artykuły

dobrze-wiedziecDOBRZE WIEDZIEĆ
ReklamaBilbord - Makita 05.05-05.06 Sebastian

Szeryf Polska

Szeryf Polska

Austria i Niemcy to liderzy w ściąganiu mandatów. Polska chce być superszeryfem i mocno dopinguje projektowi, by zasadą wzajemności w egzekwowaniu mandatów na terenie UE objąć nie tylko kierowców, ale także – uwaga – wypożyczalnie pojazdów.

Miało być pięknie, a wyjdzie jak zawsze. Jakiś czas temu pisaliśmy o pięknej wizji – podróżujesz kamperem lub w zestawie z przyczepą po UE to i przeglądy okresowe (badania techniczne) wykonasz gdziekolwiek, gdzie Cię akurat rzuci, bo będzie Ci po drodze i najwygodniej. Teraz okazuje się, że nasze władze bardzo mocno dopingują zgoła innej wizji... Skoro podróżujesz po przeróżnych krajach, to i zbierasz najcenniejsze pamiątki. Dotąd spieszący się nad Morze Śródziemne Polacy nie musieli się specjalnie przejmować fotoradarami gęsto ustawionymi przy europejskich drogach. Podobnie jak obywatel Niemiec, który przyjechał odpoczywać nad mazurskie jeziora.


Nie da się ukryć
Europosłowie dali jednak zielone światło dyrektywie, która pozwoli bez problemów ściągać należność za wykroczenia popełnione na europejskich drogach. Dzięki tym rozwiązaniom, w systemie znajdą się informacje o wykroczeniu drogowym, którego dopuściliśmy się np. w Austrii. Jeśli będzie to zdjęcie z fotoradaru, odnalezieniem właściciela pojazdu i kierowcy zajmie się Generalna Inspekcja Transportu Drogowego.
– Teraz treść dokumentu prześwietlają już prawnicy. W następnym etapie trafi on pod obrady Rady Europy i jeszcze w trakcie naszej prezydencji powinien zostać uchwalony – wyjaśnia Piotr Zych z Głównego Inspektoratu Transportu Europejskiego. – Dyrektywa zawiera bardzo szeroki katalog przestępstw i wykroczeń drogowych podlegających karze. Umożliwi skuteczną egzekucję prawa drogowego na terenie całej Unii. Wśród zapisów znalazły się m.in: przekraczanie dozwolonej prędkości, prowadzenie auta pod wpływem używek, a nawet niezapinanie pasów bezpieczeństwa, jazda po buspasie czy rozmowa przez telefon komórkowy. Kary za łamanie przepisów drogowych w krajach UE są bardzo wysokie. Nawet w sąsiednich Czechach górna granica mandatu wynosi 16 tys. zł, a za parkowanie w niedozwolonym miejscu w Portugalii upomni się o 1250 zł... także policjant z Polski. Podróż po Szwajcarii czy Norwegii zrujnuje niejeden budżet domowy i nawet sprzedaż kampera nie wystarczy, by zapłacić mandat!

Jak wyglądają prace nad projektem zakładającym możliwość dokonania przeglądu (okresowego) kampera, tudzież innego pojazdu poza granicami kraju?
Pytanie od Czytelnika:
- Podróżuję często np. po Francji, mieszkam tam nawet czasowo, więc wielce korzystne jest dla mnie wykonanie badań technicznych (okresowych) właśnie tam. Robi się je co 2 lata. Miłośnicy caravaningu są „z natury w drodze”, więc tego typu ułatwienie/elastyczne podejście do obowiązkowych badań byłoby bardzo pożądane – skoro mamy wspólną Europę.

Jarosław Cichoń, prezes zarządu WSOP, firmy zajmującej się wyposażaniem stacji obsługi pojazdów.
- W obecnym stanie prawnym nie ma możliwości wykonania urzędowego badania technicznego poza granicami kraju. Od pewnego czasu mówi się o harmonizacji przepisów dotyczących badań technicznych w UE, będzie to jednak wymagać zmiany dyrektywy (nr 2009) i implementacji w krajach członkowskich Unii. Zapewne dojdzie do tego w perspektywie kilku lat. Co do innych krajów europejskich, to do czasu harmonizacji przepisów każdy kraj członkowski może ustalać własne wymogi odnośnie badań technicznych, chociaż de facto są one dość podobne.

Szeryf z Polski szuka najemników
Przygotowanie do realizacji dyrektywy w Polsce podejmie się funkcjonujące już Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Jakby tego było mało, na początku stycznia br. ujawniono jeszcze bardziej „szeryfowski” zamysł. W poszukiwaniu kolejnych wpływów budżetowych Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej rozpoczęło w ostatnim czasie prace nad projektem ustawy o szczególnej odpowiedzialności za niektóre naruszenia przepisów ruchu drogowego. Zgodnie z opracowywanymi przepisami, w przypadku ujawnienia wykroczenia drogowego bez jednoczesnego zatrzymania i ukarania sprawcy, kara za to wykroczenie byłaby nakładana automatycznie na właściciela pojazdu, jeżeli w ciągu 21 dni nie nadesłałby on oświadczenia sprawcy o przyznaniu się do popełnienia wykroczenia. Ministerstwo opublikowało projekt założeń do ustawy zakładającej administracyjne karanie właścicieli pojazdów, w tym także dealerów czy firmy wypożyczające samochody za wykroczenia drogowe ich klientów. Jak nietrudno się domyślić, rozwiązanie takie godziłoby przede wszystkim w firmy, które wynajmują lub użyczają pojazdy klientom w ramach swojej działalności gospodarczej (wypożyczalnie kamperów i przyczep!). Przedsiębiorcy ci, w przypadku popełnienia przez ich klienta wykroczenia, musieliby wcielić się w uprawnienia organów śledczych i ustalać kto konkretnie popełnił wykroczenie, i co więcej – nie mając do tego żadnych środków prawnych – odebrać od niego odpowiednie oświadczenie. Jeśli nie, musieliby bez możliwości odwołania, zapłacić mandat za wykroczenie klienta. „Projektowany model ustalania i karania sprawców wykroczeń drogowych stanowi niedopuszczalne przeniesienie obowiązków „śledczych” z podmiotów ustawowo do tego powołanych na prywatnych przedsiębiorców. [...] W konsekwencji spowodowałoby to przerzucanie pełnej odpowiedzialności za wykroczenia drogowe popełniane przez klientów na podmioty wypożyczające lub użyczające pojazdów samochodowych” – ostro zaprotestowało środowisko dilerów. Zanim czarna wizja stanie się rzeczywistością, wracamy do pytania o spodziewane ułatwienia. Pierwszych odpowiedzi udziela specjalista od badań technicznych (ramka obok).

Tekst: Rafał Dobrowolski


08.04.20130