Reklama
Bilbord - Maista 01.04 - 30.04 Sebastian_Marko podstrony

NIEZWYKŁOSTKI

ponad rok temu  13.08.2009, ~ Administrator   

Bo rzeki, to idące drogi...*

Houseboating jak caravaning

Houseboating rozwija się niemal w tak dużym tempie jak caravaning. W formie turystycznej powszechnieje za sprawą bardzo gęstej sieci uregulowanych szlaków wodnych - czyli rzek, kanałów i jezior połączonych śluzami.

* ... a łodzie - wędrowcy tych dróg. (Cytat ze znanej wodniackiej piosenki)

Domy na wodzie, zwane inaczej houseboatami czy też barkami mieszkalnymi, to coraz częstszy widok na akwenach śródlądowych.  Mamy ich całe mnóstwo – żeglowne drogi Europy mają łączną długość aż 36 tysięcy kilometrów!

Kwestia technologii
W zasadzie są dwie kategorie takich „niezatapialnych jednostek mieszkalnych”. Jeśli interesuje nas namiastka prawdziwego żeglowania, to nasz dom na wodzie najlepiej zbudować na klasycznym kadłubie płaskodennej barki rzecznej. Jeśli jednak chcemy dowolnie aranżować przestrzeń mieszkalną, a nie tylko dostosować swe potrzeby do już istniejących rozmiarów jednostek, to zabudowę powinniśmy posadowić na dwóch pływakach. Wiele nowych konstrukcji powstaje właśnie na podobieństwo katamaranu.

– Dlaczego katamaran? Bo jest to bardzo stateczna jednostka, niewymagająca balastowania a nawet obliczeń stateczności, więc nie musi jej budować szkutnik. Katamaran ma też bardzo małe opory pływania a niewielki silnik doczepny w zasadzie wystarcza do uzyskania prędkości podróżnej rzędu 10-12 km/h. Łatwo też się rozpędzić i bez ryzyka uszkodzenia „wbić” na brzeg, co ułatwia zejście na ląd – odpowiada Andrzej Sikorski, właściciel firmy Alumilex zajmującej się budową houseboatów.

Nadbudowa katamaranu
Sama technologia nadbudowy użytkowej oparta jest na lekkich konstrukcjach szkieletowych, wykonanych najczęściej z profili stalowych (rzadziej drewnianych), ocynkowanych ogniowo i zabezpieczanych powłoką antykorozyjną. Poszycie obiektu mogą stanowić: płyty typu sandwich, drewno impregnowane lub inne specjalistyczne materiały, jak np. konglomeraty z PCV. Coraz częściej houseboaty wyposażane są w panele słoneczne, co wydłuża ich autonomiczność. Ogrzewanie jest olejowe lub gazowe z butli, a dodatkowym źródłem energii bywa generator prądu. W przypadku tych całorocznych, osobnym zagadnieniem jest jeszcze zapewnienie typowych mediów.

Ten houseboat imponuje rozmiarami (ponad 11 metrów długości i 3,2 szerokości) a i tak da się go przetransportować na niskopodłogowej naczepie.


Są też całoroczne domy
Lekkiej konstrukcji houseboaty, pływające po jeziorach Kanady czy też po europejskich kanałach, często powstają na pływakach spawanych z aluminium lub wykonanych z kompozytów. Podobna jest też idea, która przyświeca budowie kampera i przyczepy: Im cięższy budulec czy ładunek tym niżej umieszczany, czyli tu: możliwie blisko lustra wody. Pływaki stanowią też idealne miejsce na składowanie ładunku. W takich „piwnicach” przed ryzykiem zalania wodą ostrzegają czujniki przecieku, a w razie uszkodzenia uruchamiane są pompy. Rozwój technologii ma o tyle znaczenie, że w równie dużym tempie rozwija się houseboating w formie całorocznej. Specjalistyczne firmy proponują indywidualnym klientom i deweloperom budowę całych osiedli, które sąsiadują z nadbrzeżem praktycznie tylko z konieczności poboru energii i odprowadzania ścieków. Entuzjastów takich mieszkań znajdziemy np. w Holandii, gdzie - przycumowane do nadbrzeży - są typowym widokiem i remedium na szczupłe zasoby gruntów pod zabudowę. Nowe zjawisko to alternatywny pomysł na własne „cztery kąty”, o tyle też atrakcyjniejsze, że dają możliwość zamieszkania nie tyle nad wodą, co bezpośrednio na niej. Zawsze też można zmienić widok za oknem.

Patent na „niezatapialną przyczepę”
Posiadaczem barki mieszkalnej możemy stać się choćby na tygodniowy czas podróży; czarterując ją i zwracając w dwóch różnych zakątkach Europy. Szansa łączenia pasji caravaningowej i żeglarskiej jest więc bardzo realna. Pokusę naszej „kapitańskiej” fantazji ograniczać może tylko cena wynajmu takiej jednostki, bo już np. przeszkolenie motorowodne trwa godzinę i na czas zaokrętowania nikt i nic więcej nas nie krępuje. Sami decydujemy o trasie rejsu, planując postoje np. w celu zwiedzania urokliwych miejsc lub zrobienia zakupów (rzadziej - zatankowania paliwa). Wszystkie inne czynności życiowe możemy realizować na pokładzie: nawet ryby możemy łowić, płynąc jednocześnie obranym kursem! Śródlądowe możliwości podróżowania na barkach są świetną okazją poznania malowniczych zakątków Europy. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by w dowolnej chwili przycumować do brzegu i wybrać się np. na rowerową przejażdżkę; spokojnie wszak możemy załadować na pokład pokaźny i ciężki bagaż. Najmniejsze barki mają zwykle sześciometrowy kadłub, ale można wypożyczyć też dwukrotnie dłuższe jednostki! Te mniejsze zapewniają przestrzeń i udogodnienia takie, jak w jednoosiowych przyczepach kempingowych.

Szkielet poszycia domu na bazie katamaranu musi być dużo sztywniejszy niż w ten w przyczepach czy kamperach.


Polska pod względem długości szlaków wodnych znajduje się w europejskiej czołówce, ale – niestety – sporo z nich nie nadaje się na takie podróże. Z tych i innych powodów krajowy rynek houseboatów dopiero raczkuje. Dopiero całkiem niedawno zliberalizowano przepisy dotyczące wymogu posiadania uprawnień do kierowania jednostkami pływającymi. Pierwszą jaskółką są długo oczekiwane zmiany zapisów ustawy o żegludze śródlądowej. Wzorem państw UE nie ma już obowiązku rejestracji jednostek: o długości kadłuba do 7,5 m; mocy silników do 10 kW, a także tych napędzanych wyłącznie siłą ludzkich mięśni.

Rafał Dobrowolski

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 4

  • 3
    ZADOWOLONY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 1
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (0)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony