artykuły

oblicza-caravaninguOBLICZA CARAVANINGU
ReklamaBilbord Ubezpieczenia
Rower. Wspólne ogniwo sportu i caravaningu

Rower. Wspólne ogniwo sportu i caravaningu

Czas czytania 8 minut

Wyglądają bardzo zwyczajnie. Jak na dzisiejsze standardy są nawet zbyt oszczędne w formie. Przypominają betonowe stragany ozdobione metalowymi rurkami zwisającymi z sufitu, dzięki którym zyskują miano pryszniców. Znajdują się w również pozbawionym cech charakterystycznych aneksie welodromu kolarskiego w Roubaix. Przez jeden dzień w roku stają się jednak areną kolarskiej tradycji i miejscem, które kolarzom z całego świata przypomina o najtrudniejszym na świecie wyścigu jednodniowym, zwanym potocznie Piekłem Północy. Ten klasyk to Paris-Roubaix.

Klasyk, który znajduje finał na wybudowanym pod koniec XIX wieku torze kolarskim w Roubaix, ma podobnie jak obiekt ponad 100-letnią historię. Od tylu lat jego trasa prowadzi przez wybudowane z charakterystycznej kamiennej kostki brukowane odcinki, dzięki którym podtrzymywana jest sława tego wydarzenia, regionu oraz niespotykanej nigdzie indziej tradycji. Sam zaś wyścig jest osobliwością nawet jak na kolarskie trudne standardy. Pomimo że kolarstwo wkracza już technologicznie na pola zbliżone do rozwiązań Formuły 1, Paris-Roubaix pozostaje zakotwiczony w tradycji. W ten sam ikoniczny sposób historyczne prysznice na welodromie w Roubaix przynoszą ulgę zawodnikom po brudnym dniu na piekielnych brukach. Bo jazda po nich jest esencją i najważniejszą częścią wyścigu. Do niedawna w epoce komfortowych łazienek teamowych autobusów zwyczaj kąpieli pod prysznicami zdawał się umierać i tylko kilku weteranów lub ciekawskich nowicjuszy chciało podtrzymywać tradycję. Jednak obecnie rytuał ten przeżywa coś w rodzaju odrodzenia. – To część wyścigu. To tradycja, więc ważne jest, aby tu być, przynajmniej dla mnie – powiedział były zawodowiec i komentator Eurosportu Philippe Gilbert, zwycięzca Paris-Roubaix z 2019 roku, komentując przeprowadzane pod prysznicami wywiady.

ReklamaŚT - biholiday 06.03-30.06 Sebastian
Idea współorganizatorów

Potrzeba uczestnictwa w wyścigu wydaje się dość silnym narkotykiem, doświadcza jej nie tylko sławny Gilbert. W podobnej sytuacji znajduje się wielu wielbicieli kolarstwa tworzących niepowtarzalną atmosferę wokół wyścigu, odczuwalną na każdym z brukowych odcinków, w każdej grupie kibiców, w wielotysięcznym tłumie na koronie welodromu oraz wśród załóg pojazdów kempingowych, bardzo licznie obecnych wzdłuż całej trasy Piekła Północy. Aby stać się częścią tego ikonicznego wydarzenia, opracowaliśmy wspólnie z Warszawskim Centrum Caravaningu oraz producentem pojazdów kempingowych marką Bürstner koncepcję Camper Ride’u, czyli połączenia caravaningu i sportowej pasji, aby maksymalnie wykorzystać możliwości obu aktywności.

Zobaczmy, czy to się udało.

Założenie jest proste i dotyczy – co bardzo ważne – ogółu wydarzeń sportowych. Nie tylko klasyka Paris-Roubaix. Dzięki pasji stworzyć ogniwo łączące dwie dyscypliny. Wykorzystać kampery do realizacji sportowych celów. Uczynić z nich narzędzie ułatwiające w tym wypadku uprawianie kolarstwa, umożliwiające eksplorację regionów niedostępnych inaczej niż z użyciem mobilnego domu, przewieźć sprzęt bez ograniczeń towarzyszących innym formom transportu publicznego, zagwarantować wypoczynek, higienę i racjonalne warunki odżywiania po wymagającym wysiłku. Dać przede wszystkim satysfakcję i możliwość realizacji celów, wokół których kręci się cała „ideologia” pasji. W praktyce, ponieważ mieliśmy do czynienia z inauguracyjną imprezą, w celach promocyjnych otrzymaliśmy od Bürstnera dwa kampery półzintegrowane o parametrach idealnych do rowerowych zastosowań – Lyseo TD 727 G oraz  Lyseo TD HL 690 IT. Tutaj wykorzystane zostały przede wszystkim cechy wagowe i gabarytowe. Pojazdy wyróżniała rejestracja jako samochody ciężarowe, a więc dla dopuszczalnej masy całkowitej powyżej 3,5 t, co wydaje się nieodzowne w przypadku podróży 4 „dorodnych” kolarzy wraz z kompletem rowerowego sprzętu i własnymi bagażami. Jednak standardowa, najczęściej spotykana masa rejestracji to również nie przeszkoda. Trzeba jedynie bardziej uważać na łączną wagę zabieranego ekwipunku. 

ReklamaRower. Wspólne ogniwo sportu i caravaningu 2
Cel i droga

Składowych koncepcji jest kilka. Odpowiedni sprzęt caravaningowy i kolarski to jedno, natomiast logistyka trasy dojazdu na planowane miejsce to kolejny składnik przepisu na udaną zabawę. W przypadku debiutanckiego Camper Ride’u Paris-Roubaix Challenge 2023 była to „marszruta” prowadząca na północ Francji przez Niemcy, Holandię i Belgię, zakładająca wypoczynkowe postoje na dwóch kempingach we wspomnianych krajach oraz obozowanie na pobliskim do wyścigu kempingu we Francji. Nie samo kibicowanie i doświadczanie atmosfery zawodowego Piekła Północy było celem wyprawy. Podstawowy magnes stanowiła możliwość startu w rajdzie dla kolarzy amatorów Paris-Roubaix Challenge, organizowanym co roku na dzień przed wyścigiem głównym. Stąd właśnie nazwa zorganizowanego przez WCC, „Polski Caravaning” i Bürstnera wydarzenia.

Rower. Wspólne ogniwo sportu i caravaningu 3

Oni tworzą atmosferę

Ostatnim, ale zdecydowanie najważniejszym składnikiem wyprawy byli ludzie. Uczestnicy, którzy za namową i po zwizualizowaniu koncepcji chcieli wziąć udział w wyprawie, oraz ci, którzy zgłosili się sami, odpowiadając na ogłoszone w mediach społecznościowych i portalach wydarzenie. To dzięki nim każdy pobyt na etapowych kempingach, wspólne jazdy rowerowe oraz deklaracja przemierzenia dowolnego z trzech dystansów amatorskiego Paris-Roubaix Challenge nabierały niepowtarzalnego charakteru. Zadowolenie, które jako organizatorzy odbieraliśmy po zakończonej wyprawie, było dla nas najlepszą promocją, podobnie jak utwierdzenie w przekonaniu co do właściwych założeń koncepcji Camper Ride’u. Na każdym kempingu właściwie samoczynnie prym wiodły typowo caravaningowe aspekty pobytu. Wspólne posiłki, spotkania w pojazdach i poza nimi, celebrowanie wrażeń rozbudzanych przez specyfikę kraju i miejsca postoju, często też pochwały lub utyskiwania dedykowane obsłudze kempingów, tworzące wrażenia sprzyjające poczuciu wspólnoty. Ta właśnie więź zorganizowanej wyprawy urosła niespodziewanie do skali międzynarodowej w chwili, kiedy nadszedł dzień startu w amatorskim challenge’u.

Caravaning na Paris-Roubaix

Polska, pomimo że caravaningowo i kolarsko nie zalicza się do krajów dyktujących warunki tych aktywności, notuje obecnie wzrost zainteresowania w obu dziedzinach. Camper Ride daje dodatkowo możliwość doświadczenia różnic, nad zminimalizowaniem których możemy i powinniśmy pracować. Wokół wyścigu widać bowiem mrowie kamperów i kampervanów wykorzystywanych jako mobilne bazy dla fanów kolarstwa. To w nich przewożone są konfetti, flagi, przebrania, butle szampana i wszelkie dźwiękowe „przeszkadzajki” wykorzystywane podczas kibicowania profesjonalnym zawodnikom. Nie tylko zresztą im. Każdy kolarz docierający na dowolny z brukowanych odcinków wyścigu w tym samym celu co kibice stacjonarni mógł liczyć na owacje i pozytywny, budzący uśmiech wrzawy koloryt. To doświadczenie niesamowitej kultury kolarstwa, obecnej w społeczeństwach klasyfikujących sport rowerowy jako dyscyplinę narodową. Tutaj właśnie kamper stanowi, podobnie jak podczas naszego Camper Ride’u, narzędzie i jednocześnie nieodzowny element całego zamierzenia – pięknej i kulturalnej ekscytacji sportem oraz pozytywnymi formami spędzania wolnego czasu. Z przyjemnością obserwowaliśmy sznury kamperów ustawionych w bocznych uliczkach lub na dostępnych polnych połaciach. To bardzo jaskrawy wyróżnik rangi wyścigu oraz obecności caravaningu w codzienności społeczeństwa, do czego mam nadzieję właśnie zmierzamy.

Rower. Wspólne ogniwo sportu i caravaningu 4

Zawodowcy vs amatorzy

Skoro już wspomnieliśmy o różnicach… Wyjątkowo kontrastowo rysują się one po przejechaniu zaledwie 2/3 zawodowego dystansu wyścigu Paris-Roubaix, między formą sportową określaną mianem amatorskiej na tle formy zawodników peletonu PRO. Doświadczenie challenge’u pozwala na takie porównanie, ponieważ kolarz amator niezależnie od formy doświadcza zniechęcenia i spadku prędkości jazdy już po kilku segmentach ułożonych z kostki w przeciwieństwie do zawodowca, który potrafi na tym etapie dopiero się „rozkręcać”. Prędkości to również zasadnicza różnica, ponieważ już mocno widoczne na asfaltowych nawierzchniach, na omawianych wybojach stają się kanionem nie do przeskoczenia. To niezmiennie budzi podziw, szacunek i przyciąga do tego sportu tak liczne grono kibiców. Proporcjonalnie jednak do liczby trudności w pokonaniu dystansu przez naszych uczestników rosła chęć do powtórzenia tego wyzwania. Liczba i jakość etapowych bufetów trasy, poziom organizacji startu, mety, trasy, miasteczka zawodów, a także sama liczba startujących kolarzy, przekraczająca 4000, to wyznacznik najwyższego poziomu w kategorii organizacji imprez kolarskich. Zabrakło tylko śmigłowca, który był wyraźną oznaką zbliżającego się zwycięzcy w dniu wyścigu głównego, oraz dystansu kobiecego w dniu poprzednim. Trudno opisać atmosferę towarzyszącą wjazdowi Mathieu van der Poela na welodrom. To jak zanurzenie w wannie pełnej francuskiego Château Pétrus, co dla doświadczonego kipera musiałoby oznaczać ekscytację!

Na rower i na sanki

Podróżowanie w formule Camper Ride’u zakładało udział w wyprawie mechanika, masażysty, kolarzy amatorów, trenera kolarstwa, zaawansowanych caravaningowców i wszystkich zainteresowanych uczestników. Czy kolarstwo to jedyna dyscyplina sportowa, którą można połączyć z caravaningiem za pomocą opisywanych założeń? Oczywiście nie! Warto rozglądać się za miejscami do dobrych wędrówek górskich, gdzie sprzyjającym walorem będzie jednodniowa wyprawa i kolejna szybka zmiana obozowiska z pomocą kampera. Zimą – tour po ciekawych stokach narciarskich dowolnego pasma górskiego. Wiosną eksploracja pojezierza z kajakiem, a jesienią być może poszukiwania surfingowej fali? Kluczami są pomysł i własna wyobraźnia. My będziemy dolewali paliwa napędzającego caravaning, organizując kolejne Camper Ride’y!

Rower. Wspólne ogniwo sportu i caravaningu 5

Paris-Roubaix to jednodniowy kolarski wyścig szosowy, zaliczany do piątki „monumentów kolarstwa”. Jest także jednym z najtrudniejszych tak zwanych klasyków, przede wszystkim z powodu wielu odcinków o brukowanej, zbudowanej z XIX-wiecznej kostki nawierzchni, których łączna długość wynosi 55 km. Dystans wyścigu natomiast to 259 km trasy prowadzącej przez tereny północnej Francji, zakończonej finiszem na welodromie w Roubaix, oddanym do użytku w 1895 roku. Rok po otwarciu toru kolarskiego swą historię rozpoczyna także Piekło Północy, taki bowiem przydomek zyskał wyścig przez ekstremalnie trudne warunki trasy. Koncepcja Paris-Roubaix to pomysł dwóch przemysłowców branży tekstylnej z Roubaix: Théodore Vienne’a i Maurice Pereza, którzy w ten sposób postanowili wypromować wspomniany kolarski obiekt. Jak znakomicie to się udało, świadczą tłumy kibiców oraz splendor, którym w środowisku kolarskim cieszą się zwycięzcy wyścigu. Posiadanie pucharu – statuetki zbudowanej z brukowego kamienia – to marzenie każdego kolarza.

Tekst: Szymon Kwiatkowski
Zdjęcia: Katarzyna Tuszyńska, Grzegorz Chudzik, Jarosław Potyrała, Adam Połom, Piotr Skuczeń

Artykuł pochodzi z numeru 3 (111) 2023 r. magazynu „Polski Caravaning”.

Chcesz być na bieżąco? Zamów prenumeratę – teraz jeszcze taniej i szybciej.


Administrator20.07.2023 zdjęć 11
Obserwuj nas na Google News Obserwuj nas na Google News