DOBRZE WIEDZIEĆ

22 dni temu  26.12.2018, ~ Administrator   

W niedalekiej przyszłości ubezpieczenie będzie aktywowane wtedy, gdy używamy pojazdu.

W niedalekiej przyszłości ubezpieczenie będzie aktywowane wtedy, gdy używamy pojazdu.

Zapowiedź polis dopasowanych do stylu jazdy kierowcy to zaledwie początek nowatorskiego sposobu oceny ryzyka. Rozwiązania telematyczne pozwolą w przyszłości aktywować ubezpieczenie tylko wtedy, gdy korzystamy z kampera czy podróżujemy z przyczepą!

O technologicznej rewolucji na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych opowiada nam Konrad Owsiński, dyrektor pionu ubezpieczeń biznesowych w Link4.

Internet of Things (IoT) najprężniej rozwija się na rynku samochodowym. W najbliższych latach o wypadku na drodze automatycznie poinformuje system eCall – od marca 2018 roku standard w wyposażeniu nowo produkowanych pojazdów. Czyżby nadszedł czas, by w rozwój i integrację warstwy softwarowej samochodowej platformy telematycznej włączyły się towarzystwa ubezpieczeniowe?

Telematyka w przypadku samochodów pozwala zaobserwować szereg parametrów związanych z używaniem pojazdu, jak np. przyśpieszenia, hamowania, prędkość  i wiele innych możliwych do uzyskania z komputera pokładowego samochodu lub w przypadku aplikacji na smartfona – z telefonu znajdującego się w pojeździe. Telematyka z punktu widzenia ubezpieczyciela pozwala lub pozwoli nam nie tylko precyzyjnie udokumentować przebieg każdego zdarzenia na drodze, włącznie  z informacjami na temat stylu jazdy kierowcy, gdy np. ten nie przestrzegał ograniczeń i nakazów sygnalizacji drogowej. Automatyzacja zapisu szeregu parametrów może też posłużyć do określenia profilu każdego z kierowców. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby użytkownik takiej aplikacji otrzymywał od nas powiadomienia, które mogą służyć refleksji nad obranym stylem jazdy. 

Podczas analizy zdarzenia drogowego firma ubezpieczeniowa będzie mogła ustalić, na ile poszkodowany mógł przyczynić się do powstania szkody, np. przez zbyt szybką jazdę?

Owszem. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszyscy uczestnicy rynku likwidacji szkód zyskają konkretne oszczędności, gdy kierowcy zechcą zbliżać się do wzorca bezpiecznej i ekonomicznej jazdy. Kreując wzorzec rozsądnej jazdy – bo taką aplikację od niedawna testujemy pilotażowo w naszym kraju, wyszliśmy z założenia, że warto nagradzać tych kierowców, którzy celują w bezpieczną i ekonomiczną jazdę. Czy telematyka sprawdzi się w ubezpieczeniach? Jestem tego pewien! Co innego, że świat towarzystw ubezpieczeniowych jest z gruntu... konserwatywny i zmiany zachodzą bardzo ewolucyjnie. Rewolucyjne pomysły, obojętnie jak bardzo pożądane, wymagają bardzo długiego namysłu, poprzedzonego analizami i studiami przypadków skrajnych.

W przyszłości każdy konsument mógłby zarządzać większością swoich polis samodzielnie, aktywując je np. smartfonem. Przykładowo, wychodząc z domu „włączymy” polisę od skutków kradzieży z włamaniem i rabunku, pożaru, zalania itp. Podobnie można czynić z kamperem czy z zestawem z przyczepą, jeśli zechcemy wyruszyć w podróż.



Konrad Owsiński, dyrektor pionu ubezpieczeń biznesowych w Link4 

Obecnie ryzyko na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych jest szacowane na podstawie danych statystycznych: kierowca, który ma prawo jazdy krócej niż dwa lata, statystycznie stanowi większe zagrożenie niż bardziej doświadczony. Jak w praktyce będzie wyglądał pakiet ubezpieczeń komunikacyjnych? 

Nowe produkty oparte są na sposobie użytkowania pojazdu i stylu jazdy klienta. Pierwszy typ działa według wzoru „Pay as you drive”, więc płacimy w ramach ubezpieczenia tylko za kilometry, które przejeżdżamy. Pilotażowe polisy w Europie uzależniają wysokość takiej składki od zadeklarowanego przebiegu rocznego. Jeśli przekroczymy limit, to następuje dopłata. Zatem kupując taką polisę lepiej przewidzieć, ile mniej więcej przejedziemy. Telematyka mogłaby przezwyciężyć ułomność takiej propozycji. Rzetelnie rejestrowalibyśmy faktyczne przebiegi samochodów, unikając ze strony nieuczciwych klientów ewentualnej pokusy zaniżania przebiegu rocznego. Kolejny produkt to „Pay how you drive”. Tu składka jest mocno uzależniona od stylu jazdy kierowcy. Taryfy wyższe obowiązują osoby agresywne za kierownicą i fanów sportowego stylu poruszania się po drogach publicznych. Takie rozwiązanie testujemy już w firmach flotowych i wśród klientów indywidualnych. Póki co zbieramy dane i wyznaczamy odchylenia od wzorcowej jazdy defensywnej. W ramach pilotażowego projektu już wysyłane są do kierowcy komunikaty (np. raptownie przyspieszyłeś; zwolnij), by poprawiał swój styl jazdy i zbliżał się do ideału. Docelowo powstaną taryfy dla takich polis, a jeśli pomysł chwyci, to przy zakupie polisy OC i AC w Link4 kierowcy otrzymają nawigację i oczywiście darmowy moduł powiadomień. Dla klientów indywidualnych rozwiązania telematyczne koncentrują się bardziej na edukacji i grywalizacji.

Indywidualizacja składki OC i AC jawi się rewelacyjnie dla posiadaczy pojazdów z reguły wykorzystywanych sezonowo. Fani kamperów i przyczep kempingowych w statystykach policyjnych okazują się najbezpieczniejszą grupą kierowców.

Mogę sobie wyobrazić, że w niedalekiej przyszłości ubezpieczenie będzie aktywowane wtedy, gdy używam pojazdu! Taka propozycja przywodziłaby skojarzenia z kartą pre-paid doładowującą telefony komórkowe. „Pay when you drive” lub „Pay when you use” to prawdziwa rewolucja na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, ale nie tylko. Dotychczas przyjętą regułą jest opłacanie składki na rok – nie licząc ubezpieczeń szczególnych (np. tylko zimą czy związanych z uprawianiem sportów wysokiego ryzyka). W przyszłości każdy konsument mógłby zarządzać większością swoich polis samodzielnie, aktywując je np. smartfonem. Przykładowo, wychodząc z domu „włączymy” polisę od skutków kradzieży z włamaniem i rabunku, pożaru, zalania itp. Podobnie można czynić z kamperem czy z zestawem z przyczepą, jeśli zechcemy wyruszyć w podróż.

Technicznie jest to możliwe już dziś. Przy okazji rodzi się jednak wiele wątpliwości. Pokusa możliwie częstego dezaktywowania polisy będzie pewnie niemała dla wielu klientów. A co, gdy zawiedzie nas instynkt? Siedzimy w domu, a niby bezpieczny, bo nieużywany kamper spłonie w garażu... – wtedy odium rozżalenia klientów spadnie na firmę ubezpieczeniową. Ryzyko nadszarpniętego wizerunku jawi się dziś jako najważniejsza przeszkoda dla wprowadzenia tak mocno zindywidualizowanych polis.

Rafał Dobrowolski 

Artykuł pochodzi z numeru 1 (70) 2016 Polskiego Caravaningu

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 3

  • 1
    ZADOWOLONY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 0
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 1
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 1
    BRAK SŁÓW

Komentarze (1)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~ motorhome.pl 1 22 dni temu Co Wy w ogóle tworzycie? Nie pierwszy raz odgrzewacie stary artykuł. Ten konkretny dotyczy ubezpieczeń, w kwestii których nic się nie zmieniło od tamtego czasu. Żadnej rewolucji nie było, nie ma i prawdopodobnie nie będzie.
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
do góry strony