artykuły

niezwyklostkiNIEZWYKŁOSTKI
ReklamaBilbord caravanssalon mtp ZLOT 06.07-23.10 Sebastian
Kimberley Kamper Platinum w swojej najpopularniejszej, namiotowej wersji
Kimberley Kamper Platinum w swojej najpopularniejszej, namiotowej wersji

Kimberley Kampers - upadek legendy

Kimberley Kampers powstała w 1994 roku. Marka od początku nastawiona była na produkcję przyczep ekspedycyjnych, co w Australii jest w zasadzie standardem. To kontynent z bardzo trudnym klimatem, rozległy i dziki, gdzie najlepiej sprawdzają się takie właśnie pojazdy caravaningowe. Firma powstała i zaczęła działać – produkować przyczepy wyprawowe w zakładzie zatrudniającym kilkadziesiąt osób. Były to pojazdy marki premium, czyli dobrze wyposażone, wykonane z bardzo dobrych materiałów i bardzo drogie.

Mała i duża przyczepa

Na początku Kimberley Kampers radziła sobie całkiem nieźle. Jej flagowymi produktami były dwie przyczepy. Pierwsza z nich to nieduża wyprawowa Kimberley Kamper Platinum. W podstawowej wersji produkowana jako w dużej mierze przyczepa namiotowa, którą rozkłada się na postoju, a w czasie jazdy wygląda jak przyczepa towarowa, co zmniejsza opór powietrza podczas ciągnięcia i pozwala na lepsze pokonywanie przeszkód terenowych. Jej podstawowa cena wynosiła 60 tys. australijskich dolarów, czyli 160 tys. złotych – dość dużo jak za namiotową przyczepę, nawet off-roadową. W roku 2013 pojawiła się jej wersja limitowana, w której góra nie była namiotowa, lecz wykonana z aluminium, jak inne ramy zewnętrzne Kimberley Kampers. Drugi model, czyli jedno- lub dwuosiowa Kimberley Kamper Black Caviar Kruiser, była prawdziwym hitem. Reklamowana jako „King of the off-road” („król bezdroży”), rzeczywiście nim była. Oprócz elegancji charakteryzowała się świetnymi warunkami jezdnymi i wyposażeniem, które pozwalały przez wiele dni podróżować nią w najdziksze rejony Australii.

ReklamaŚródtekstowy Dethleffs 21.09-02.10 Sebastian
Kamper na bazie mercedesa

Kilka lat temu Kimberley Kamper we współpracy z Unidan zaczęło produkować luksusowego kampera wyprawowego Unimog Kruiser na bazie Mercedesa Unimoga. Cieszył się on bardzo dużym zainteresowaniem, mimo dość wysokiej ceny – od 270 tys. dolarów australijskich, czyli od 715 tys. złotych. Doceniano jego wyposażenie i osiągi... Może oprócz prędkości maksymalnej, bo ta wynosiła zaledwie 100 km na godzinę – ale przecież nie jest to pojazd przeznaczony do podróży autostradami. Jego długość to ponad 7 m, a dopuszczalna masa to 12 t. Przeznaczony jest dla 3 osób, które przebywając w środku, mogą zapomnieć, że nocują w dziczy – wszystko bowiem jest w nim luksusowe, od łazienki po łóżka i część dzienną.

Kłopoty finansowe

Prawda, że wszystko w naszym dotychczasowym opisie Kimberley Kamper wszystko wygląda pięknie? Eleganckie i dobrze wyposażone przyczepy, luksusowe kampery wyprawowe – wydaje się, że interes powinien kręcić się coraz lepiej, tym bardziej że wszystkie pojazdy produkowane są na zamówienie. A jednak coś poszło nie tak.
Jeden z ekspertów wyraził się krótko: – Ich pojazdy nie są warte swojej ceny. Posiadam w pełni wyposażoną przyczepę terenową wyprodukowaną przez renomowaną markę, która kosztowała mnie tylko 16 500 dolarów amerykańskich (ok. 61 tys. złotych) i zapewnia wszystko, czego potrzebujemy z rodziną, w tym w pełni bezpieczny, zamykany przedsionek.
Zbyt wysoką cenę można przecież próbować obniżyć, redukując koszty produkcji pojazdów. Czy tego nie zrobiono? Wielu komentujących podkreśla, że nie. Jest jeszcze jeden powód, o którym nie piszą australijscy dziennikarze, a pojawia się on na tamtejszych forach i w komentarzach – usterkowość pojazdów Kimberley Kampers. Jeden z właścicieli podał listę aż sześćdziesięciu siedmiu usterek, które miał kamper Unimog Kruiser, gdy go kupił! Wśród nich m.in.: wyciek wody w szafie, niedziałająca antena, odpadający wieszak na ręcznik, wystające śruby i nity z mebli, zbyt długie przewody głośnikowe (które leżą w szafkach, zajmując miejsce), wadliwe odpowietrzniki, rzucone pod łóżko okablowanie, niedziałający główny przełącznik na panelu kontrolnym (co uniemożliwia wyłączenie zasilania), zepsuty prysznic, ślad po załataniu otworu w szafce nad kuchenką, niedziałająca kuchenka gazowa, migoczące światło nad stołem, wyszczerbiony laminat, niedziałające DVD, problemy z elektryką pojazdu... Nie znam nikogo, kto miałby choćby połowę takich problemów przy zakupie nowej przyczepy czy kampera!

ReklamaŚródtekstowy 2 Prenumerata 21.09-02.10
Banalne porady

To nie koniec, bo nasz właściciel oddał kampera do firmowego serwisu z żądaniem poprawek. Otrzymał go po pewnym czasie i wtedy okazało się, że niektórych rzeczy w ogóle nie naprawiono, a kolejne zrobiono niechlujnie! Druga lista liczyła czterdzieści jeden usterek. Był to co prawda jednostkowy przypadek, jednak pokazuje, że z firmą Kimberley Kampers nie działo się dobrze. I nawet głosy innych właścicieli, którzy pisali o braku usterek w swoich pojazdach, nie zniwelowały tego złego wrażenia. Tym bardziej że najczęściej także i oni podkreślali zbyt wysoką cenę pojazdów. Na koniec więc rada dla producentów i dystrybutorów sprzętu caravaningowego (i każdego innego): zawyżanie cen i niedbanie o jakość wykonania to nie są dobre sposoby na prowadzenie biznesu. Rada wydaje się banalna, jednak australijski przykład Kimberley Kampers pokazuje, że warto ją przypominać. Nie tylko w Australii.

Więcej na: www.timetoroam.com.au/kimberley-kampers-liquidation/.

Autor: Dariusz Wołodźko

Artykuł pochodzi z numeru 1(86) 2019 Polskiego Caravaningu


Administrator30.04.20200 zdjęć 11