artykuły

podrozePODRÓŻE
Reklama
Kuchnia kaukaska
  fot. Wiki Commons Kuchnia kaukaska

Kuchnia kaukaska - raj dla podróżników

Kiedy następnym razem zasiądziesz we włoskiej restauracji, pomyśl o Kaukazie. Jego mieszkańcy z dumą przypominają o swoim wkładzie w menu jednej z najpopularniejszych kuchni świata. Potrawy wędrują razem z ludźmi. Jak oni kolonizują stoły, tylko nie orężem, lecz smakiem. A kiedy się zadomowią, nikt nie przypuszcza, że są nietutejsze. Oto zaskakująca kuchnia kaukaska... 

Pizza

Kuchnia kaukaska

Osetyjczycy wierzą, że pochodzą w prostej linii od Alanów – szlachetnych wysokich wojowników o blond włosach i niebieskich oczach. Stąd pełna nazwa ich państwa brzmi – Republika Północnej Osetii – Alania. Alanowie nie znali strachu, niestety obce było im również pismo, dlatego większość informacji o nich czerpiemy od narodów, które z nimi wojowały, a te już tak pochlebnie na ich temat się nie wyrażały.

Bazując na tych relacjach, wiadomo że około II wieku pewna grupa Alanów opuściła Kaukaz i powędrowała na zachód Europy. Na swojej trasie pozostawiła oprócz spustoszenia również legendy. Ponoć opowieść o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu powstała właśnie na kanwie alańskiego mitu. Ich główny bóg miał zasiadać przy okrągłym stole wraz z pozostałymi jedenastoma bogami i wciąż siedzi, tylko po chrystianizacji nadano mu i jego towarzyszom chrześcijańskie imiona. Tego najważniejszego nazwano Wac Gergi, czyli św. Jerzym i mianowano patronem Osetii. Pozostali patronują poszczególnym miesiącom. Podobnie bowiem jak św. Jerzego, przedstawiano go na koniu. Tyle, że skrzydlatym.

Do dziś Osetyjczycy znają ich pogańskie imiona. Można też kupić kalendarze, na których obok oficjalnej nazwy miesiąca widnieje nazwa patronującego mu boga. Do dziś też odprawiają tajne rytuały w świętych miejscach oznaczonych ich wizerunkami. Bogowie wciąż mają też na stole placek osetyjski wypieczony według pradawnej receptury, która ponoć nie zmieniła się od czasów Alanów. Specjał ten dodawał im sił do boju. Rzeczywiście jest bardzo pożywny, bo wciąż można go spróbować w Osetii i na terenie Rosji – choć nigdzie nie smakuje tak jak w macierzy. jego wykonanie również wymaga niemałego mistrzostwa. Każda gospodyni ma swoją technikę wypełnienia placka farszem na bazie sera i buraków. Ponoć wychodzi dopiero przy 301 próbie!

Wróćmy do Alanów. W V wieku wkroczyli do Rzymu. Ich panowanie trwało około 4 lat. To wystarczyło, żeby założyć piekarnie placków osetyjskich.
– Niestety po ich odejściu Rzymianie poszli na łatwiznę – tłumaczy mi Czermien, Osetyjczyk z krwi i kości. – Nie potrafili zamknąć farszu w środku placka, więc położyli go na wierzchu. I tak powstała pizza.

Wino

Kuchnia kaukaska

Różne są przypuszczenia co do miejsca narodzin wina. Gruzini wierzą, że pierwsze kwewri z tym napojem rozlano właśnie u nich. Wiadomo, że już 5 tys. lat temu raczono się nim na dworach Kolchidy, która dziś stanowi część Gruzji. Stamtąd Argonauci przewieźli napój i umiejętność jego wytwarzania do Grecji. J Z Grecji zaś wino ruszyło na podbój reszty świata. Dotarło do Libanu, na Cypr i do Włoch.

Niestety badania archeologiczne nieco burzą ten porządek dziejów. Otóż kilka lat temu odkryto najstarsze szczątki po czymś w rodzaju wytwórni wina, tyle że nie na terenie Gruzji, lecz w... kompleksie górskich grot w okolicach wioski Areni w Armenii. Winiarnia liczy sobie ponad 6 tys. lat, czyli jest najstarsza na świecie. Na wieść o tym Gruzini pogrążyli się w żałobie. Już i tak nie mogą wybaczyć Ormianom, że to ich państwo jako pierwsze na świecie przyjęło chrześcijaństwo – na około 50 lat przed Gruzją, to jeszcze przejmują pierwszeństwo w kwestii wina!

O znalezisku dyskutowano przy każdym stole, podczas każdej Supry, na jaką mnie zaproszono. Niektórzy w naukowych rewelacjach wietrzyli ormiański spisek, inni wciąż wierzą, że to Gruzinom należy się palma pierwszeństwa, tylko ich najstarszej winiarni jeszcze nie odkryto. Niezależnie od wyników poszukiwań, trzeba skosztować domowego gruzińskiego wina. Wytwarzane jest bowiem z lokalnych szczepów winogron. Polecam kindzmarauli i saperavi!

Spaghetti

Kuchnia kaukaska
W ormiańskiej kuchni często wykorzystuje się orzechy. Fot. Adobe Stock

Historia makaronu musi mieć początek tam, gdzie zaczęto uprawiać pszenicę. A ta według najnowszych badań została udomowiona na terenie wyżyny ormiańskiej. Najstarsze ślady uprawy datowane są na XIII-XII tysiąclecie p.n.e. Z tamtej epoki pochodzą moździerze i słupki zbożowe odkryte w miejscowości Szengawit. To daje wyobrażenie, jak się ją przygotowywało do spożycia. Zatem namaczano ją, tłuczono i tworzono bulgur. Później przyszedł czas na mąkę i pierwsze podpłomyki. Stąd była już prosta droga do ariszty, czyli makaronu. Przygotowuje się go z mąki, wody i soli. Danie to do dziś jest bardzo popularne w Armenii. Tak jak pszenica, którą wysiewa się praktycznie na całym świecie, i spaghetti...

Uczta

Kuchnia kaukaska
Gruziński znajomy zaprasza na suprę, czyli ucztę, którą spontanicznie organizuje na jednej z przydrożnych biesiedek

Kaukaskie narody dzieli wiele, ale łączy jedno – zamiłowanie do wspólnego biesiadowania. Czy jesteś w Gruzji, czy w Armenii albo w Osetii, w pobliżu ważnych miejsc stoją długie ławy do biesiadowania, zwane biesiedkami. Zatem zobaczysz je na cmentarzach, w pobliżu wież rodowych, świątyń, miejsc świętych. Olbrzymia biesiedka kryta dachem stoi pod pomnikiem świętego Jerzego, czyli po osetyjsku Wac Gergi przy wjeździe do stolicy Północnej Osetii-Alanii. Osetyjczycy wierzą, że podróż zaczyna się wraz z przekroczeniem progu domu. A poza nim potrzebna jest opieka Wac Gergi, który jest nie tylko patronem Osetii, ale również podróżników. Jadą więc pod pomnik, stawiają na stole wódkę kukurydzianą i wznoszą toasty, po czym wsiadają do samochodów i jadą dalej...

Toasty są na Kaukazie bardzo ważne. Pierwszy wznosi tamada, czyli prowadzący biesiadę, do następnych może wyznaczać innych stołowników. Każdy z nich to opowieść, która powinna wzbudzać emocje albo pobudzać do refleksji nad ludzkim losem. Jeśli potrafisz wznieść taki, który poruszy serca albo wywoła łzę w oku, wszystkie drzwi staną przed tobą otworem...

Anna Martirosyan – popularyzatorka Armenii w Polsce i Polski w Armenii. Przewodniczka po Armenii i właścicielka biura podróży Armeniaca Tour, specjalizującego się w organizacji wycieczek indywidualnych i grupowych po Armenii i Gruzji. www.armeniacatour.com

Artykuł pochodzi z numeru 2 (93) 2020 r. magazynu „Polski Caravaning”.

Chcesz być na bieżąco? Zamów prenumeratę – teraz jeszcze taniej i szybciej.


Administrator08.03.20220 zdjęć 3