
Nieszczelności zabudowy, odpadające w trakcie jazdy bagażniki rowerowe, markizy czy okna dachowe – ten rok obfituje w akcje przywoławcze producentów kamperów. O ile w 2024 roku akcje przywoławcze ogłosili tylko trzej producenci z Europy, to już rok później alerty ogłosiło 9, a w tym roku już 20!
Żadna marka nie jest odporna na wadliwe partie produkcyjne. Pojedynczy błąd pracownika lub słaba kontrola jakości mogą sprawić, że na rynek trafią produkty niepełnowartościowe. Producenci mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności na mocy przepisów o odpowiedzialności za produkt, jeśli wystąpiła wada projektowa lub produkcyjna – zwłaszcza stwarzająca niebezpieczeństwo dla użytkownika.
I tu dochodzimy do alertów, które na wspólnotowym rynku realizuje Safety Gate. Ponieważ UE jest jednolitym rynkiem, akcja serwisowa, w ramach której usunie się potencjalne wady fabryczne w jednym z jej państw członkowskich musi zostać ogłoszona w systemie Szybkiego Ostrzegania Safety Gate. Ten unijny alert gwarantuje, że organy krajowe (w Polsce to właśnie UOKiK) mogą przesyłać ostrzeżenia 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku, a informacje te są automatycznie (po weryfikacji) publikowane, co stanowi fundament ochrony konsumentów przed niebezpiecznymi produktami i przyczynia się do szybkiego wycofywania niebezpiecznych produktów z rynku UE.
Opublikowany kilka miesięcy temu dokument przez Komisję Europejską wykazał rekordową liczbę 4 671 ostrzeżeń dotyczących niebezpiecznych produktów nieżywnościowych. Choć najczęściej zgłaszanymi kategoriami ogólnymi były kosmetyki (36%), zabawki (16%) oraz sprzęt elektryczny (11%), kategoria pojazdów silnikowych odpowiadała za 57% wszystkich działań następczych podejmowanych przez kraje członkowskie w 2025 roku. Wadliwe opony to tylko 9 przypadków w ubiegłym roku. Zdecydowana większość akcji serwisowych dotyczyła producentów pojazdów wywarzanych seryjnie. Pojazdy kempingowe mogły uchodzić za wolne od wad produkcyjnych. Tak było do niedawna. O ile w 2024 roku akcje przywoławcze ogłosili tylko trzej producenci z Europy, to już rok później alerty ogłosiło 9, a w tym roku już 20!
Jeśli pasmo niepowodzeń zakończy się (stan na 25 sierpnia br.) na tej liczbie, to i tak padł niechlubny rekord w branży caravaningowej. Podkreślmy, że w tym roku zgłoszenia niebezpiecznych produktów dotyczą tylko kamperów. Producenci przyczep kempingowych trzymają jakość.Niechlubnym liderem zestawienia Raport Safety Gate od lat są Włochy – ponad 1000 zgłoszeń r/r i ta tendencja rośnie. Na drugimi miejscu jest Francja, na III Niemcy. Jak to przekłada się na miejsce produkcji kamperów?
W tym roku wpadki zaliczyli tacy producenci kamperów jak np. Laika. Także słoweńska Adria ogłosiła już 2 alerty dla dwóch różnych modeli kamperów, a że kampery Sun Living produkowane są w tej samej fabryce Novo Mesto, to dosłownie kilka tygodni temu na rynek trafiła wadliwa partia aż 4 modeli z tym logiem (A Series, C Series, S Series, V Series). Ale także producenci aspirujący do półki cenowej i jakościowej premium nie mają się czym chwalić, skoro akcje przywoławcze ogłosił w tym roku niemiecki Hymer i LMC. Także Burstner i Dethleffs nie dopilnował montażu w pewnej partii kamperów. Hiszpański Benimar także musiał się przyznać do potknięcia.
Pojazdy produkowane na wielką skalę od lat stanowią dominującą kategorię alertów systemu szybkiego ostrzegania o niebezpiecznych produktach nieżywnościowych i najczęściej skrywają wady konstrukcyjne lub montażowe. Najczęściej przewijają się alerty dla wadliwych poduszek powietrznych, ryzyka zwarć w instalacji elektrycznej lub problemów z akumulatorami, co stwarza realne niebezpieczeństwo zapłonu pojazdu. Równie często problemy dotyczą komponentów układu hamulcowego czy kierowniczego. A jakie niedopatrzenia wyszły nie w porę wśród kamperów?
Z analiz alertów wynika, że najczęstsze uchybienia dotyczą niefrasobliwego montażu. Sprawdzając zgłoszenia w bazie Safety Gate https://ec.europa.eu/safety-gate-alerts - po wpisaniu słów kluczowych camper / motorhome - można wyodrębnić kilka konkretnych grup usterek. Bardzo często problemy techniczne oraz ich potencjalne konsekwencje obejmują elementy wyposażenia mieszkalnego odpadające w czasie jazdy, co niesie za sobą ryzyko obrażenia. W kamperach winą są szyby boczne w zabudowie i okna dachowe. Produkty marki Heki nie skrywają wad – po prostu producenci wykryli problemy z klejem lub spoiwem poliuretanowym mocującym okna. Wymóg oszczędzania masy, by zmieścić się w limitach wagowych 3,5 t, wymusza stosowanie lekkich okien z akrylu montowanych na cienką warstwę kleju. Pod wpływem promieniowania UV i wibracji po prostu puszcza takie spoiwo – okno lub szyba odkleja się i odpada od pędzącego pojazdu, co stanowi śmiertelne zagrożenie dla kierowców jadących z tyłu. Nietrwałe połączenia wykryto też w przypadku różnych osłon, a nawet markiz i fabrycznie montowanych paneli słonecznych na dachach kamperów.
Kolejna grupa usterek to konstrukcja foteli i mocowania pasów bezpieczeństwa w części mieszkalnej. Śledząc tegoroczne alerty, powtarza się ostrzeżenie o wadliwych spawach ramy mocującej fotele (homologowane kanapy) w pierwszym i w drugim rzędzie siedzisk. Niestabilne punkty kotwiczenia pasów bezpieczeństwa (np. mocowań ISOFIX do foteli Aguti) oznacza ogromne ryzyko dla najmłodszych.
Kampery posiadają dodatkową, rozbudowaną instalację elektryczną. Mając na uwadze akumulator komfortu niewłaściwe (np. zbyt cienkie) przewody i brak odpowiednich bezpieczników lub po prostu błędy w oprogramowaniu systemów BMS (Battery Management System) niosą ryzyko zwarcia, przegrzania i samoczynnego zapłonu. Dużo rzadziej producenci przyznają się, że na liniach montażowych powstały nietrwałe łączenia miedzianych przewodów gazowych, które są elementem systemu grzewczego podłączanego do butli gazowych. Dużo rzadziej trafił się feralny montaż uszczelek przewodów spalinowych z piecyków gazowych, co grozi przedostawaniem się tlenku węgla lub gorących gazów do przestrzeni mieszkalnej.
Podkreślamy, że mimo rosnącej liczby alertów dla kamperów w ostatnim czasie, zgłoszenia tego typu dla pojazdów kempingowych stanowią jedynie drobny ułamek procenta w skali całego systemu Safety Gate. Faktem jest, że namnażające się usterki nie przynoszą chluby. Ale też przecież produkcja kamperów jest bardzo złożona, wieloetapowa i przywodzi skojarzenia z rzemiosłem, więc błąd człowieka trudno wykluczyć w sytuacji cięcia kosztów – w tym przypadku prawdopodobnie na kontrolę jakości. Rzeczywiste przyczyny rosnącej liczby alertów wśród kamperów kładą się oczywiście cieniem – wszak pojazdy tego typu słyną raczej z solidności wykonania.
Jak jeszcze inaczej można tłumaczyć przyrost wad produkcyjnych? W grudniu 2024 r. weszły w życie przepisy General Product Safety Regulation (GPSR). Rozporządzenie to nakłada znacznie surowsze wymogi i sankcje za ukrywanie wad fabrycznych. Producenci pojazdów kempingowych wolą sami prewencyjnie zgłosić usterkę i ogłosić akcję serwisową, niż ryzykować wielomilionowe kary za niepoinformowanie urzędów państw członkowskich.
Zamiast czekać na wypadki czy interwencję inspekcji handlowej, co w świetle nowych przepisów UE grozi dotkliwymi karami, producenci kamperów skrupulatnie przyznają się wad fabrycznych i wzywają właścicieli pojazdów na bezpłatną wymianę feralnych części lub poprawny montaż. A to może okazać się niełatwe, bo dość często owe 20 zgłoszeń obejmuje partie pojazdów z lat 2018-2026. W tak długim czasie, pierwotnie nowy kamper mógł nieraz zmienić właściciela.
Jak duża partia kamperów skrywa wady fabryczne? W oficjalnym unijnym systemie ostrzegania Safety Gate nie podaje się dokładnej, globalnej liczby sztuk pojazdów dotkniętych wadą. Takie komunikaty wskazują jedynie listę krajów, w których wykryto wadliwe produkty oraz numery homologacji, pozostawiając precyzyjne statystyki wolumenu sprzedaży wewnętrznym bazom danych producenta. Weźmy za przykład najświeższy taki alert o numerze SR/02212/26, który dotyczy kamperów marki Adria Mobil. Na ten moment (sierpień 2026 roku) polski dystrybutor marek Adria i Sun Living nie opublikował jeszcze oficjalnego komunikatu z dokładną liczbą wadliwych egzemplarzy w Polsce. Krajowi importerzy mają ustawowy czas na zebranie danych z polskiej sieci dealerskiej, by ostatecznie wysłać wezwania do posiadaczy kamperów objętych akcją usuwania fabrycznych usterek. Korzystając z bazy danych producentów, wyszukuje się wtedy wszystkich właścicieli lub aktualnych posiadaczy po numerze VIN i korzystając w naszym kraju z zasobów CEPiK. A to o tyle ważne, że niemało kamperów z lat 2018-2026 trafiło np. do Polski z drugiej ręki – jako używane. Obojętnie, czy model kampera jest na gwarancji czy ta już upłynęła, producent ma obowiązek bezpłatnie naprawić wadę!
Można tylko oszacować, mając na uwadze tylko 20 tegorocznych zgłoszeń i prawdopodobne zdolności produkcyjne owych fabryk, że tym razem akcja przywoławcza obejmie w sumie nawet 15-20 tys. egzemplarzy, z czego w Polsce może dotyczyć przynajmniej kilkuset egzemplarzy.
Fot. Komisja Europejska