NIEZWYKŁOSTKI

29 dni temu  25.07.2019, ~ Administrator   

Prawda, że razem prezentują się idealnie?

Prawda, że razem prezentują się idealnie? fot. Artur Capar

Niewiadówka jaka jest, każdy widzi. Możemy się jednak założyć, że takiej jeszcze nie widzieliście. Co ciekawe, zamierzeniem pomysłodawcy i autora tego projektu było, aby przyczepa była jedynie tłem dla holownika (w tej roli GMC Vandura, rocznik 1991). Cóż, to jedno się Arturowi Capar nie udało – „przyrządzona” po amerykańsku przyczepa świeci własnym światłem, którego blask od razu przykuwa uwagę.

Najpierw był holownik. Na zlotach w kraju i poza jego granicami „odpicowany” GMC Vandura robił furorę, przyciągając uwagę również tych, którym widok z zewnątrz nie wystarczał.

– Oglądający chcą wchodzić do środka, obejrzeć, jak zrobiony jest holownik. Cała sytuacja jest trochę krępująca – z jednej strony zwiedzający, z drugiej strony cały kram w środku, moje rzeczy osobiste i pościel – mówi Artur. – Postanowiłem zmienić ten stan. Na jeden ze zlotów kolega przyjechał swoim vanem, do którego podpiął niewiadówkę. Doznałem olśnienia!

Kolejnym pretekstem była młodsza córka, która chciała jeździć z tatą na zloty:

– Decyzja zapadła – robimy „zapiekankę” – wspomina.

Dobrana para
Przyczepa musiała spełniać kilka kryteriów. Przede wszystkim musiała pasować do zestawu, stąd metaliczne wykończenie i amerykański akcent w postaci orła na tle flagi Stanów Zjednoczonych. Arturowi zależało również na tym, aby przyczepka była jak najstarsza.

– Chciałem dowieść, że można zrobić coś z niczego – tłumaczy.

Od samego początku miała to być przyczepa 2-osobowa – w przypadku większej liczby pasażerów przespać się można również w holowniku. No właśnie, przespać się – wszak takie jest podstawowe przeznaczenie tej niewiadówki.

– W przyczepie mam tylko spać, więc odpada zlew i wszelki gaz – wyjaśnia właściciel. – Postawiłem na pola kempingowe i podłączanie się do prądu. Przyczepa ma służyć do krótkich, dwu-, trzydniowych wypadów.

W środku przyczepa wykończona jest tymi samymi materiałami co holownik – dominują skóra i drewno. Trzeba przyznać, że całość prezentuje się niezwykle stylowo, jednak to komfort był priorytetem. I ten cel udało się osiągnąć.
Dlaczego niewiadówka? Po pierwsze – wystarczy prawo jazdy kategorii B. Po drugie – waga zestawu.

– Na haku w holowniku mam 500 kg i to był punkt graniczny, którego nie mogłem przekroczyć – wyjaśnia Artur. – Ponadto niewiadówka nie gnije, kiedy jest naprawdę dobrze zrobiona. Ma przegląd bezterminowy. I jeszcze jedna ważna rzecz – z holownikiem w wizualizacji komputerowej stanowiła fajny zestaw. Przetłoczenia na obu pojazdach są na podobnej wysokości, a powierzchnia przyczepy nie jest chropowata, więc można było pobawić się w wyklejanie „budy” kalkomaniami w stylu nawiązującymi do holownika.

Sam holownik startował w ubiegłym roku w zawodach w Estonii, gdzie zajął pierwsze miejsce w kategorii najlepiej oświetlonych vanów. Nic dziwnego, że równie efektowne oświetlenie przyczepy było dla jej właściciela jednym z priorytetów.

– Całość moim zdaniem wyszła bardzo dobrze i stanowi zgrany zestaw – podsumowuje nasz rozmówca.

Metamorfoza
Aby 40-letnią niewiadówkę przeistoczyć w dalekiego krewnego amerykańskiego airstreama, potrzeba wiele czasu i pracy. Remont trwał rok, wszystko zostało wymienione na nowe.

– Budę trzeba było zdjąć z ramy i wypatroszyć „do gołego”. W środku usunąłem wszystko. Zamontowałem nowe listwy podłogowe i zalałem to masą żywiczną, żeby podłoga nie trzeszczała i była szczelna oraz żeby całość była stabilna – relacjonuje Artur. – W środku założyłem ekran aluminiowy z izolacją, żeby latem wnętrze przyczepy nie nagrzewało się i klima miała mniej roboty, a zimą – żeby przyczepa trzymała ciepło. 

Buda została oddana do malowania. Wszelkie „pajączki”, stare otwory i inne niechciane mankamenty zostały usunięte. Lakier – taki sam jak na holowniku, tyle że twardy i z pięciokrotnie większą dawką brokatu (w przyszłości GMC Vandura zyska podobną powłokę).

– Buda została wypolerowana w profesjonalnym studio autodetailingowym. Nałożono powłokę kwarcową i wosk konkursowy – dodaje nasz rozmówca.

Nie zabrakło kalkomanii utrzymanej w tym samym amerykańskim stylu co ta na samochodzie. Szyby – fotochromowe, w kolorze ciemnego grafitu. No i oświetlenie, którego właściciel przyczepy nie szczędził. Aby „stała się jasność”, nie mogło zabraknąć odpowiedniego akumulatora (GEL 210 A), a dodatkowo UPS-a, prostownika i przetwornicy prądu. O kilku gniazdkach 220 V wspominamy dla zasady.

– Każdą śrubkę, uszczelkę, podkładkę wymieniłem na nową, nowy jest też kufer – wymienia Artur. – Przyczepa zyskała podpory podnoszone na pilota, każda z własnym napędem i oddzielnym zasilaniem. Dołożyliśmy też drzwiczki rewizyjne na tyle przyczepy, zamontowaliśmy dwie kamery wsteczne, które podczas jazdy pełnią funkcję dodatkowych lusterek, a także kamerę, która daje podgląd tego, co dzieje się przed drzwiami przyczepy – forma wizjera (judasza).

Wymiany doczekał się również zaczep – na taki ze stabilizatorem jazdy. Felgi zostały odnowione, a na koła założono opony Cooper, identyczne z tymi, na których porusza się holownik. Przyczepa doposażona została ponadto w zielone amortyzatory.

Z dodatkowego wyposażenia, jakie trafiło do „zapiekanki”, wymieńmy sterowane pilotem oświetlenie multiLED, telewizor, radio, dodatki typu DVD, nawigacja, USB, a nawet... kostkarka do lodu. Podłoga jest podgrzewana, funkcję grzania ma również klimatyzacja podławkowa – ogrzewane są wszystkie kanapy i siedziska, każde z niezależnie regulowaną temperaturą. A skoro już przy kanapach jesteśmy, te podnoszone są na siłownikach i spełniają rolę schowków.

– Cała buda dostała nową, pikowaną, skórzaną tapicerkę takiego samego typu jak ta w holowniku. Pod tapicerką znalazła się gąbka o grubości 5 cm. Cała powierzchnia materaców to 10 cm twardej gąbki – wylicza Artur.

Firanki i rolety powstały na zamówienie. Nie dziwi nas, że i one są takie same jak te w vendurze – właściciel przyczepy pomyślał o wszystkim.

– W planach jest jeszcze stopień elektryczny, oczywiście jeśli znajdę odpowiedni – miałem już dwa rodzaje i żaden nie pasował, oraz pneumatyka, a może również tropik, jeśli okaże się potrzebny – dodaje.

Najbliższe plany? Przede wszystkim wyrobienie prawa jazdy kategorii E.

– Wtedy będzie to już pełna Ameryka – zapowiada tajemniczo nasz rozmówca.

tekst Krzysztof Dulny

Artykuł pochodzi z numeru 3(82) 2018 Polskiego Caravaningu

GALERIA ZDJĘĆ

Uwierzylibyście, że oba zdjęcia przedstawiają tę samą przyczepę?
Uwierzylibyście, że oba zdjęcia przedstawiają tę samą przyczepę?
Wnętrze przyczepy to jedna duża sypialnia
Wnętrze przyczepy to jedna duża sypialnia
Zarówno holownik, jak i przyczepa są efektownie oświetlone
Zarówno holownik, jak i przyczepa są efektownie oświetlone
Przyczepka jeździ na oponach Cooper, podobnie jak holujący ją GMC Vandura
Jesteśmy przekonani, że zestaw robi furorę wszędzie tam, gdzie się pokazuje

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 9

  • 7
    ZADOWOLONY
  • 2
    ZASKOCZONY
  • 0
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (1)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
do góry strony