artykuły

abc-caravaninguABC CARAVANINGU
ReklamaBilbord - Makita 01.06-30.06 Sebastian

Tragiczne zdarzenia na drodze i kempingu

Tragiczne zdarzenia na drodze i kempingu

Rzadko piszemy o tragicznych zdarzeniach z udziałem caravaningowców, ale to nie znaczy, że takowe się nie zdarzają... W maju 2012 r., opinię publiczną zbulwersowała wiadomość o zamordowaniu w Warszawie pary niemieckich turystów podróżujących kamperem. A czy na drodze i kempingu miały miejsca inne tragiczne wydarzenia?

Niestety, na tak postawione pytanie trzeba odpowiedzieć twierdząco. W ciągu ostatnich lat media donoszą o wypadkach z udziałem kamperów (częściej) i samochodów z przyczepą (rzadziej). Gdy kilka lat temu publikowaliśmy rozmowę z komisarzem Marcinem Szyndlerem z Biura Prasowego Komendy Głównej Policji, nosił on tytuł „Najbardziej ufam kierowcom kamperów”. Komisarz Szyndler mówił m.in. że gdyby miał wprowadzić kategoryzację kierowców, to musiałby powiedzieć, że „na drodze najbardziej ufam kierowcom kamperów. Są oni zdyscyplinowani, jeżdżący zgodnie z przepisami. Widać, że nie są to ludzie przypadkowi – często o lepszym statusie materialnym i świadomości zagrożeń na drodze”. Czy dzisiaj podtrzymałby tę tezę? Zapewne tak, bo nadal wypadki caravaningowe stanowią zaledwie ułamek promila wszystkich wypadków. Niewątpliwie jednak do tragicznych zdarzeń na naszych drogach dochodzi, choć nie zawsze winę ponoszą zmotoryzowani turyści.


Zamordowani w Warszawie
Zacznijmy jednak od wspomnianej, głośnej sprawy zamordowania dwojga niemieckich turystów w Warszawie. Nie było to tragiczne zdarzenie drogowe, lecz dotyczyło caravaningowców i było mocno nagłośnione przez media. Szkoda, że w takim kontekście mówiono w ogólnopolskich mediach o caravaningu, a jeszcze gorzej, że śledztwo doprowadziło do zaskakującego rezultatu.
Przypomnijmy, że do zabójstwa doszło w sobotę 19 maja 2012 r. na ulicy Wolickiej w Warszawie, w pobliżu ogródków działkowych. Spacerowicze odkryli tam późnym wieczorem zakrwawione zwłoki kobiety leżące obok czerwonego kampera. W samochodzie znajdował się mężczyzna z raną głowy, który żył jeszcze, gdy przyjechało pogotowie. Zmarł jednak po przyjeździe do szpitala. Okazało się, że byli to turyści z Hamburga: Silke G. i Peter H. Kobieta zginęła od czterech strzałów: w głowę i klatkę piersiową. Mężczyzna zmarł w wyniku jednego postrzału. Co dziwne, sprawca nie zabrał z kampera żadnego cennego sprzętu, zniknął jedynie jeden z portfeli. W pobliżu kampera, na trasie prawdopodobnej trasy ucieczki sprawcy, znaleziono kamerę zabraną niemieckiej parze.
To zabójstwo było bardzo tajemnicze. Śledczy ustalili, że turyści dwa lata wcześniej przeszli na emeryturę i za zgromadzone oszczędności kupili Volkswagena Craftera, którego zaadoptowali do potrzeb caravaningu. Zginęli w Warszawie, ale celem ich podróży była Ukraina. Dlaczego jednak ktoś zastrzelił dwoje turystów?
Warszawska prokuratura przyznała, że „testy na obecność narkotyków wykazały w samochodzie ofiar ślady przechowywania bądź przewożenia takich substancji jak kokaina i amfetamina”. Takie ustalenia mogą oznaczać, że Silke G. i Peter H. nie przyjechali do Polski tylko w celach turystycznych, a ich morderstwo nie było przypadkowe. Tabloidy od razu uznały, że byli przemytnikami narkotyków i zostali zastrzeleni w związku z porachunkami grup przestępczych. Prokuratura zastanawia się teraz, czy ktoś z konkurencyjnej grupy przestępczej chciał przejąć narkotyki, czy też niemieccy turyści zginęli, bo organizator przemytu chciał się pozbyć niewygodnych świadków. Śledztwo trwa.


Wymuszenie pierwszeństwa
Kolejne zdarzenie, które chcemy przypomnieć, to wypadek drogowy, który wydarzył się 25 sierpnia 2013 r. w Ostródzie z udziałem kampera. Samochodem turystycznym podróżowali także niemieccy turyści – czteroosobowa rodzina. Jego właścicielem był siedemdziesięciosześcioletni kierowca.
– W wyniku wypadku kierowcy nic się nie stało, natomiast jego małżonka została przewieziona do szpitala – informuje nas młodszy aspirant Bożena Bujakiewicz z Komendy Powiatowej Policji w Ostródzie – Tam okazało się, że także nie odniosła poważniejszych obrażeń. Samochodem Ford Mondeo, z którym zderzył się kamper, podróżowała natomiast czteroosobowa rodzina. Dwie dziewczynki, w wieku trzynaście i sześć lat, zostały przewiezione do Szpitala Dziecięcego w Ostródzie. Okazało się, że również nie odniosły poważniejszych obrażeń. Ich matka trafiła do szpitala ze złamanym obojczykiem i ogólnymi potłuczeniami. Kierowca nie odniósł obrażeń.
A jak doszło do wypadku?
– Do zdarzenia doszło na skrzyżowaniu Drogi Krajowej nr 7 z ulicą Szosa Elbląska – wyjaśnia aspirant Bujakiewicz. – Świadkowie przesłuchani w tej sprawie, jednoznacznie wskazali jako sprawcę kierowcę kampera. Mężczyzna nie zastosował się do znaku STOP, nie ustępując pierwszeństwa przejazdu autom poruszającym się po drodze z pierwszeństwem przejazdu. On sam podczas przesłuchania, kiedy usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego, przyznał się do winy, odmówił jednocześnie składania wyjaśnień. Po wykonaniu wszystkich czynności, kamper został zabezpieczony we własnym zakresie przez kierowcę auta.
Niemieckiego turystę czeka teraz sprawa w sądzie. Za spowodowanie wypadku, mężczyźnie grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Karambol z karetką i kamperem
Do tego zdarzenia doszło wcześniej niż do opisanych powyżej, bo 5 czerwca 2009 r., przed południem, przy dobrej pogodzie. Wypadek miał miejsce kilkaset metrów przed wjazdem do Kwieciszewa (niedaleko Mogilna).
– Jadący w kierunku Poznania ambulans (Fiat Doblo) zwolnił, aby ominąć dostawczego Mercedesa Sprintera, który chwilę wcześniej zatrzymał się na poboczu drogi – opisuje młodszy aspirant Dariusz Staszak z Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie. – Za ambulansem jechał terenowy Land Rover, którego kierowca nie zdążył wyhamować i z dużą prędkością najechał na tył karetki. Fiat Doblo, niesiony siłą uderzenia, wpadł w ostateczności na przeciwny pas ruchu, prosto na pojazd kempingowy marki Fiat Ducato prowadzony przez obywatela Austrii. W wypadku obrażenia odnieśli dwaj ratownicy zespołu pogotowia ratunkowego w Mogilnie, którzy trafili do szpitala w Inowrocławiu.
Jak widzimy, doszło tu do zdarzenia z udziałem kilku samochodów, a kamper (prowadzony przez pięćdziesięciodwuletniego obywatela Austrii) stał się jedynie przypadkowym uczestnikiem zdarzenia. Na szczęście, nikt nie odniósł poważnych obrażeń, choć kamper bardzo ucierpiał (jak widać na zdjęciach). Co się z nim stało, czy został naprawiony? Niestety, tej informacji nie udało nam się uzyskać.
– Właściciele pojazdów biorących udział w zdarzeniu, po wykonaniu czynności procesowych, zobowiązani byli we własnym zakresie zabezpieczyć uszkodzone pojazdy. Policja nie dysponuje informacjami na temat ich dalszego użytkowania – informuje nas sierżant sztabowy Tomasz Bartecki z KPP w Mogilnie.


Kamper w płomieniach
Popołudniem 13 sierpnia ubiegłego roku doszło do tragicznego w skutkach wypadku z udziałem kampera. Zdarzenie miało miejsce w Leśniakach koło Myszkowa. Jak informuje Paweł Łotocki, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Będzinie, w wypadku uczestniczyły dwa pojazdy: Renault Master i kamper na bazie Fiata Ducato. „Około godziny 17.40 kierowca kampera zjechał na przeciwny pas jazdy i zderzył się z Renaultem Masterem. Kamper stanął w płomieniach. Przybyli na miejsce wypadku strażacy ugasili doszczętnie spalony pojazd, a z wraku samochodu wydobyli ciało kierowcy. W drugim samochodzie jechali 32-letni kierowca i 24-letni pasażer. Obaj z obrażeniami ciała przewiezieni zostali do szpitala”.

Śmierć na drodze
Kolejna tragedia zdarzyła się rok wcześniej – 28 czerwca 2012 r.
– Około godziny 14.35, na drodze krajowej nr 1 w Siedlcu Dużym, niedaleko Koziegłów, kierujący kamperem na bazie Peugeota obywatel Estonii najechał na tył naczepy ciężarowego DAF-a. W wyniku zdarzenia trzy osoby podróżujące kamperem trafiły do szpitala, w tym trzymiesięczne dziecko – informuje nas aspirant sztabowy Magdalena Modrykamień z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie.
Dziecko przetransportowano w stanie ciężkim śmigłowcem do szpitala. Niestety, nie udało się go uratować – zmarło w szpitalu. Rodzina caravaningowców pochodziła z Estonii i był to kolejny tragiczny wypadek na naszych drogach w ostatnich latach z udziałem zmotoryzowanych turystów z zagranicy. W tym przypadku można przypuszczać, że powodem była nieuwaga kierowcy kampera oraz kierowcy DAF-a, który najpierw wjechał w stojącego na poboczu na światłach awaryjnych TIR-a, a dopiero w niego wjechał kamper.

Bus potrącił rowerzystę, a BMW wjechało w... przyczepę
Przypomnijmy jeszcze dwa zdarzenia drogowe z udziałem pojazdów kempingowych. Pierwsze z nich, które wydarzyło się 8 sierpnia zeszłego roku, zakończyło się tragicznie. Kierowca busa ciągnącego przyczepę kempingową, zjechał z drogi i potrącił 77-letniego rowerzystę, który zginął na miejscu. Do wypadku doszło około godziny 10:40 w miejscowości Ciarka na Drodze Krajowej nr 11, między Kluczborkiem a Olesnem.
– Kierowca Mercedesa Sprintera ciągnącego przyczepę kempingową, z niewyjaśnionych przyczyn zjechał z drogi do rowu, uderzając w rowerzystę, który zginął na miejscu. Po potrąceniu człowieka, bus uderzył w przydrożne drzewo – mówi sierżant sztabowy Mariusz Trejten z Komendy Powiatowej Policji w Kluczborku.
Dużego pecha miał niewątpliwie caravaningowiec, w którego przyczepę... wjechało BMW! Zdarzenie miało miejsce 29 lipca 2010 r. około godziny 11.20 na skrzyżowaniu Drogi Krajowej nr 15 i drogi wojewódzkiej nr 262 w pobliżu Bielic, koło Mogilna. Uczestniczyły w nim aż trzy samochody. Ciężarowy Kamaz uderzył z tyłu w BMW, które wjechało w przyczepę kempingową ciągniętą przez Dodge’a Caravana. Kierowca Kamaza, dojeżdżając do skrzyżowania, nie zatrzymał się w porę i uderzył w stojące BMW, które z impetem wjechało do środka przyczepy kempingowej! Ranny został pasażer Dodge’a, który został przewieziony do szpitala. Przyczepa nie nadawała się do użytku; BMW zniszczyło prawie jej całe wnętrze.


Wypadek na kempingu
Okazuje się, że śmierć w wyniku wypadku z udziałem samochodu może zdarzyć się także na kempingu. Takie tragiczne wydarzenie miało miejsce w Szkocji 21 lipca zeszłego roku, na kempingu „East Balthangie” w pobliżu Cuminestown (jednostka administracyjna Aberdeenshire). Co się stało? Sześćdziesięciopięciolatek z Glasgow stał przed swoją przyczepą stacjonarną (tzw. domkiem holenderskim), kiedy z dużą siłą wjechał w niego terenowy Daihatsu Terios. Siła uderzenia była tak duża, że turystę przygniotło do przyczepy, która zresztą mocno się przechyliła. Samochód przygniótł i zakleszczył go do tego stopnia, że strażacy musieli użyć poduszek powietrznych, by wydobyć rannego, który zmarł na miejscu z powodu odniesionych obrażeń.
Policja ustaliła, że za kierownicą Daihatsu siedziała młoda kobieta (przebywająca także na kempingu, w namiocie), która nie miała prawa jazdy... Samochód udostępnił mąż, a jej najprawdopodobniej pomyliły się pedały gazu i hamulca.

Czy coś z tego wynika?
Potwierdza się niestety to, że najwięcej wypadków zdarza się w miesiącach wakacyjnych (sierpień!), przy dobrej pogodzie i widoczności. To osłabia naszą czujność. Do tego jesteśmy rozluźnieni, bo jedziemy na wakacje albo z nich wracamy. Uważajmy więc i pamiętajmy, że jazda samochodem zawsze wymaga dużej koncentracji. Zwracajmy również uwagę na zagranicznych użytkowników naszych dróg. Ze statystyk wynika, że najwięcej ginie na polskich drogach kierowców niemieckich, a najczęstszą przyczyną jest niedostosowanie przez nich prędkości do warunków jazdy. Natomiast w pobliżu granicy wschodniej są to najczęściej Litwini, Białorusini, Ukraińcy. W pobliżu granic ma miejsce 80 proc. wypadków z udziałem obcokrajowców! Pamiętajmy, że nie są przyzwyczajeni do naszych dróg, sposobu jazdy (nie oceniając: jest po prostu inny niż w ich krajach) i mogą wykonać jakiś zaskakujący manewr. Bądźmy czujni i jedźmy bezpiecznie. I oby nie było kolejnych materiałów do takiego artykułu.

Oprac. Dariusz Wołodźko
Zdj.: www.cmg24.pl, Zbigniew Płoszyński, KPP Mogilno, Dariusz Staszak, KPP Mogilno, dailyscotish.com.

Specjalne podziękowania za pomoc w przygotowaniu materiału dla sierż. szt. Tomasza Barteckiego z KPP w Mogilnie i mł. asp. Bożeny Bujakiewicz z KPP w Ostródzie.


Administrator16.12.20140