artykuły

abc-caravaninguABC CARAVANINGU
Reklama

O ogrzewaniu postojowym słów kilka

O ogrzewaniu postojowym słów kilka

Ogrzewanie postojowe jest kilkukrotnie sprawniejsze od domowej instalacji i większość naszych „domów na kółkach” takie posiada. Poprawnie funkcjonujący piec to gwarancja podróży i noclegu z pominięciem miejsc z przyłączami 230V – oczywiście pod warunkiem, że możemy polegać na akumulatorze.

Skoro chcemy spać w samochodzie, nie możemy zwracać na siebie uwagi warczącym silnikiem. Nie warto nawet obliczać jak bardzo nieekologiczny byłby to nocleg! W pojazdach caravaningowych to właśnie ogrzewanie postojowe jest naszym „domowym piecem”, bo pracującym także po wyłączeniu samochodowej stacyjki, a to gwarantuje nocleg, nawet gdy na zewnątrz panują arktyczne mrozy. Nie każdy kamper ma jednak tzw. pakiet zimowy, czyli przystosowanie systemu wodnego i systemu dystrybucji ciepła do naprawdę niskich temperatur. Brak takiego nie jest oczywiście przeszkodą w uprawianiu caravaningu zimowego, aczkolwiek oznacza pewne ograniczenia. Współczesne urządzenia grzewcze łączą bowiem funkcję centralnego ogrzewania z bojlerem wody (stąd też popularne dla takich nazwy: combi).
Dla miłośników przyczep większym problemem będzie poruszanie się w zestawie na ośnieżonej nawierzchni, choć i takich oczywiście zapaleńców znajdziemy. Generalnie też większość przyczep posiada ogrzewanie, z czego skrzętnie korzysta wielu Europejczyków. Na podalpejskich kempingach aż roi się od przyczep, których właściciele pozostawili je tam, by korzystać z nich na czas urlopu.


Domowe ognisko caravaningowców
Oczywiście nie warto rezygnować z caravaningu zimą. Świetnie wiedzą o tym posiadacze kamperów i wypożyczalnie, które przed każdym sezonem głównie z myślą o miłośnikach białego szaleństwa dokonują rzetelnego przeglądu urządzeń odpowiadających za autonomiczność floty pojazdów. Każdy też wie, że z ogrzewaniem jest jak z silnikiem. Największym zagrożeniem dla ogrzewania jest brak okresowych rozruchów. Każdy „piec” – obojętnie czy zasilany gazem, benzyną czy dieslem – powinniśmy uruchamiać przynajmniej na kwadrans, najlepiej raz w miesiącu. Taka profilaktyka, zwłaszcza w przypadku ogrzewania dieslowskiego, wynika z faktu, że układ zasilania powinien być immanentnie „zalany”. Jeśli paliwo odparowuje, to pojawiają się potem problemu z rozruchem i niestety nadal z nastaniem pierwszych mrozów urywają się w autoryzowanych serwisach telefony z identycznymi interwencjami – ogrzewanie nie zaskoczyło. Gdy własnoręczne próby dostarczenia paliwa spełzną na niczym, konieczne okazuje się podłączenie komputera i zresetowanie elektroniki sterowania piecem.
Tu wypada wspomnieć o różnicach i cechach wspólnych ogrzewania postojowego. Różnica podstawowa tkwi w paliwie.

Paliwo na postoju
Gaz jest najpowszechniejszym źródłem zasilania „pieców” i praktycznie nie ma dla niego alternatywy w przypadku posiadaczy przyczep. Wymaga wymiennych butli (zwykle 11-kilogramowych) lub osobnego zbiornika typu LPG. Na rynku ogrzewania gazowego niekwestionowanym liderem od ponad 60 lat jest Truma (ekskluzywne, więc i rzadziej spotykane rozwiązania produkowane są przez ALDE). Jej produkty dzielą się ze względu na systemy spalania gazu. Te tańsze (np. z serii Trumatic S) stosuje się w przyczepach, które z definicji wykorzystujemy tylko podczas postoju, więc w trakcie podróży ogrzewanie nie musi pracować. W kamperze stosuje się droższe ogrzewania (serii Trumatic E lub nowsze: Combi) z wymuszonym obiegiem spalania ze względu na możliwość pracy podczas jazdy kampera.
Dla posiadaczy kamperów alternatywnym źródłem ciepła na postoju jest agregat spalający paliwo z fabrycznego baku pojazdu; spala olej napędowy bądź benzynę i oczywiście potrafi to robić przy niepracującym silniku. Najpopularniejsze rozwiązania oferują firmy Webasto i Eberspaecher. Każdy agregat wyposażony jest w oddzielną pompę paliwa, która pobiera je bezpośrednio ze zbiornika paliwa pojazdu. Najpoważniejsza przewaga takiego ogrzewania? Mniejszy balast! Szybsze nagrzewanie się wnętrza, bo i wyższe temperatury spalania. Wada? Mniejsza sprawność agregatu niż urządzeń na gaz (te deklarują się sprawnością na poziomie aż 97 proc.!) i zwykle większe też ryzyko uszkodzeń z winy złej jakości paliwa (benzyny lub diesla).
Obojętnie jaki system ogrzewania postojowego posiadamy – sprawny akumulator postojowy będzie miał decydujące znaczenie dla autonomiczności zimowego wypadku. Ciepło musi być przecież dystrybuowane wentylatorem przez system rur, a liczba punktów podawania ciepła zależy od wielkości (kubatury) zabudowy mieszkalnej.


BHP – co mogę sam?
Przed zimą nieodzowne może okazać się potraktowanie układu grzejnego sprężonym powietrzem (pozbycie się kurzu!). Warto poddać wtedy kontroli elastyczne rury rozprowadzania ciepła, w poszukiwaniu niedrożności, zagięć i dziur. Uwaga! Tylko nowszej generacji urządzenia mają rozbudowaną elektronikę sterowania zastosowaną pod kątem przypadków niedrożnego kanału dystrybucji ciepła. Przy każdym braku swobodnego przepływu powietrza „piec” przechodzi wtedy w bezpieczną fazę chłodzenia.
Osobnym zagadnieniem jest zawilgocenie systemu sterowania (starsze modele źle znoszą kaprysy pogody, bo elektronika sterowania nie jest szczelnie zabudowana). Po kontroli układu wydechowego (sprawdzamy jego drożność) warto sprawdzić połączenia elektryczne: bezpieczniki, styki (mogą być utlenione). Jeśli na wyższych wysokościach piecyk kopci, to należy przeprogramować sterowanie tak, by dawka paliwa była dobrana do rzadszego powietrza górskiego. Kontrolę wymiennika ciepła (miejscowe przegrzania nie zawsze dyskwalifikują taki, jeśli dotyczą tylko powłoki lakieru), układu paliwowego i głowicy palnika powinni dokonać tylko autoryzowani specjaliści z serwisów.
Wszelka pokusa samodzielnej naprawy czy regeneracji obarczona jest dużym ryzykiem. Jakkolwiek producenci wprowadzili specjalne kody błędów, które czytać możemy z wyświetlacza sterowania, to czasem właściwej interpretacji faktycznych niedomagań pieca dokona tylko serwisant (autoryzowane punkty serwisowe w Polsce znajdziemy na stronie przedstawicieli producentów).

Tekst: Rafał Dobrowolski
Zdj.: RD, Webasto i Truma


FAQ – na nurtujące pytania o gazowe ogrzewanie marki Truma odpowiada Ryszard Góra, WOGIS Sp. z o.o., a także Tomasz Konieczny, Webasto Petemar Sp. z o.o.
„Polski Caravaning”: Czy ogrzewanie gazowe jest bezpieczne, zwłaszcza zimą?
Ryszard Góra: Tak! Ogrzewanie gazowe projektowane jest na kilkanaście lat bezawaryjnej pracy i najlepszą chyba rekomendacją jest fakt, że wiele pojazdów ma sprawne urządzenia, choć te mają po 20 lat!
„PC”: Czy ryzykowna jest więc decyzja zakupu z rynku wtórnego, skoro urządzenia marki Truma są długowieczne?
RG: Nie widziałbym takiego ryzyka. Sterowniki są tak zaprojektowane, by zabezpieczyć urządzenie przed niewprawną ingerencją osób trzecich. Mieliśmy już taki przypadek reklamowanego sprzętu, który w końcu po przepychankach z klientem wysłaliśmy do centrali w Niemczech. Tam odczytano kody błędów, bo trzeba wiedzieć, że urządzenia typu Combi mają pamięć wszystkich zdarzeń, usterek itp. Odczyt jednoznacznie wskazał, że przyczyną rzekomego niedomagania urządzenia był... słaby akumulator. Co więcej, udowodniliśmy klientowi, że sterownik zawczasu sugerował mu konieczność wymiany/podładowania akumulatora.

„Polski Caravaning”: Czy można przemontować ogrzewanie z jednego auta do drugiego?
Tomasz Konieczny: Tak. Oczywiście nie zalecamy zakupu używanych agregatów grzewczych na rynku wtórnym. Stan techniczny tych urządzeń jest mocno dyskusyjny, często sprzedawane są urządzenia niekompletne, bez pomp obiegowych, pomp paliwa i innych elementów lub pouzupełniane przypadkowymi elementami nie posiadającymi stosownych cech jakościowych. Koszt uzupełnienia braków stawia pod znakiem zapytania opłacalność i sensowność takiego postępowania. Dodatkowo, wśród agregatów pochodzących z rozbiórek przeważają agregaty grzewcze z montażu fabrycznego (montowane bezpośrednio na linii montażowej przez producenta pojazdu), współpracujące tylko z siecią CAN konkretnego modelu pojazdu. Rozwiązaniem jest wtedy tylko wymiana sterownika, co jest technicznie wykonalne, lecz ekonomicznie nieuzasadnione.
„PC”: Czy praca ogrzewania może spowodować opróżnienie zbiornika paliwa pojazdu?
TK: Nie. Ogrzewanie wyposażone jest w zwrotny przewód paliwowy lub oddzielny pobieracz paliwa. Przewód paliwowy zasysający paliwo nie dosięga do dna baku, co gwarantuje, że w zbiorniku paliwa zawsze pozostaje niezbędna rezerwa.


Administrator18.12.20140