artykuły

aktualnosciAKTUALNOŚCI
ReklamaBilbord - bookingcamper

Pamiętne 45. FICC Rally w Łebie

Pamiętne 45. FICC Rally w Łebie

Odbywający się w tym roku wrocławski Międzynarodowy Zlot FICC jest dobrą okazją, by przypomnieć pierwszy zlot FICC w naszym kraju. Pierwszy o tak wysokiej randze międzynarodowej. Zlot, który uzyskał wyjątkowo wysoką ocenę zarówno jego uczestników, jak i władz FICC (Federation Internationale de Camping et Caravaning). Uznano, że było to najbardziej udane Rally na przestrzeni co najmniej 10 lat poprzedzających jego organizację.

Pamiętam ten zlot doskonale
45. FICC Rally w Łebie odbył się
w dniach 28 lipca - 6 sierpnia 1984 roku. O jego organizacji w Polsce zadecydowało Zgromadzenie Ogólne FICC trzy lata wcześniej, w połowie 1981 roku i chyba tylko dlatego mógł się on odbyć w naszym kraju w okresie niezbyt stabilnej sytuacji polityczno-społecznej, bo „nie politycznie” byłoby dla naszej władzy wycofywać się z przyjętego wcześniej zobowiązania jego organizacji. Mieszkańcy samej Łeby mieli na temat zlotu „mieszane odczucia”, bo nie mieli nań wstępu. Zgodnie z wymogami dotyczącymi wszystkich Rally FICC, zlot był zamknięty Miasto Łeba na czas zlotu podzieliło się na tych co są przed (mieszkańcy) i za mostem (zlotowicze). Most, to było jedyne „przejście graniczne” - przeprawa przez rzekę Łeba, oddzielającą miasto od terenów zlotowych, w skład których wchodziły stanowiące integralną całość: specjalnie na zlot wybudowany duży camping „Intercamp’84” i kilka pomniejszych kempingów oraz wydzierżawione na czas imprezy ośrodki „zakładowe”. Przed mostem całą dobę stali „strażnicy” - żeby przejść na drugą stronę trzeba było mieć specjalną przepustkę lub trójkątny identyfikator zlotowy (mieli go uczestnicy i organizatorzy zlotu). Za taki znaczek – aby stał się przepustką również dla cinkciarzy i panienek lekkich obyczajów – oferowano po kilkadziesiąt dolarów lub po prostu kradziono go niezorientowanym zachodnim uczestnikom zlotu!

ReklamaSródtekstowy YT PC
Pamiętne 45. FICC Rally w Łebie 1



„Pająki” na stanowiskach biwakowych.

Zaopatrzenie
Zaopatrzenie na zlocie było bez zarzutu. Był minimarket, w którym dzięki przyznaniu przez władze „dodatkowej puli artykułów spożywczych”, można było kupić niezbędne artykuły, co prawda z 30% marżą, ale bez kartek (w mieście turyści zagraniczni fotografowali kolejki przed sklepami). Kupującymi byli przeważnie krajowi uczestnicy zlotu, nie zagraniczni, gdyż ci w większości, zapobiegliwie przywieźli ze sobą dosłownie wszystkie produkty żywnościowe (nawet kartofle...), natomiast chętnie zaopatrywali się w alkohole (zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami od godziny 13 – co bardzo ich dziwiło) w stoiskach „Baltony” i „Peweksu”.

Pamiętne 45. FICC Rally w Łebie 2



Poranny aerobik.

Władze miasta
Władze miasta były ze zlotu bardzo zadowolone, bo Łeba dzięki niemu dużo zyskała. Otrzymała nowy, o światowym standardzie kemping, nowy most (wspomniany powyżej), no i perspektywę napływu turystów w przyszłości. Władze były tak zadowolone, że nawet, jak mówił w wywiadzie dla Przeglądu Tygodniowego naczelnik miasta: - Dla aktywu społeczno-gospodarczego miasta zrobiliśmy wycieczkę. Chodziło o to, żeby pokazać jak ten caravaning wygląda. A wyglądał bardzo ciekawie. Według statystyki z dnia otwarcia zlotu było na nim 3410 uczestników. W trakcie zlotu dojeżdżali kolejni. Ostateczne dane mówiły o około 4,5 tys. turystów z 23 krajów świata, w tym z Japonii, Tajwanu i USA. Była to barwna, różnojęzyczna mieszanka ludzi i pojazdów kempingowych. Jeżeli chodzi o sprzęt caravaningowy, to mogliśmy zobaczyć reprezentację wszystkich marek i rodzajów przyczep kempingowych i motocaravanów, fabrycznych i „samoskich” lub „ulepszonych oryginałów”. Te ostatnie były głównie w sektorze polskim i państw „zaprzyjaźnionych”.

ReklamaSródtekstowy 2 Ubezpieczenia zadzwon
Pamiętne 45. FICC Rally w Łebie 3



„Narada” polskiej ekipy przed swoim sektorem.

Dni zlotowe
Codziennie rano odbywał się aerobik cieszący się dużym zainteresowaniem, głównie wśród pań - Miss Aerobiku została nasza Alicja z Mysłowic. Dalej były rozgrywki sportowe, od piłki nożnej po brydż. Były liczne wycieczki (dodatkowo płatne) na ruchome wydmy, bankiety w regionalnych karczmach, koncert w Zamku Książąt Pomorskich w Słupsku, zwiedzanie Gdańska etc. Na miejscu były występy artystyczne zespołów folklorystycznych, aukcje dzieł twórców ludowych. A w chwilach wolnych było wzajemne odwiedzanie się i podziwianie wystroju sektorów i „obejścia” stanowisk biwakowych. Zaś wieczorami były spotkania, tzw. wieczory organizowane przez reprezentacje poszczególnych krajów, i najważniejszy „Wieczór Międzynarodowy” na który składały się występy indywidualne i zespołowe ekip uczestniczących w Rally. Konkurencyjną dla „wieczorów” była dyskoteka. Polacy uczestniczący w tych spotkaniach rywalizowali między sobą w „kolekcjonowaniu” nieznanych jeszcze u nas naczyń z plastiku...
Najokazalszym, jak przystało na gospodarzy, był „Wieczór Polski”. Długi, na kilkadziesiąt metrów stół (zestawione stoliki turystyczne polskich załóg), pięknie przystrojony kwieciem polnym, a na nim zgodnie z polską zasadą „zastaw się, a postaw się” pełne zróżnicowanie potraw przygotowanych przez wszystkich polskich uczestników zlotu. Liczba przybyłych na to spotkanie gości, razem z władzami FICC, znacznie przekroczyła zaplanowaną (120 osób). Cała impreza była filmowana z góry z wielkiego wysięgnika, nie jestem pewien czy wyłącznie dla potrzeb medialnych… Mieliśmy na zlocie „opiekunów”, którzy w liczbie kilkudziesięciu zostali zakwaterowani na kempingu w celu „zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom”. Każdym sektorem (polskim także) opiekowała się dyskretnie stosowna do jego wielkości liczba tych panów, towarzyszyli także dyżurującym przez całą dobę na moście organizatorom.

Kabel i flagi
Były i wpadki, które mogą się zdarzyć nawet na najlepiej zorganizowanej imprezie. Nieomal w przeddzień otwarcia zlotu „siadł” kabel zasilający Intercamp’84. Nic dziwnego, bo budowę tego kempingu zakończono tuż przed zlotem - nie było czasu na próbę generalną. Niebezpieczeństwo zażegnano uruchamiając od razu wszystkie możliwe „dojścia” (skład Komitetu Honorowego Rally tworzyły takie osoby jak np. I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Słupsku) i natychmiast z jakiejś kopalni na Śląsku nadeszła przesyłka z odpowiednim kablem, który w trybie pilnym zainstalowano. Nieświadomi niczego, zjawiający się na zlot turyści mogli już śmiało podłączać do prądu swoje „gospodarstwa”. Drugim wydarzeniem była kradzież kilku flag narodowych z masztów na placu, na którym odbywały się oficjalne uroczystości. I tu równie szybko uniknięto kompromitacji, szybko organizując nowe flagi (a były wśród nich te imperialistyczne). Te i kilka innych wpadek nie naruszyło pozytywnego wizerunku zlotu, bo były one niezauważalne dla uczestników.

Pamiętne 45. FICC Rally w Łebie 4



Polska reprezentacja wyrusza na otwarcie Rally.

Pomysłowość organizacyjna
Nowatorskim w skali światowych zlotów osiągnięciem organizatorów Łeby’84 było zastosowanie nowego systemu obsługi recepcyjnej jego uczestników. Na wszystkich zlotach największym problemem przy dużej liczbie przyjeżdżających załóg w tym samym czasie było ich „korkowanie się” na samym wjeździe. Ten problem został w Łebie rozwiązany przez wyjście naprzeciw przyjeżdżającym. Na drodze dojazdowej do miasta ustawiono co kilkanaście metrów, na jej poboczu, na odpowiednio przygotowanych wysepkach przyczepy kempingowe z zespołami recepcyjnymi. W każdym zespole była nawet kasjerka walutowa, bo tylko ona mogła pobierać opłatę wpisową (40 dolarów) od tych, którzy nie wnieśli jej wcześniej przy zgłoszeniu na zlot. Dzięki temu odprawa trwała nie więcej niż kilka minut. Goście jechali dalej już z nadanymi im numerami sektorów, z odległości rozpoznawanymi przez „strażników” na sławnym moście, następnie kierowani byli przez odpowiednie służby prosto na wyznaczony kemping i swoje stanowiska biwakowania, gdzie trafiali pod opiekę sektorowych. Byli to społecznie pracujący - tak jak wszyscy organizatorzy zlotu - caravaningowcy (ze znajomością języków obcych). Dodatkowym zadaniem sektorowych, jeszcze przed zlotem, było podzielenie i oznakowanie podległego im terenu na poszczególne pólka - stanowiska biwakowe dla zestawu kempingowego. Pamiętam ten charakterystyczny widok, jaki ukazał mi się po przyjeździe na kemping - na jednym z wielkich trawników siedział nasz kolega klubowy Tadeusz Skrzypek i wpatrywał się w wielki stos palików, które miał wbić w ziemię, aby oznakować stanowiska na terenie swojego – francuskiego sektora.

Pamiętne 45. FICC Rally w Łebie 5



Reprezentacje uczestników Rally na otwarciu zlotu.

Polacy na zlocie
Polacy na zlocie prezentowali się całkiem okazale, mimo dysponowania sprzętem kempingowym dalece odbiegającym od światowego standardu. Reprezentację stanowiło około 100 załóg (ponad 300 osób) z 18 klubów, tę liczbę uzupełniało około 70 załóg zaangażowanych przy obsłudze zlotu. W sumie liczba polskich załóg znajdujących się na Rally w Łebie wynosiła około 170. Kierownictwo polskiej reprezentacji stanowili: Kazimierz Leski jako komandor oraz wicekomandorzy – Bogumił Mierkowski, ds. organizacyjnych, Andrzej Nowosielski, ds. programowych i Jerzy Łaruszkin, ds. technicznych. Trzej pierwsi byli członkami Automobilklubu Polski, a czwarty Caravan Klubu „Śląsk”. Do dzisiaj mam zachowaną, sporządzoną osobiście na zlocie, listę uczestników polskiej reprezentacji ze wszystkimi danymi osobowymi i numerami rejestracyjnymi samochodów i przyczep oraz z... przydzieloną ilością paliwa w postaci talonów benzynowych (wyliczoną ze składowych: pula paliwa, liczba załóg oraz odległość z Łeby do macierzystego klubu). To był jeden z obowiązków szefa organizacyjnego polskiej reprezentacji. Wielce „nobilitujący”, bowiem wręczałem tak cenne talony paliwowe. W dobie reglamentacji paliwa organizatorzy Rally w Łebie zadbali o przydział odpowiedniej ilości paliwa (talonów), aby wesprzeć nią polskich uczestników zlotu.

Organizatorzy
Profesjonalne przeprowadzenie zlotu i zorganizowanie Kongresu FICC było zasługą komandora zlotu Jana Kręcielewskiego, ówczesnego sekretarza generalnego Polskiej Federacji Campingu. Pan Jan miał w swoim sztabie godnych współpracowników reprezentujących Słupskie Przedsiębiorstwo Turystyczne „Przymorze” zajmujące się sprawami bazy i zaopatrzenia oraz Biuro Kongresów „Orbisu” - odpowiedzialne za recepcję i zlotowy program. Miał także działaczy społecznych, którzy nie szczędzili sił, aby zadania jakie zostały im powierzone wykonywać jak najlepiej. Całym tym sztabem ludzi skutecznie kierował. Pamiętam codzienne odprawy organizatorów, na których nierzadko było bardzo burzliwie, ale zawsze efektywnie. Mógłbym jeszcze pisać i pisać o tym pamiętnym zlocie, gdyby nie dyscyplinująca mnie Redakcja „PC”.

Pamiętne 45. FICC Rally w Łebie 6



Tekst i zdjęcia: Bogumił Mierkowski


03.03.20091