artykuły

abc-caravaninguABC CARAVANINGU
ReklamaBilbord - bookingcamper
Gdzie nocować kamperem
  fot. PC Gdzie nocować kamperem

Gdzie nocować kamperem

Caravaning daje wolność podróżowania. Ciesz się jej pełnią! I koniecznie sprawdź, gdzie nocować kamperem?

Dyskusja na temat, czy podróżując kamperem, lepiej mieszkać na dziko czy na kempingu, ma temperaturę wrzenia. Coś, jak dyskusja o systemach operacyjnych wśród użytkowników komputerów, modelach telefonów (z jabłkiem czy bez), rozmowa, czy lepsze są narty czy snowboard, audi czy bmw, jak niekończąca się dyskusja o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy. Na forach internetowych wyznawcy wolności (czyli łajzy-bidoki) ścierają się z wielbicielami luksusu (czyli z bogatymi leniwymi bułami). To nie tak. Linia podziału upodobań nie jest finansowa czy kulturowa. Odpowiedź jest prosta – podróżujesz tak, jak ci pasuje. Osobiście uważam, że na dziko jest ciekawiej, szkoda kampera na mieszkanie na kempingach. Postaram się was do tego przekonać.

Dlaczego uważam, że kamper nie sprawdza się na kempingu? Jeśli wybierasz kemping, bo lubisz baseny, zjeżdżalnie, to cena postawienia kampera na dwa tygodnie dla całej rodziny wyniesie więcej niż wynajęcie kwatery. Kampera łatwo nie przeparkujesz, wycieczka do najbliższego miasteczka okaże się wyprawą.
Jeśli parkujesz na dłużej – poszukaj kempingu. Mieszkanie na dziko dłużej niż dwa dni sprawdza się tylko w wybranych miejscach. Ja codziennie jestem gdzie indziej. Przyjeżdżam po południu albo wręcz w nocy i wyjeżdżam po porannej kawie.

Parking czy biwak? Gdzie nocować kamperem?

ReklamaSródtekstowy YT PC
Świat jest pełen pięknych pustych parkingów, powiedziałaby filozofka. Większość przepisów odróżnia parkowanie od biwakowania. Ale dalej nie jest już tak różowo, bo nie odróżnia tego część parkujących i większość policjantów lub strażników miejskich, zwłaszcza w niektórych krajach. 
Parkowanie to zatrzymanie samochodu w wyznaczonym miejscu. Osobiście nie parkuję nielegalnie. Zwyczajnie tego nie lubię, a stres wynikający z nasłuchiwania, czy już jedzie policja, by wlepić mi mandat, jest większy niż przyjemność z kamperowania. Parkowanie nocą nie jest nielegalne, odpoczynek zmęczonego kierowcy nie jest nielegalny, a wręcz wskazany, spanie w samochodzie nie jest nielegalne. Co więc jest?
Nielegalne jest biwakowanie. Jeśli zaparkujesz kampera, rozwiniesz roletę, wystawisz krzesełka, stoliki, grilla i kratę piwa, to bądź pewien, że nie parkujesz. W każdym kraju patrol chętnie zasili budżet gminy o kilkaset lokalnych jednostek monetarnych, a ty będziesz się szybko pakować.

Dlaczego parkuję na dziko?
Odpowiedź brzmi – bo lubię. Wybieram miejsca legalne, ładne i darmowe. Właśnie w tej kolejności. Nie lubię tłumów. Oczywiście, nie każde miejsce na dziko jest puste i nie każdy kemping zatłoczony, ale staram się wybierać odludne miejsca z widokiem. Kiedyś mój kolega zażartował, że powinnam się zatrudnić w armii, bo miejsca, w których nocuję, to doskonałe stanowiska snajperskie – zaciszne, z których roztacza się widok na wiele kilometrów. I o te widoki chodzi. Rzadko który kemping jest położony na przełęczy.

ReklamaSródtekstowy 2 Ubezpieczenia zadzwon
Pełna wolność
Nie lubię co do kilometra planować wyjazdu. Jadąc w dłuższą podróż, mam zaplanowaną orientacyjną trasę. Zaznaczam miejsca, które chcę odwiedzić, i jedną lokalizację, w której już nie mogę zmieniać planów, jeśli w wyznaczony dzień chcę dotrzeć do domu. Dziennie przejeżdżam średnio 5-500 km. Trasę poniżej 5 km traktuję jako przeparkowanie samochodu, a powyżej 500 – jako przykrą konieczność. Zdarzało mi się jechać w Polskę bez żadnego planu i wyjeżdżając z osiedla, decydować, czy jadę na wschód, zachód, północ, a może południe. I po drodze często zmieniać zdanie. Parkowanie na dziko daje mi luz. Jadę tam, gdzie mi się podoba, a jak mi się spodoba, to zatrzymuję się na dłużej. Kiedy już nie mam ochoty jechać dalej, zatrzymuję się. Nie muszę szukać kempingów, meldować się. Następnego dnia rano ruszam dalej.

Gdzie parkuję na dziko
Do wyszukiwania używam oldschoolowej mapy papierowej, kilku map w telefonie i aplikacji. Są aplikacje obejmujące cały świat, są lokalne, są prywatne mapki wrzucane na blogi. Jest w czym wybierać, ale to pójście na łatwiznę. Lubię wyszukiwać na mapie miejsca, które mogą być piękne, ze wspaniałym widokiem, puste i z w miarę komfortowym dojazdem. Od 2010 roku każdy nocleg fotografuję i zapisuję koordynaty, ten folder można by w zasadzie nazwać „420 najpiękniejszych miejsc parkingowych”. Moje ulubione miejscówki do spędzenia nocy to punkty widokowe. Niektóre kraje dbają o to, żeby turysta miał gdzie zaparkować i zrobić wygodnie selfiaczki. Dużo takich miejsc znajduje się wzdłuż dróg oznaczonych w atlasach jako widokowe.

Po kilku latach praktyki, kiedy spojrzę na mapę, zazwyczaj wiem, czy dane miejsce rokuje, czy też nie. Dobrze rokują wszystkie miejsca turystyczne – zamki, muzea, baseny, termy, parki rozrywki. Zazwyczaj mają duży parking, często z miejscem dla kamperów. Moja osobista etyka kamperowa nakazuje mi następnego dnia zwiedzić to miejsce, ale nie upieram się, że to konieczne. Lubię też nocować na parkingach przy przeprawach promowych. Te są zazwyczaj przeznaczone dla samochodów oczekujących na prom, więc oczekujemy. Promy są fajne, korzystajmy z nich. Darmowe lub tanie miejsca można znaleźć w marinach i portach. Kamper to taki jacht śródlądowy, a na relingu mam piracką flagę. Żarty żartami, ale w marinach często można też pozbyć się nieczystości z kampera, a w sklepie uzupełnić chemię.

Parking zawsze znajdzie się pod kościołem, a raczej pod świątynią, bo spałam też pod cerkwią i meczetem. Mniej wrażliwym i racjonalnym polecam parkingi pod cmentarzami – nocą kompletnie puste i spokojne.
Niestety spopularyzowanie narciarstwa i zimowego caravaningu spowodowało, że na parkingach pod wyciągami coraz częściej można spotkać zakaz parkowania nocą. Na szczęście nie na wszystkich, polecam je również poza sezonem, bo wtedy znaki są zdejmowane.

Parkingi przy plaży w sezonie trudno nazwać miejscem zacisznym, choć nocą jest tam znacznie lepiej. Za to poza sezonem stanowią doskonałe miejsca, by się zatrzymać, zwłaszcza że wiele parkingów usuwa powszechnie znienawidzoną przez caravaningowców belkę na dwóch metrach. Zarówno w Polsce, jak i zagranicą parkowałam wiele razy na płatnych parkingach, które po sezonie przeobrażały się w darmowe. Warto sobie znaleźć jakieś niszowe hobby, bo jest szansa, że wraz z nim przyjdzie kolejny trop do wyszukiwania ładnych miejsc. W moim przypadku są to rejony wspinaczkowe.

Ostatnią deską ratunku są supermarkety i stacje benzynowe. Nie lubię ich, unikam, ale nie raz zdarzało się, że już po prostu nie miałam siły szukać czegoś lepszego. Stacje benzynowe i niektóre centra handlowe mają też darmowe Wi-Fi, czasami z zupełnie przyzwoitą przepustowością.

W miastach na zachodzie Europy można spotkać niebieski znak z kamperem. Lubię korzystać z takich miejsc wyznaczonych przez miasta i gminy. Jeśli społeczność zadała sobie trud zrobienia dla mnie specjalnego parkingu, to niegrzecznie byłoby nie skorzystać. Mam też taki prywatny zwyczaj – w miejscach, gdzie miasto zadbało o parking dla mnie, robię większe zakupy i tankuję. W miejscach, gdzie jest zakaz parkowania kamperów na terenie całego miasta lub gminy, staram się nie zostawić ani eurocenta. W końcu mamy kapitalizm, więc głosujemy również kołami i portfelami.
Gdzie nie parkuję? W odległości mniejszej niż 100 m od zabudowań, to mi zostało ze Skandynawii. Przy restauracjach. Na parkingach oznaczonych dla mieszkańców. No i tam, gdzie nie wolno.

Etyczne biwakowanie
Są rzeczy oczywiste – po nocy przychodzi dzień, po burzy spokój, a śmieci zabiera się ze sobą. Nie spuszcza się również ścieków w pole. W zasadzie nie spuszcza się ich nigdzie poza wyznaczonymi miejscami. Dotyczy to przede wszystkim dzikich miejsc, gdzie sprzątanie po nas nie jest wliczone w cenę parkowania. Smutna prawda jest taka, że im więcej kamperów i im więcej zakazów łamiemy, tym więcej zakazów znajdziemy w kolejnych latach.

Oto kilka zasad, które stosuję i których powszechne stosowanie może nam uprzyjemnić życie:

  • Nie parkuj na kilku miejscach „w poprzek”.
  • Nie parkuj blisko innych. Nie każdy jest społeczny, nie każdy ma ochotę się fraternizować. 
  • Nie zasłaniaj nikomu widoku.
  • Nie krzycz, nie słuchaj głośno muzyki.
  • Jeśli masz generator, który wyje całą noc, nie parkuj blisko innych albo go wyłącz.
  • Bądź zwyczajnie uprzejmy i empatyczny.

Nie łam zasad – dla siebie i dla innych. Im więcej nielegalnie zaparkowanych kamperów, pozostawionych śmieci, „kotów” opróżnionych na poboczach, tym większa szansa, że w następnym roku znajdziemy tam znak zakazu parkowania kamperów. Kamper to mobilność i swoboda przemieszczania się. Nie zepsujmy tego.

Anna-Maria Siwińska

Artykuł pochodzi z numeru 2 (93) 2020 r. magazynu „Polski Caravaning”.

Chcesz być na bieżąco? Zamów prenumeratę – teraz jeszcze taniej i szybciej.


Administrator17.03.20220 zdjęć 10