Przez lata emisji programu Top Gear przyczepy kempingowe nie miały lekkiego żywota. Ulubione pojazdy kempingowe Brytyjczyków były wysadzane w powietrze, palone, zrzucane z dźwigów. Ponad 20 lat temu Toyota Hilux stała się bohaterem jednego z najbardziej pamiętnych testów w historii tego programu telewizyjnego. Wtedy i tym razem na kabinę auta zrzucono z wysokości ponad dziewięciu metrów przyczepę kempingową ważącą 760 kg.
Fani najsłynniejszej edycji programu Top Gear na pewno pamiętają, jak słynne trio drwiło przy każdej okazji z fanów przyczep kempingowych w Wielkiej Brytanii. Byli dla nich symbolem wszystkiego, co najgorsze na drogach. Pokpiwali z frajdy niespiesznych podróży i ich zdaniem nudnego sposobu spędzania wolnego czasu. Fani caravaningu z przyczepami musieli przez lata przyglądać się masowej eksterminacji takich domów na kołach, które były wysadzane w powietrze, palone, zrzucane z dźwigów.
I właśnie zrzucona przyczepa z wysokści ok. 9 metrów przeszła do historii jako najsłynniejszy element eksperymentu. Tyle że ponad 20 lat temu przyczepę zrzucono na dach samochodu, by poddać próbie destrukcji słynącą z niezniszczalnością Toyotę Hilux. W 2003 roku Jeremy Clarkson i James May poddali wysłużonego pick-upa serii ekstremalnych tortur, a poza próbą zgniatania z użyciem przyczepy, auto uderzyło w drzewo, zostało zalane przez przypływ morski na plaży, podpalone, a na koniec umieszczone na dachu 23-piętrowego wieżowca, który został wyburzony ładunkami wybuchowymi. Z tych i kolejnych prób auto wychodziło zwycięsko.
Teraz japoński producent samochodów postanowił odtworzyć legendarny test wytrzymałości. A w roli głównej wystąpił elektryczny Hilux i kolejna przyczepa o masie 760 kg.
Toyota postanowiła sprawdzić, czy nowy elektryczny Hilux zachowuje legendarną wytrzymałość swoich poprzedników. Niedawny test odbył się na lotnisku Bentwaters w hrabstwie Suffolk, w kontrolowanych warunkach i z zachowaniem rygorystycznych zasad bezpieczeństwa. Przyczepę kempingową o masie 760 kg podniesiono na wysokość 30 stóp, czyli ponad dziewięciu metrów, a następnie zrzucono bezpośrednio na kabinę Hiluxa. Gdy opadł pył, inżynierowie sprawdzili samochód. Pick-up miał stosunkowo niewielkie uszkodzenia nadwozia, uruchomił się od razu i samodzielnie odjechał z miejsca próby.
- Hilux zapracował na reputację najbardziej wytrzymałego pick-upa na świecie. Po premierze dziewiątej generacji chcieliśmy nawiązać do tej historii i pokazać, że także z napędem elektrycznym pozostaje równie imponujący jak przed laty. Zrzucenie na niego przyczepy nie było tylko powtórzeniem słynnego telewizyjnego testu – chcieliśmy w ten sposób pokazać, że jego legendarna wytrzymałość pozostała niezmienna - powiedział Chris Hayes, dyrektor działu produktów i usług Toyota W Wielkiej Brytanii.
A co z przyczepą? Zrzucenie jej do góry nogami na dach auta skończyło się podobnie. Jej skorupa z włókna szklanego uległa zniszczeniu w okolicach dachu, który po prostu pękł po upadku na kabinę pick-upa. Mocno też zdeformowały się ściany boczne. Do odtworzenia tej legendarnej próby wykorzystano klasyczną, brytyjską przyczepę kempingową marki Mistral, a dokładniej model Mistral GT.
Fot. Toyota