ABC CARAVANINGU

OBLICZA CARAVANINGU

PRZEGLĄD RYNKU

3 miesiące temu  30.04.2018, ~ Bartłomiej Ryś   

Kolejny odcinek z cyklu „ABC caravaningu” z pewnością będzie traktował o ważnym, ale jakże delikatnym temacie: ile to wszystko kosztuje? Czy rzeczywiście jazda kamperem lub przyczepą jest tańsza niż pobyt w hotelu? Ile trzeba zapłacić za akcesoria caravaningowe? Jakie są alternatywy? Zapraszamy do lektury poradnika, który z pewnością wywoła lawinę komentarzy.

Caravaning (tak na poważnie) w Polsce dopiero startuje. To prawda, wielu z nas wykorzystuje tę formę turystyki już od lat, ale do tej pory była to „nisza”. Dziś śledzimy rozwój miejsc postojowych, zainteresowanie poszczególnych gmin i miast by stworzyć miejsca przyjazne kamperom i przyczepom, kolejne, coraz to większe imprezy targowe i oczywiście coraz większą liczbę dystrybutorów, producentów, importerów najnowszych kamperów i przyczep.

Mając na uwadze fakt, że seria „ABC caravaningu” trafia przede wszystkim do tych, którzy dopiero przygodę z caravaningiem zaczynają, powiedzmy to sobie na wstępie: ta forma spędzania wolnego czasu to hobby a nie alternatywa dla hoteli/wynajmu pokojów lub domków. Caravaning nie jest tańszą opcją - nigdy nie chciał nią być i nigdy nie był. 

Podobnie jak każde inne hobby, w caravaningu nie zwracamy zbytniej uwagi na to, ile to wszystko kosztuje. Są to wydane pieniądze w jednym celu: dla przyjemności. Spójrzmy na to z innej strony: wędkarze też mogliby pójść do sklepu by kupić świeżą, dorodną rybę i ją po prostu zjeść. Po co więc wydają tysiące złotych na sprzęt, siedzą kilka lub kilkanaście dni nad wodą tylko po to, by złapać rybę, zważyć ją i… wypuścić? Odpowiedź jest prosta: dla przyjemności.

Wiele kempingów oferuje również wynajem domków lub pokoi. Przy okazji testu jednego z kamperów, sprawdziliśmy i porównaliśmy koszty:

  • wynajmu domku i kampera
  • opłat za prąd w domku i paliwa w kamperze
  • podróży do miejsca docelowego kamperem/samochodem osobowym.

Efekt był prosty do przewidzenia: jazda kamperem okazała się o wiele, wiele droższa niż wynajem domku, w którym tak naprawdę nie trzeba było nic robić. 

Pozostaje więc pytanie: po co ten caravaning?

Jazda kamperem lub przyczepą daje poczucie niezależności. Stajemy tam, gdzie chcemy, jedziemy tam, gdzie chcemy, docieramy do danego miejsca wtedy, kiedy mamy na to ochotę. Nie musimy pilnować dat i godzin zameldowań/wymeldowań, możemy na dłużej zatrzymać się w danym miejscu, bo akurat ono „wpadło nam w oko”. Nie musimy się nigdzie śpieszyć i tak naprawdę niczego planować. Naklejki typu „slow life” doskonale oddają całą ideę caravaningu.

A ile to wszystko kosztuje?

Nowy kamper (w zależności od jego rodzaju i wersji wyposażenia) to wydatek rzędu minimum 250 tysięcy złotych. Pełne integry, doskonale doposażone to już 100 tysięcy złotych więcej. Kampery na kategorię prawa jazdy „C” a więc cięższe, potężniejsze i jeszcze bardziej luksusowe (bardzo popularne modele zwłaszcza za naszą zachodnią granicą) to wydatek rzędu 250-300 tysięcy euro. Co ważne, podawanie cen (nawet na polskich targach) w walucie europejskiej to bardzo popularny zabieg. Dlaczego? To proste: polscy dystrybutorzy chcą w ten sposób wyeliminować margines błędu związany z dynamiczną zmianą kursu walut. 

Czy to dużo? 300 tysięcy złotych to 85 wyjazdów „all inclusive” do ciepłych krajów (zakładając, że standardowa wycieczka to koszt 3500 zł). Patrząc na to pod tym względem dojdziemy do wniosku, że kamper jest nam niepotrzebny. W końcu każdego roku, przez 85 lat, możemy wyjechać na wakacje „z prawdziwego zdarzenia”.

Warto też dodać w tym momencie, że wręcz „powalająca” większość kamperów nowych sprzedawanych w naszym kraju jest brana „na firmę”, najczęściej w leasing. Podczas ubiegłorocznych targów w Poznaniu jeden ze sprzedawców stwierdził, że ponad 85% jego klientów to właściciele firm, którzy kampera wrzucają po prostu w koszta jako „pojazd specjalny”. 

Mając jednak na uwadze to, co napisaliśmy na wstępnie niniejszego poradnika, nie możemy w taki sposób podchodzić do caravaningu. Ludzie, dla których ta forma spędzania czasu jest pasją, podróżują nie tylko raz do roku. Często wykorzystują każdy weekend, dłuższą przerwę świąteczną, ba, potrafią nawet święta Bożego Narodzenia spędzić w kamperze i wybrać się np. do Laponii by odwiedzić prawdziwego Świętego Mikołaja. Przyczepę lub kampera można wykorzystać praktycznie przy każdym wyjeździe, gdziekolwiek. 

To może wynajem? To bardzo popularna (i zalecana przez nas „na początek”) opcja zapoznania się z caravaningiem. W jednej cenie otrzymujemy gotowy pojazd ze wszystkimi niezbędnymi akcesoriami. Interesują nas dwie rzeczy: paliwo i opłata za wynajem. Ta ostatnia zależy od tego, gdzie i jaki pojazd wynajmujemy. Nowa przyczepa to koszt 200-400 zł za dobę, nowy kamper to już cena od 600 nawet do 1000 zł za dobę. 

Paliwo: kamper lub zestaw holownik plus przyczepa mają wspólną cechę: ważą całkiem sporo. Trzeba się liczyć ze spalaniem średnio od 10 do 15 litrów na każde przejechane 100 kilometrów. Nie zapominajmy, że za granicą naszego kraju paliwo jest o wiele droższe, więc koszta rosną.

Kemping. W zależności kto i co preferuje, możemy zatrzymać się na „dziko” lub na kempingu. Jak płacimy za ten ostatni? Najczęściej opłatą objęte są takie rzeczy jak:

  • sam kamper lub przyczepa: średnio około 30-50 zł za dobę postoju
  • niekiedy dodatkowo doliczana jest opłata za prąd: około 10 zł za dobę
  • opłata za ilość osób: im nas w kamperze więcej tym więcej zapłacimy za postój.

To właśnie na tym etapie (niezależnie, czy podróżujemy nowym czy używanym kamperem) caravaningowcy szukają oszczędności wybierając tak zwane „miejscówki”. Co więcej, za granicą naszego kraju możemy stanąć chociażby u lokalnego gospodarza, który podłączy nas do prądu, pozwoli zatankować wodę, nie pobierze od nas żadnej opłaty, ale zachęci do zakupu lokalnych towarów w atrakcyjnych cenach. Bazując na relacjach i doświadczeniach naszych Czytelników, często jest to najbardziej popularna forma caravaningu i często to właśnie ona pozwala w pełni „poczuć” duszę kraju, w jakim przebywamy. Czy byłoby to możliwe przy korzystaniu z hoteli? 

Kupno kampera to dopiero początek wydatków. Trzeba pamiętać, że jego bazą jest zwykły samochód dostawczy, więc za takie rzeczy jak:

  • przeglądy
  • wymiana części, zawieszenia, oleju, innych płynów
  • bieżące naprawy
  • ubezpieczenie OC/AC

również musimy zapłacić. Dodatkowo obowiązkowo trzeba wykonywać przeglądy w samej zabudowie kempingowej. Przed sezonem warto „rzucić okiem” chociażby do instalacji elektrycznej i gazowej i ewentualnie naprawić to, co się zepsuło lub nie funkcjonuje prawidłowo. Koszty? Tutaj trudno „rzucić” odpowiednimi kwotami, ale zaznaczamy to od razu: nie są to tanie rzeczy.

Akcesoria caravaningowe

Tutaj być może najbardziej narazimy się naszym Czytelnikom, ale naszym zdaniem, warto zapłacić więcej za dobrej jakości dodatki, które uprzyjemnią nam wypoczynek przy kamperze lub przyczepie. Mowa tutaj chociażby o przedsionkach, odpowiednich siedzeniach i tysiącach innych, mniej lub bardziej przydatnych rzeczach. Takie akcesoria i części charakteryzują się najczęściej o wiele lepszą jakością i zazwyczaj służą bezawaryjnie przez lata. Warto o tym pamiętać kupując np. pompę wody - po co ponownie ją wymieniać za rok lub dwa w myśl zasady „oszczędny płaci dwa razy”? Podobnie ma się sprawa chociażby z antenami satelitarnymi, które nie dość, że znajdują sygnał bardzo szybko w każdych warunkach, to jeszcze będą nam służyć naprawdę długo.

Co bardzo cieszy, Polacy zaczynają się przekonywać do sklepów z akcesoriami caravaningowymi. Na niemieckich targach ciężko dostać się do takich punktów zlokalizowanych najczęściej w osobnych halach. Sprzedawcy muszą dodatkowo uzupełniać asortyment po praktycznie każdym dniu targowym. W Polsce taki „szał” dopiero przed nami, ale patrząc na relacje potargowe takich marek jak Benimar Polska czy Grupa Elcamp, przyszłość rysuje się w kolorowych barwach. 

Czy jest alternatywa?

Jest: można kupić kampera lub przyczepę używaną i zapłacić o wiele, wiele mniej. Najczęściej takie maszyny mają jednak swoje lata i nie wszystko w nich pracuje tak, jak powinno. To jednak dużym problemem nie jest: dziś mamy łatwy dostęp do części i serwisów, które podejmą się ewentualnych napraw. Problemem jest jednak sam zakup pojazdu: nigdy nie wiemy, jaka była jego historia, czy był naprawiany, czy jest suchy i nie przecieka. Działa to dokładnie tak samo, jak w przypadku zakupu „zwykłego” samochodu używanego - warto mieć ze sobą kogoś, kto się po prostu na tym zna i będzie w stanie dokładnie sprawdzić potencjalnie „naszą używkę”. 

Oszczędzać można również na „robociźnie” - jest bardzo dużo osób, które mają czas i umiejętności i sami budują swoje kampery. Wówczas płacimy za samą „bazę” i materiały - reszta należy do nas. Pamiętać jednak należy o wszelkich niezbędnych pozwoleniach na zmiany w pojeździe - w tym momencie odsyłamy do artykułu zamieszczonego w najnowszym numerze „Polskiego Caravaningu”, który traktuje o tym, jak nie „budować kampera ze szwagrem w garażu”. 

Oszczędzać wreszcie można na akcesoriach: te caravaningowe, tak bardzo nielubiane (bo „drogie”) można zastąpić tańszą alternatywą. Czy będą lepsze? To już oceniają sami caravaningowcy. 

Czy jednak na hobby powinno się oszczędzać? Naszym zdaniem nie. Znamy bardzo dużo osób, dla których pasją są sporty wodne, wędkarstwo, motorówki, żaglówki - każda z nich nie patrzy na to, ile ich pasja pochłania funduszu a na to, ile daje im przyjemności. To, naszym zdaniem, powinien być główny cel caravaningu: przyjemność.

PS. Na koniec, nieco „prywaty” z naszej strony. Testowaliśmy na łamach naszego magazynu mały pojazd elektryczny, którego producent sugerował, że jest to świetne rozwiązanie właśnie do kamperów lub przyczep. Waży niewiele, ma spory zasięg, można na nim podskoczyć np. do pobliskiego sklepu lub centrum miasta. Otrzymaliśmy po publikacji bardzo dużo negatywnych komentarzy traktujących o cenie samego urządzenia (fakt, kosztowało niemało). Podczas minionych targów Poznań Motor Show 2018, nasz dziennikarz podróżował wśród caravaningowców na dokładnie tym samym urządzeniu. Kilku z nich spróbowało, pojeździło i stwierdziło, że to „świetne rozwiązanie”, które „jest z pewnością warte swojej ceny”. Niestety, bardzo często spotykamy się z opiniami na temat pokazywanych przez nas rozwiązań, że jest „do niczego” ponieważ „jest drogie”. Warto jednak przetestować dane rozwiązanie przed ostatecznym wydaniem swojej opinii. To tyczy się nie tylko „jeździka elektrycznego” za ponad 4 tysiące złotych, ale też chociażby płynu do toalet w naszych kamperach.

 

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 23

  • 10
    ZADOWOLONY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 5
    POINFORMOWANY
  • 5
    OBOJĘTNY
  • 2
    SMUTNY
  • 1
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (2)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~ Pan 2 3 miesiące temu Mógł byś wyjaśnić kamperowiczu z dołu ?
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
  • ~ Kamperowicz 1 3 miesiące temuocena: 50%  Artykuł absolutnie bez sensu, pisany przez kogoś kto nie ma zielonego pojęcia czym jest karawaning.
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
do góry strony