NASZ TEST

14 dni temu  06.03.2019, ~ Administrator   

Tak naprawdę jedyną dużą wadą urządzenia jest brak wodoodporności. Wystarczy chwila nieuwagi, np. podczas wędkowania, aby Efoya zepsuć

Tak naprawdę jedyną dużą wadą urządzenia jest brak wodoodporności. Wystarczy chwila nieuwagi, np. podczas wędkowania, aby Efoya zepsuć

Czego brakuje podczas postojów „na dziko”? Przede wszystkim prądu – często nie mamy możliwości podłączenia zewnętrznego źródła zasilania naszego kampera. Z pomocą mogą przyjść panele fotowoltaiczne lub ogniwa paliwowe. A co w sytuacji, kiedy chcemy opuścić nasz „dom na kołach”? Wtedy z pomocą przybędzie Efoy Go! – mobilny akumulator, KTÓRY mieliśmy okazję testować przez dłuższy okres.

Markę Efoy nasi czytelnicy kojarzą głównie z ogniwami paliwowymi Comfort – wielokrotnie prezentowaliśmy to rozwiązanie na naszych łamach. W skrócie: wystarczy zamontować odpowiednie urządzenie i dolać mu „paliwa”, aby przestać się martwić o to, że zabraknie prądu. W połączeniu z przetwornicą 12-230 V nasz kamper stanie się praktycznie niezależny energetycznie nawet wtedy, gdy zamiast słońca na niebie widzimy chmury.

Czym jest więc Efoy Go? To nic innego jak mobilny akumulator z przetwornicą, który dostarczy prądu wszędzie tam, gdzie brakuje gniazdka. Zasada działania jest bardzo prosta. Urządzenie musimy wcześniej naładować i możemy to zrobić aż na cztery sposoby. Pierwszy, najpopularniejszy, to ładowanie z domowego gniazdka za pomocą odpowiedniego przewodu, który znajdziemy w paczce z urządzeniem. Akumulator o pojemności 240 Wh/20 Ah naładuje się wówczas w około 5 godzin – tak podaje producent i rzeczywiście tyle to trwa. Tyle samo czasu zajmie nam ładowanie Efoya za pomocą złącza 12 V („zapalniczka”) dostępnego w każdym samochodzie osobowym. Trzecia opcja to możliwość podłączenia panelu solarnego, ale wówczas czas ładowania wydłuża się aż do 12 godzin. Ostatni sposób to połączenie Efoya Go! do modułu Efoy Comfort – wówczas czas ładowania możemy skrócić nawet do 3 godzin.

Mamy naładowane akumulatory i co dalej? Obsługa urządzenia jest banalnie prosta – wystarczy kliknąć dwa przyciski i już zyskujemy wszystkie wyjścia. Tych jest aż 4 – jedno 230 V (400 W maks.), jedno 12 V (10 A) i dwa 5 V (USB, 2,1 A). I to wszystko. Od tej chwili do Efoya Go! możemy podłączyć laptopa, telefon komórkowy, tablet, kamerę wideo, aparat, lodówkę, wybrane źródło światła, telewizor w kamperze – jednym słowem wszystko to, na co mamy ochotę. Jedynym ograniczeniem jest wyjście 230 V i 400 W. Zapomnijmy, że uruchomimy np. domową suszarkę czy czajnik elektryczny – wówczas Efoy zacznie ostrzegawczo mrugać i prądu po prostu „nie poda”. Co ważne, w jednym momencie mogą ładować się, pracować wszystkie urządzenia, które są podłączone do Go! My wykorzystaliśmy to podczas postoju „na dziko”, gdzie ładowaliśmy m.in. kamerę sportową (po USB), telefon (również USB), baterie do aparatu (230 V) i przy okazji uruchomiliśmy telewizor w kamperze na 12 V. Producent deklaruje, że zwykłego smartfona możemy naładować aż 680 razy, korzystając z pełni naładowanego Efoya. Podczas naszego testu i tak dużego obciążenia z powodzeniem naładował on wszystkie baterie, pozwolił na oglądanie ponad 2-godzinnego filmu i na końcu wyświetlił, że pozostało jeszcze 40% baterii. Świetny wynik!
Urządzenie jest bardzo poręczne, przenoszenie go nie stanowi żadnego problemu dzięki specjalnej rączce na górze. Jest też lekkie i niewielkie – mamy tu akumulator, przetwornicę prądu, a jednak całość waży tylko 5,8 kg i mierzy nieco ponad 28×18×20 cm. Producent twierdzi, że Efoy Go! może pracować w temperaturach od -10 do +40°C, ale warto uważać podczas mrozów – wówczas energia „ucieka” o wiele szybciej niż normalnie. Po naładowaniu do pełna wystarczyło dwukrotne naładowanie smartfona na mrozie rzędu -8°C, aby stan akumulatora spadł do 80%.

Na koniec wspomnijmy o największej „kontrowersji” tego urządzenia, czyli jego cenie. Efoy Go! to wydatek rzędu 899 euro, na co od razu zwrócili uwagę nasi czytelnicy na facebookowym profilu. Czy to dużo? Po pierwsze, urządzenie po prostu się przydaje i to nie tylko w czasie caravaningowych wypraw. Im dłużej testowaliśmy sprzęt, tym więcej jego zastosowań znaleźliśmy. Jeden z zawodowych kierowców  zwrócił uwagę, że Efoy może świetnie się sprawdzić w TIR-ach – podczas jazdy ładuje się, by potem zasilać dowolny sprzęt przez kilka godzin. 

To tylko jeden z przykładów. Po drugie, urządzenie jest lekkie i poręczne, łatwo się je transportuje i bardzo długo „trzyma energię”. Potrafi być nieocenione podczas wypraw, gdy trzeba szybko naładować urządzenie lub podłączyć laptopa. Dla kogoś, kto może sobie pozwolić na taki wydatek, jest to pozycja jak najbardziej godna polecenia.

Dane techniczne:

bateria: 240 Wh (20 Ah/12 V)/LiFePO

wyjścia: 

  • 1×230 VAC/400 W/50 Hz pure sine wave
  • 1×12 V DC/10 A
  • 2×5 V DC/2×2,1 A

wejścia:

  • 1 x Power IN (mains, car adapter, solar panel), maks. 4 A
  • 1 x Fuel Cell IN (Efoy comfort 80/140/210), maks. 10 A

waga: 5,8 kg
wymiary: 28,6×18,6×20,1 cm
gwarancja: 2 lata
zakres temperatur pracy: od -10 do +40°C
zawartość opakowania: urządzenie, adapter 230 V, adapter 12 V, instrukcja

Tekst i fot. Bartłomiej Ryś

Artykuł pochodzi z numeru 2(81) 2018 Polskiego Caravaningu

GALERIA ZDJĘĆ

To urządzenie może się przydać nie tylko w trakcie wypraw caravaningowych
Gdy Efoy Go! ładuje się lub „podaje energię”, co kilkadziesiąt minut uruchamia się dość głośny wentylator, który schładza przetwornicę i baterię. Na szczęście pracuje tylko chwilkę

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 3

  • 2
    ZADOWOLONY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 1
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (1)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~ Robek 1 12 dni temu 400W przy 20Ah... To będzie chwila....
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
do góry strony