PODRÓŻE

miesiąc temu  22.09.2019, ~ Administrator   

Nerja

Nerja

W opuszczonych wioskach, w samotnych jaskiniach, pośrodku pustyni i na brzegu morza, na zboczach wysokich gór, z dala od napędzanego wyścigiem szczurów diabelskiego młyna, społecznych konwenansów i stereotypów, w zgodzie z naturą, energią i Słońcem, trwa w najlepsze Era Wodnika. Hipisi, anarchiści, poszukiwacze psychodelicznych doświadczeń i holistycznej odnowy z całego świata przybywają do andaluzyjskich centrów medycyny alternatywnej, gabinetów masażu i jogi, świątyń, aśramów i ośrodków filozoficznych. Wplatajcie zatem i wy kwiaty we włosy, zdejmujcie buty i odnajdujcie swoje chi, bo oto wkraczacie na holistyczny Szlak New Age!

Około 50 kilometrów na wschód od Malagi, na słonecznym wybrzeżu, wciśnięta między morze a góry, u ujścia Rio Chillar, leży popularna miejscowość wypoczynkowa Nerja. Jej nazwa wywodzi się z języka arabskiego i oznacza „obfite źródło”. I rzeczywiście, w andaluzyjskim suchym klimacie jest istną oazą zieleni; trasa spacerowa wzdłuż rzeki prowadzi przez tropikalną dżunglę, a w przydomowych ogródkach rosną bananowce. Choć swoją popularność zawdzięcza głównie dwunastu plażom znajdującym się w obrębie gminy, to nie brak tu również atrakcji zarówno dla poszukiwaczy przygód, jak i koneserów kultury. Przede wszystkim jednak Nerja jest prężnym ośrodkiem odnowy zarówno biologicznej, jak i duchowej, a także popularnym wśród nomadów miejscem postoju, nawiązywania znajomości, wymiany doświadczeń i informacji.

Nie sposób być w Nerji i nie stanąć na balkonie. Balcon de Europa to centralny punkt miasta, pełen barów, restauracji, sklepów. Taras widokowy na klifie, z którego przy dobrych warunkach widać brzeg Afryki, jest miejscem spotkań i celem spacerów zarówno turystów, jak i mieszkańców. Jednak widok z balkonu nie dorówna widokowi z nieba. El Cielo, czyli niebo, jest górą wyrastającą na wysokość 1508 metrów ponad poziom rozciągającego się u jej stóp morza. Stamtąd widok rozciąga się od Słupów Herkulesa na zachodzie, poprzez afrykański kontynent na południu, aż po Cabo de Gata na wschodzie. Dziesięciokilometrowy szlak prowadzący na szczyt rozpoczyna się przy Cueva de Nerja, może więc – zanim wyruszycie do nieba – zajrzycie najpierw w głąb ziemi, by zobaczyć neandertalskie rysunki naskalne sprzed ponad czterdziestu tysięcy lat i największy stalagmit świata? Pięć kilometrów podziemnej trasy, ogród botaniczny i bezpieczny parking za 1 euro za cały dzień – czego chcieć więcej?

Jaskinia znajduje się na wschodnim skraju miasta, jadąc dalej na wschód drogą N-340, natychmiast dotrzecie do sąsiedniej wioski Maro. Przejechawszy na drugą stronę tej uroczej miejscowości, dotrzecie do niewielkiego ronda. Droga w prawo doprowadzi was do parkingu w romantycznym sąsiedztwie ruin potężnego kościoła. Tu możecie zatrzymać się na noc, stąd wyruszyć na spacer po Maro lub do ulokowanej pośród rzędów foliowych tuneli, zacienionej drzewami awokado oazy medytacji i jogi.

Podążając dalej drogą N-340 na wschód, niespełna dwieście metrów za rondem na skraju Maro jest niepozorna droga w lewo. Prowadzi ona do spektakularnego źródła wody pitnej, odwiedzanego przez nomadów i mieszkańców. Kilka kilometrów dalej, krętą szosą dojedziecie do długiego zjazdu po łuku; po lewej stronie malownicza finca (z hiszp. farma) na wzgórzu – góruje nad sadem awokado, przeciętym zygzakiem krętej drogi ocienionej szpalerem palm. Za chwilę przejeżdżacie niepozornym wiaduktem nad „starą” drogą i, tuż za barierkami, macie dość stromy zjazd w prawo, zakręt w lewo i oto jesteście na asfaltowym parkingu ponad jedną z najbardziej romantycznych plaż Andaluzji – Playa de Molino de Papel.

Droga z parkingu na plażę prowadzi obok siedemnastowiecznego młyna papierniczego. Górna część budynku jest zamieszkała, jednak stojący na skraju głębokiego urwiska moloch poniżej wejścia skrywa jeszcze cztery piętra. Najniższa część, z kołem zasilanym rwącym nurtem Rio de la Miel, ukrywa się wśród gęstych bambusowych trzcin. Droga od młyna prowadzi w dół, wzdłuż sadów bananowców, chirimoi i awokado, aż dociera do kamienistej plaży. Po lewej stronie rzeka Miodowa wypływa z gęstwiny trzcin i, rozlewając się po plaży, wpływa do morza. Po prawej, w urwisku jest jedyna w swoim rodzaju gościnna jaskinia, umeblowana i udekorowana przez odwiedzających ją wędrowców, z której widok rozpościera się wprost na wschodzące nad morzem słońce, zapewniając niezapomniany spektakl każdego ranka.

Droga N-340 wije się dalej przez strome zbocza, wysokie mosty i kręte tunele, by po niespełna trzydziestu kilometrach dotrzeć na skraj rozłożystej doliny, pośrodku której, na samotnym wzgórzu oblepionym gęsto białymi domkami andaluzyjskiego miasta, dumnie wznosi swoje mury i baszty tysiącletni zamek. To Salobreña, otoczona plantacjami trzciny cukrowej, kusząca piaszczystymi plażami i urokliwą plątaniną wąskich uliczek starego miasta. A ponieważ to już Provincia Granada, to w barach i restauracjach do każdego napoju dostaniecie tapas gratis. Niepozorna droga wzdłuż plaży na zachód od miasta skrywa wiele dzikich parkingów dla kamperów.

Dalej na wschód rozpościera się portowe miasto Motril, a za nim „Morze Plastiku”, przez które przyjdzie się wam przeprawić w drodze na pustynię. Ale o tym później. Najpierw wybierzecie się na północ, w stronę ośnieżonych szczytów Sierra Nevada...

Artykuł pochodzi z numeru 4(83) 2018 Polskiego Caravaningu

GALERIA ZDJĘĆ

Costa Tropical
Nerja rondo
Castillo de la Frontera
Casa Yoga

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 2

  • 1
    ZADOWOLONY
  • 1
    ZASKOCZONY
  • 0
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (0)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony