
Jeszcze dekadę temu Ameryka Północna niepodzielnie rządziła światem, skupiając ponad 60% globalnego parku domów na kołach, podczas gdy Europa cieszyła z jednej czwartej rynku. Dziś Stary Kontynent to już 33,8 % globalnego stanu posiadania! I co istotne, mocniejszy „srebrny medal” jest zasługą nie tyle fabrycznie nowych kamperów, ale właśnie egzemplarzy z drugiej ręki i tych budowanych od podstaw na bazie przysłowiowych blaszaków.
Kto jest fanem caravaningu, słyszał pewnie o organizacji branżowej CIVD (Caravan Industrie Verband). To stowarzyszenie z siedzibą w Niemczech skupia m.in. producentów pojazdów kempingowych i reprezentuje miłośników caravaningu, gdy trzeba lobbować w Brukseli za przyjaznym klimatem dla nieskrępowanych podróży na pokładzie kampera czy z przyczepą kempingową. Oprócz reprezentowania branży w UE, CIVD publikuje również tematyczne raporty, które dogłębnie analizują modę na podróżowanie w sposób najbardziej niezależny.
Najnowszy taki raport roczny dostarcza informacji z poszczególnych krajów UE i jednocześnie z całego świata. We wstępie do raportu, dyrektor zarządzający CIVD, Daniel Onggowinarso, podkreślił, jak bardzo popularny stał się dziś caravaning. To, co kiedyś było niszową aktywnością, długo wyśmiewaną jako nieatrakcyjna i staromodna, dziś przeżywa renesans. Ten obszerny, 172-stronicowy raport skrywa dane dotyczące światowego sektora, w tym dane dotyczące nowych rejestracji, liczby wyprodukowanych pojazdów kempingowych oraz będących obecnie w użyciu. Bazując na najświeższych informacjach, przybliżymy kondycję branży i odnotowane trendy. Zacznijmy od sytuacji na rynku pierwotnym i wtórnym.
Producenci przyczep muszą zadowolić się umiarkowanie rosnącym popytem. Europa w sposób szczególny obrazuje, jak zmienił się koń pociągowy w branży caravaningowej. Statystycznie rzec ujmując, w latach 2010–2024 liczba kamperów wzrosła aż o 195%, podczas gdy liczba przyczep tylko o 40%. Przykładowo, w Niemczech w latach 2021-2026 liczba zarejestrowanych kamperów wzrosła z 675 tys. do ponad miliona egzemplarzy! I nie bez powodu opracowanie z 2024 roku sygnowane przez renomowana uczelnią dwif pt. „Turystyka kempingowa i kamperowa jako czynnik ekonomiczny w Niemczech” podkreśla, że to fani kamperów w największym stopniu decydują o wartości branży caravaningowej. Na fali popularności takich domów na kołach tylko w latach 2016-2023 liczba dedykowanych dla kamperów miejsc postojowych wzrosła prawie 2-krotnie.
W latach 2020–2022 tysiące ludzi kupiło kampery pod wpływem impulsu i lockdownów. Kto kupił kilkuletniego kampera w 2018 roku za 120 000 zł, ten dziś bez problemu sprzeda taki za 160 000 zł. Jeszcze dekadę temu fabrycznie nowy kamper w klasycznym wydaniu, tj. z pełnym programem „nieruchomości” można było kupić za mniej ok. 40 tys. EUR. Teraz, te same egzemplarze, choć starsze o 10 lat i z większym bagażem kilometrów, kosztują niemal tyle samo (sic!). Nie tylko renomowani producenci podnieśli ceny. Na rynku wyrosło sporo nowych firm, które oferują realizację marzeń o kamperze. Kogo nie stać na nowiutki egzemplarz rozgląda się za modelem z drugiej ręki. Popyt jest tak ogromny, że ceny zadbanych, kilkuletnich pojazdów osiągnęły horrendalne, dotychczas niespotykane pułapy. Największy dramat dla marzących o możliwie przystępnym cenowo egzemplarzu rozegrał się jednak w segmencie tzw. blaszaków, by samodzielnie zbudować kampervana możliwie tanio (tzw. projekty DIY). Dziś klasyk jakim jest VW T3 w zabudowie stworzonej do podróżowania to cena wywoławcza 15 tys. EUR a nawet dwukrotnie wyższa. Jeszcze 10 lat temu za wersję kolekcjonerską, bo z podnoszonym dachem wystarczyło zaproponować 5 tys. EUR.
Analogicznie jest z większymi i dużo młodszymi blaszakami, których ceny na rynku wtórnym poszybowały, odkąd w ogłoszeniu wystarczy dopisać: idealna baza pod kampera! W sytuacji drożejących nowych modeli, pokusę nie studzi nawet fakt, że wyposażenie wymarzonego domu na kołach też podrożało. W 2025 roku w Niemczech zarejestrowano około 94 000 nowych egzemplarzy, ale to właśnie rynek kamperów używanych osiągnął nowy rekord – to aż 190 000 zmian właścicieli pojazdów.Jak więc radzą sobie producenci przyczep? Zareagowali zdecydowanie i znacząco ograniczyli produkcję. Po gwałtownej korekcie popytu w ubiegłym roku eksport przyczep kempingowych z krajów UE ustabilizował się na poziomie około 16 000 sztuk, ale ponownie odnotowuje spadek. W porównaniu ze szczytem pandemii koronawirusa w 2022 roku, wolumen eksportu spadł prawie o połowę. Najbardziej odczuły to takie kraje jak Francja i Holandia, których firmy łącznie odpowiadają za prawie 60% eksportu i wspierają niemiecki eksport przyczep kempingowych. Włochy i Hiszpania mogą mówić o niemałym sukcesie, ale nadal sprzedaż takich do innych krajów stanowi niewielki udział w wartościach bezwzględnych. Tureccy producenci przyczep kempingowych, którzy ostatnimi laty debiutowali na europejskich targach caravaningowych z kuszącą cenowo propozycją, miniony rok podsumowują fatalnymi wynikami – eksport do UE spadł o połowę w porównaniu do 2024 roku.
O sporym sukcesie może za to mówić niejedna marka „made in Poland”. Najnowszy raport CIVD skwapliwie odnotowuje, że w minionym roku już 4,3 % nowych przyczep zarejestrowanych w Niemczech wyprodukowano w Polsce. W tym rankingu nasza branża wyprzedza nie tylko Hiszpanię, ale też Danię, Szwecję i Norwegię. Swoją drogą, nasz kraj awansował ostatnimi laty do pierwszej dziesiątki państw, w których rejestruje się najwięcej przyczep kempingowych - to r/r blisko 1000 egzemplarzy. Miniony rok ponownie potwierdził popularność domów na kołach z dyszlem wśród fanów caravaningu w Polsce (+6,8%).
Słów jeszcze więcej o najbardziej popularnej kategorii pojazdów kempingowych, która r/r odmładza stan posiadania o 160-180 tys. pojazdów. Także we Francji r/r następuje odmłodzenie floty kamperów - 30 tys. nowych egzemplarzy to niemal dwukrotnie lepszy wynik niż zakupy realizowane przez Brytyjczyków. Poza podium jest posiadacz kampera na włoskich rejestracjach, acz 4. miejsce od kilku lat jest jeszcze mocniejsze, bo tylko w ubiegłym roku na drogach pojawiło się blisko 8 tys. nowiutkich egzemplarzy, a to wzrost r/r o ponad 10%. Hiszpania, Szwajcaria i Belgia (miejsca od 5 do 7.) idą łeb w łeb, gdy mieć na uwadze rejestracje nowych kamperów latach 2021-2025. Szwecja zaliczyła dołek w poprzednich 3 latach – spadek był pokaźny, ale w minionym roku klientela dopisała, więc ponad 4 tys. nowych modeli oznacza niebagatelny wzrost (+46%). TOP 10 zamyka Holandia i Austria. Mieszkańcy Niderlandów pokochali kampery i w przeciągu kilku lat wyprzedzili w tej stawce Austriaków.
11. miejsce zajęła w ubiegłym roku Polska. Z liczbą prawie 2 tys. nowych kamperów wygrywa o włos z Czechami. Norwegia, Finlandia, Dania – te trzy kraje od 5 lat notują słabnący popyt na nowe egzemplarze pojazdów silnikowych. Jeszcze w 2021 roku w sumie odpowiadały za ok. 7 tys. nowych rejestracji, a dziś to ok. 4 tys. Na kolejnych pozycjach jest Portugalia, Słowenia i Luksemburg i z najsłabszym wynikiem Estonia, gdzie od lat r/r na drogi wyjeżdża po kilkaset nowych kamperów. 20. miejsce w tej wyliczance to wszystkie pozostałe kraje europejskie, które z uwagi na niski próg nie ujęto z osobna, a tylko podano sumaryczne wyniki – dziś już blisko 800 egzemplarzy. Można tylko domniemywać, że w takiej Grecji czy Chorwacji popyt na kampery wzrósł w ostatnich latach aż 2-krotnie.
Statystki nowych rejestracji i sytuacji na rynku wtórnym są regularnie publikowane przez takie organizacje jak CIVD ze wsparciem danych z RVIA (USA) czy CRVA (Kanada). Jeśli weźmiemy pod uwagę perspektywę czasową sprzed 5 czy 10 lat, to globalny stan posiadania pojazdów kempingowych (kamperów i przyczep) wyglądał za Oceanem imponująco. Ameryka Północna absolutnie dominowała w tych zestawieniach, a wespół z Kanadą była w powsiadaniu blisko 67% (czyli 2/3) całego światowego parku pojazdów kempingowych. Z liczbą blisko 6 mln pojazdów Europa była i jest drugim największym rynkiem. Tyle, że na Starym Kontynencie przyczep i kamperów jest mniej więcej tyle samo - z dynamicznym wzrostem tych drugich. Za Oceanem dominują przyczepy (ok. 90%).
W 2021 roku amerykańskie fabryki zachłysnęły się popytem. Produkowano ile tylko się dało i padł historyczny rekord ponad 600 000 sztuk. Rok potem nastąpiło ochłodzenie, spadki sprzedaży i sytuacja ta trwa do dziś, w efekcie czego stan posiadania to już tylko 53,7%. Od kilku lat Europa okazuje się najbardziej stabilnym rynkiem, gdy mowa o rejestracjach nowych pojazdów. Na trzecim miejscu niezmiennie jest Australia. Dziś już 7,3-procentowy udział w globalnym rynku zarejestrowanych przyczep i kamperów to o ok. 2% lepszy wynik niż dekadę temu. Australia to r/r 45 tys. pojazdów. W Nowej Zelandii rejestruje się 10-krotnie mniej. Poza podium dobrze trzyma się też Japonia (r/r blisko 10 tys. egzemplarzy), za to zupełnie w odwrocie jest Korea Południowa – spadek to drastyczny skoro z ponad 10 tys. rejestracji jeszcze w 2021 roku do poziomu 5-krotnie niższego. W minionym roku to ledwie 1770 sztuk nowych modeli kamperów, czyli nawet mniej niż w Polsce!
W Chinach, gdzie branża ledwie raczkuje r/r udaje się sprzedać 15 tys. kamperów. Stabilny, ale relatywnie niski poziom rejestracji w Państwie Środka potwierdza tylko – bez infrastruktury i kultury caravaningowej nie da się ścigać z dojrzałymi rynkami.
Fot. CIVD