artykuły

nasze-rozmowyNASZE ROZMOWY
ReklamaBilbord - Ubezpieczenia Sebastian

Polacy i międzynarodowe zloty caravaningowe

Polacy i międzynarodowe zloty caravaningowe


Rozmowa ze Stanisławem Reterskim, wiceprezesem Zarządu Głównego Polskiego Związku Motorowego, przewodniczącym Głównej Komisji Sportów Popularnych i Turystyki

Panie Prezesie, jakie miejsce zajmuje caravaning w Głównej Komisji Sportów Popularnych i Turystyki Polskiego Związku Motorowego?

Zajmuje miejsce równoważne wśród czterech dziedzin, którymi się zajmujemy: turystyki motorowej, nawigacji samochodowej i zmotoryzowanych niepełnosprawnych. Caravaning jest bodaj najstarszą wśród nich dziedziną. Wszystkie jednak sekcje działają podobnie organizując mnóstwo imprez w tym także Mistrzostwa Polski w swoich specjalnościach. Ewenementem w skali międzynarodowej są oczywiście Mistrzostwa Polski w jeździe samochodem z przyczepą. Mamy laury, puchary i inne nagrody. Jest to nie tylko zabawa, ale jednocześnie uczenie ludzi, jak można bezpiecznie jeździć z przyczepą, spoglądając uważnie w lusterka. Jest to bardzo przydatne również w normalnych podróżach. W caravaningu uczestniczymy całymi rodzinami, wraz ze znajomymi – natomiast w pozostałych dziedzinach mamy najczęściej dwuosobowe załogi: pilota z kierowcą, rzadziej są to rodziny. Żadna jednak z dziedzin nie ma ,,przewagi” w Komisji, są one jednakowo ważne.

Czy Komisja uczestniczy w organizowaniu zlotów w Europie?
Tak, nie tylko w Europie, ale i na świecie. Polski Związek Motorowy jest od wielu lata członkiem Międzynarodowej Federacji Campingu i Caravaningu (F.I.C.C.). Federacja organizuje dwie główne imprezy w roku: dla dorosłych na przełomie lipca i sierpnia i dla młodzieży zawsze w Wielkanoc. Zloty te odbywają się co rok w innym kraju i innym miejscu. Bierzemy w tym przedsięwzięciu także udział jako uczestnicy. Jest to zwykle kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt załóg. W tym roku na zlot do Bolonii, gdzie wybrano niezbyt ciekawy teren na tego typu imprezę, jedzie zaledwie kilka osób. W zeszłym roku na zlocie w dalekiej Finlandii były od nas trzydzieści trzy osoby.

ReklamaŚródtekstowy Dethleffs 21.09-02.10 Sebastian

A jak się udał zlot w Finlandii? Bo opinie są różne.
Różne są odczucia osobiste. Zdenerwowanie, o którym Pan pewnie myśli, wynikało ze złego przygotowania części – zwłaszcza dalszych – sektorów. Brak było sanitariatów, ujęć wody pitnej i miejsc do prania i mycia naczyń, co przecież jest oczywiste na campingu. Dotknęło to nie tylko polskich turystów, ale także grupy z Hiszpanii, Portugalii i Włoch. Stan ten związany był z niższą frekwencją i chęcią zaoszczędzenia przez organizatorów. Nie uniknięto także pomyłek w lokowaniu poszczególnych grup. O dziwo, wbrew obawom komandorów naszych ekip (Polskiego Związku Motorowego i Polskiej Federacji Campingu i Caravaningu), polscy turyści zgodnie i radośnie rozlokowali się na świeżo skoszonej trawie, wyręczając nawet Finów w grabieniu siana! Było to tym milsze, że droga była długa i budząca niepokój jako pionierska trasa przez Kraje Nadbałtyckie. Wspomniane wyżej braki uznano jednak słusznie za lekceważenie i nie obyło się bez głośnego protestu, który zakończył się właściwą reakcją organizatorów. Pojawiły się toalety i inne niezbędne sprzęty i urządzenia. Dla podkreślenia naszego niezadowolenia napisałem oficjalny protest do FICC w tej sprawie, nie czyniąc dalszych działań, bo wiem, że to po prostu możę się zdarzyć wszędzie. A faktem było, że większość sektorów oddalonych było od głównego punktu hali sportowej Oulu, gdzie odbywały się wszystkie imprezy. Tam też były prysznice, myjnia naczyń itp. Znajdowały się tam również baseny i sauny, z których – co jest rzadkością – można było korzystać za darmo przed południem. Myślę, że caravaning polega też na tym, żeby się przespacerować i nie ma co z tego powodu robić zamieszania. A jako uczestnicy zagranicznych zlotów bywaliśmy już w dużo, dużo gorszych warunkach, np. między torami kolejowymi i autostradą lub na terenie byłej kopalni boksytu...
ReklamaŚródtekstowy 2 Prenumerata 21.09-02.10

W każdym razie, wspominamy zlot w Finlandii mile. Białe noce, śródziemnomorski upał i inne wrażenia zlikwidowały w naszej pamięci początkowe przykre sprawy. Na atrakcję podróży do Finlandii wpłynęło też to, że była możliwość pojechania dalej na północ na Nord Cup. Niektórzy z niej skorzystali, podziwiając piękno dzikiej przyrody Finlandii i Norwegii. W przyszłym roku spotkamy się na zlocie w Polsce, we Wrocławiu. Myślimy też już o wyruszeniu za dwa lata do Irlandii, czyli także dosyć daleko.

Nie można więc mówić o jakiejś formie dyskryminacji, ale o niedociągnięciach organizacyjnych?
Zgadza się. Chociaż my Polacy, ,,naród bohaterów”, możemy odbierać to jako dyskryminację. Tylko czy my potrafimy się wszędzie dobrze zachować? Staram się patrzeć na to obiektywnie. Zamykając sprawę protestu w Finlandii, chyba z dziesięć minut mówiłem na posiedzeniu Komisji Rally FICC, protestując przeciw takiemu traktowaniu i lekceważeniu. Powiedzieliśmy sobie wtedy, co mieliśmy do powiedzenia. Niedawno spotkałem się z komandorem fińskiego zlotu i podaliśmy sobie ręce, wypiliśmy wspólnie lampkę wina. Takie zdarzenia to też dla nas nauczka, żebyśmy w przyszłości robili dobrze zorganizowane zloty. Zawsze się chwalimy, że wszystkich traktujemy równo i dobrze, ale może w życiu nie jest tak zawsze do końca.

A inne zloty?
Europa Rally – w tym roku zlot tej organizacji był w Czechach, podobno całkiem udany. Wydaje się jednak, że międzynarodowe zloty trochę podupadają, tracąc na atrakcyjności. Na pewno w naszych, polskich oczach, które coraz szerzej otwierają się na świat. Wszystkie nacje zaczynają oszczędzać. To już nie ta wystawność, rozmach, oprawa imprez. Pewnie też dlatego, że nad takimi spotkaniami bierze górę oferta last minute.

Zlot młodzieżowy w tym roku odbywał się u nas w Polsce.
Organizowaliśmy go my, Polski Związek Motorowy. Pierwsza samodzielna impreza Związku pod egidą FICC. 53 FICC YOUTH RALLY 2005 odbył się w Warszawie na Szczęśliwicach, na campingu nr 123. Była młodzież z dziesięciu krajów, dwieście siedemdziesiąt pięć osób – wszyscy wyjechali zadowoleni i pełni wrażeń. Zrobiliśmy to za pieniądze PZM, bo w ostatniej chwili wycofał się prezydent Lech Kaczyński, uznając, że dyskoteki obniżają rangę religijną Świąt Wielkanocnych... Młodzież, śpiąca w zimnych namiotach na trawie, tuż po stopnieniu śniegu, miała prawo i chciała się rozgrzać w ciepłym, zamkniętym pomieszczeniu. Gościny udzielił młodzieży Klub bowlingowy Arko, gdzie odbywały się spotkania przy kręglach i zalecane przez FICC wieczory przy muzyce. Prezydent Warszawy, mimo wprowadzonych przez nas korekt programu, wycofał swój honorowy patronat, a razem z nim przepadła szansa na dofinansowanie największej młodzieżowej imprezy tego typu w Stolicy w 2005 roku. Zachował się więc niezbyt honorowo. Promowaliśmy więc Warszawę niejako prywatnie, po cichu, bo miasto w niczym nam nie pomogło. Nie otrzymaliśmy nawet informacji prospektowych itp. Także Ministerstwo Gospodarki i Pracy chciało nam pomóc, przyznając dofinansowanie w drodze konkursu, lecz prawne sformułowania regulaminu, związane z terminami budżetowymi, uniemożliwiły otrzymanie w marcu dodatkowych środków. Z resortem tym współpraca układa się bardzo pomyślnie. Departament Turystyki MGiP docenia zaangażowanie PZM w propagowanie turystyki motorowej. Mamy więc nadzieję na wspólne realizowanie w przyszłości wielu interesujących i pożytecznych przedsięwzięć w tej dziedzinie.

Polacy i międzynarodowe zloty caravaningowe 1



Stanisław Reterski

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Dariusz Wołodźko


03.03.20090