artykuły

niezwyklostkiNIEZWYKŁOSTKI
ReklamaBilbord caravanssalon mtp TARGI 06.07-23.10 Sebastian
Czy tak będzie wyglądała przyczepa przyszłości? Twórcy projektu o nazwie Romotow z Nowej Zelandii twierdzą, że tak
Czy tak będzie wyglądała przyczepa przyszłości? Twórcy projektu o nazwie Romotow z Nowej Zelandii twierdzą, że tak

Romotow - przyczepa kempingowa przyszłości właśnie powstaje

A ściślej: od listopada ubiegłego roku w Nowej Zelandii. To właśnie wtedy rozpoczęło się tworzenie przyczepy, której pomysł powstał 6 lat wcześniej i wreszcie otrzymał szansę na realizację.

A pomysł był z dziedziny tych futurystycznych, jakie powstają najczęściej na papierze (czy raczej dziś: w komputerze), jako koncepcyjne przyczepy czy kampery. I na tym z reguły kończy się ich żywot. Takich przykładów opisaliśmy już wiele, bo są ciekawe i pokazują kierunki, w których może pójść tworzenie pojazdów caravaningowych. Czasem jednak zdarza się tak, że choć pomysł wydaje się zupełnie nierealny, drogi i czasochłonny, to udaje się przejść z fazy projektu do realizacji. Nieraz trwa to bardzo długo – tak jak w przypadku koncepcyjnej, obracającej się przyczepy z Nowej Zelandii.

W2 i Romotow
Koncepcja narodziła się już w 2012 roku, a jej autorami była grupa nowozelandzkich architektów i inżynierów o nazwie W2. Wpadli oni na pomysł, by stworzyć przyczepę będącą kombinacją przestrzeni przyczepy i jej osłoniętego pokładu – takiej, która po przyjeździe na miejsce otwierałaby się w bok pod kątem 90 stopni, jak pendrive, pamięć USB, jaką wszyscy dobrze znamy. A po co ta kombinacja? Po to, by na kempingu stworzyć dodatkową przestrzeń, jakby poza samą przyczepą, ale nie do końca, bo ciągle na jej pokładzie: dodatkowa osłonięta przestrzeń, która praktycznie podwaja nasze miejsce do spędzania czasu. Tak narodził się projekt o nazwie Romotow, który przyszedł do głowy współwłaścicielowi i dyrektorowi W2 Matthew Wilkie’mu. Pewnego dnia, siedząc w parku z synem, Wilkie zaczął wyobrażać sobie typ przyczepy kempingowej, którą chciałby pojechać na rodzinne wakacje. Trzeba było tylko pomysł urzeczywistnić.

ReklamaŚródtekstowy Dethleffs 21.09-02.10 Sebastian
Mój jest ten (duży) kawałek podłogi
Romotow podczas transportu – w złożonej postaci – wygląda jak zwykła przyczepa. No, może nie do końca zwykła, ale nowoczesna i elegancka. Przednie zaokrąglenie i dziwne duże okno z przodu powinny dawać już do myślenia, że nie wszystko się zgadza. I rzeczywiście, bo na postoju po naciśnięciu przycisku nasz obszar mieszkalny znacząco powiększa się. I nie chodzi tu o wysuwanie boków czy przodu lub tyłu przyczepy czy kampera – to wszyscy znamy. Tu obraca się pod kątem prostym cała część mieszkalna, tworząc dodatkową przestrzeń, dodatkowe 70% podłogi.
I to niezależnie od wersji, a tych inżynierowie przewidzieli trzy: o długości 4,5 m, 6,5 m i 9 m. O ile ostatnia, najdłuższa, wydaje się rzeczywiście sensowna i robi wrażenie, o tyle najmniejsza z nich wydaje się sensu nie mieć. Chyba lepiej w tym wypadku powiększyć przestrzeń zwykłym przedsionkiem, niż zyskać kilka metrów kwadratowych zadaszonej podłogi, prawda?

Budowa trwa
Do prac przystąpiono w listopadzie 2018 roku w miejscowości Christchurch w Nowej Zelandii. To naprawdę niezwykłe, że po 6 latach od narodzin projektu udało się przystąpić do jego realizacji. Tym bardziej, że po zapowiedziach w 2012 roku zapadła zupełna cisza. A jednak się udało: i zebrać niemałe fundusze, i rozpocząć pracę.
Inżynierowie wynajęli doświadczonego budowniczego łodzi i eksperta od kompozytów, który pokierował tworzeniem prototypu. Stuart Winterbourn z grupy W2 potwierdza, że model demonstracyjny przyczepy powinien być gotowy jeszcze w pierwszym półroczu tego roku. Będzie on prezentowany potencjalnym klientom, a produkcja seryjna miałaby ruszyć w przyszłym roku.

ReklamaŚródtekstowy 2 Prenumerata 21.09-02.10
Kuchnia, łazienka, sypialnia
Powstaje model o długości 9 m, w którym boki pokładu po obróceniu kabiny przyczepy o 90 stopni mogą zostać opcjonalnie osłonięte płótnem, aby stworzyć część wypoczynkową lub dodatkową przestrzeń do spania z 4 miejscami. Czyli spałoby się trochę jak pod namiotem, jednak z prawdziwą podłogą i dachem.
Do samej kabiny dostaniemy się przez duże przesuwane drzwi. Wchodzimy do otwartej przestrzeni z jadalnią (salonem) i kuchnią. Jadalnię z salonem mamy po lewej od wejścia (czyli z tyłu przyczepy), pośrodku są łazienka z oddzielną toaletą i prysznicem, a z przodu – przy dużym, okrągłym oknie – duża sypialnia. Tak to wygląda w przygotowywanym modelu, choć możliwych opcji zabudowy jest wiele. Dużo zależy także od wielkości przyczepy. Na razie grupa W2 nie wymienia szczegółów wyposażenia kuchennego, deklarując tylko, że płyta kuchenna zostanie podłączona do tego samego źródła zasilania olejem napędowym co system grzewczy i obiecuje spersonalizować każdą kuchnię zgodnie z indywidualnymi życzeniami klienta.

Nie tylko przyczepa
Właściciele W2 obiecują dostosować swój pomysł do indywidualnych potrzeb w bardzo szerokim zakresie. Nie musi to być nawet... przyczepa kempingowa. – Przestrzeń można alternatywnie zmienić do tego stopnia, że stanie się ona mobilnym biurem, sklepem czy pojazdem promocyjnym – mówi Stuart Winterbourn.
Klienci będą mogli wybierać materiały i sposoby wykończenia wnętrza, natomiast w modelu demonstracyjnym znajdzie się stolarka z drewna tekowego, tapicerka ścienna i sufitowa ze skóry bydlęcej, blaty Corian oraz syntetyczne deski tekowe. Do dyspozycji będą też m.in. rozkładany grill, akumulator o pojemności 400 Ah i panele słoneczne pokrywające dach, dzięki którym będzie można dostarczyć do 1000 watów energii słonecznej.
Romotow tworzony jest przede wszystkim z włókna węglowego (podwozie) i zaawansowanych kompozytów. Jednak nie będzie to lekka konstrukcja, bo w zależności od wyposażenia ważyć ma od 3200 do nawet 4000 kg. Inne zaawansowane technologicznie rozwiązania obejmują samopoziomujące podkładki i podpory żyroskopowe, tylną kamerę i amortyzatory pneumatyczne.

Ile za przyczepę z patio?
Najważniejszą cechą i atrakcją pozostaje duże syntetyczne patio z drewna tekowego, które powstaje, gdy kabina przyczepy obróci się pod kątem prostym. Dodatkowe 70% zadaszonej podłogi stanowi cechę wyróżniającą tej przyczepy (niedalekiej) przyszłości. A ile ta przyszłość będzie kosztować?
– Należy wziąć pod uwagę, że w rzeczywistości są to dwie przyczepy kempingowe w jednej. Konstrukcja jest bardzo niestandardowa – mówi dyrektor Winterbourn. – Nie wiemy jeszcze, jaka będzie ostateczna cena. Artykuły z branżowych portali (takich jak Curbed i Robb Report) sugerują cenę początkową w wysokości 350 tys. dolarów, jednak musimy zobaczyć i ocenić reakcję rynku na nasz prototyp.
Trzeba przyznać, że cena sugerowana przez zagraniczne portale robi wrażenie: to ponad 1 300 000 tys. złotych! Czy rzeczywiście przyszłość ma taką cenę? Oczywiście nie jest to przyczepa dla każdego, lecz mimo to cena wydaje się nam wygórowana. Zobaczymy, jaką naprawdę osiągnie prototyp i jak potencjalni nabywcy na niego zareagują. Więcej informacji o powstającej przyczepie można znaleźć na stronie projektu: romotow.com

OPRACOWAŁ  Dariusz Wołodźko
ZDJĘCIA W2/Romotow

Artykuł pochodzi z numeru 3 (88) 2019 r. magazynu „Polski Caravaning”.

Chcesz być na bieżąco? Zamów prenumeratę – teraz jeszcze taniej i szybciej.


Administrator03.10.20200