artykuły

abc-caravaninguABC CARAVANINGU
ReklamaBilbord volkswagen 19.05-18.06 Jakub

Do trzech razy sztuka…

Do trzech razy sztuka…

czyli jak nie płacić akcyzy

Andrzej Dąbrowski – wokalista jazzowy, perkusista, rajdowiec (m. in. rajdowy wicemistrz Polski w 1957 roku, czterokrotny Mistrz Polski w rajdach dziennikarzy), dziennikarz. Człowiek renesansu.



Andrzej Dąbrowski

Tak naprawdę, to „sztuk” było więcej. W latach siedemdziesiątych podróże pożyczaną N-126. Potem własna N-132, urlopy w Jugosławii i Grecji. W 1988 r. kupiłem nową, dostawczą Avię F-21 i przez cztery wiosenne miesiące, na osiedlowym parkingu, ja – artysta muzyk – zabudowałem wnętrze blaszaka na samochód kempingowy. To była moja pierwsza „sztuka”.
Nie było łatwo. Tylko dzięki popularności moich piosenek udało się zdobywać konieczne akcesoria z Niewiadowa. Nagrodą były wyjazdy do Francji, Grecji, Włoch. Kiedy w Szwajcarii, jesienią 1994 r.opuszczając piękny kemping, zasnułem błękitnym dymem sąsiedztwo w promieniu 40 metrów, widząc jak panie zatykają nosy, a panowie starają się ustalić z jakiego kraju pochodzą ludzie zatruwający nieskazitelne alpejskie powietrze – nie wytrzymałem! Sprzedaję! Niemiłosierne kopcenie zimnego silnika Avii nie po raz pierwszy niszczyło moją psychikę. Po przyjeździe do Polski oddałem auto do komisu. Były oferty, ale na auto dostawcze.



Tak wyglądało wnętrze przed zabudową. Wymontowano ściankę dzielącą kabinę kierowcy od przestrzeni ładunkowej, a także w kabinie dwa złączone siedzenia z prawej strony. W to miejsce dokupiłem za 300 zł oryginalny pojedynczy fotel z Peugeota Boxera.




Na istniejącą już ekstra solidną podłogę przyklejono listwy, pomiędzy które umieszczono warstwę styropianu, a dopiero na to nową podłogę z grubej sklejki, pokrytą na koniec brązową wykładziną.

Nikt nie chciał wyposażenia kempingowego?! W końcu pojazd udało się sprzedać pewnemu producentowi czajników, który oświadczył, że cały środek wymontuje, bo musi mieć miejsce na towar. Cztery miesiące mojej pracy! Jednak miałem już pieniądze na dopłatę do nowego…
Dostawczą Mazdę 2200 D znalazłem w Niemczech. Prawie nowa, lekko uszkodzona z tyłu. Sam wymierzyłem – co do centymetra – i rozrysowałem wnętrze. Osiedlowy stolarz zrobił ze sklejki szafki, obudowę zlewozmywaka i skrzynię-spanie. W Niemczech zamontowałem wysoki dach firmy Reimo przeznaczony do Mazdy i to wszystko. Żona uszyła pokrowce na materace, zasłony i firanki. Okna, wywietrznik dachowy, lodówkę i zlewozmywak kupiłem i montowałem w firmie Campotur w Legionowie. Ocieplałem sam. Potem piękne podróże. Cała Hiszpania brzegiem morza, Portugalia, Francja, Niemcy i targi caravaningu w Dusseldorfie. To była moja druga „sztuka”. Było świetnie, ale w miarę upływu lat potrzeba większego komfortu, przestrzeni, nowoczesności i mocy silnika nie dawała mi odejść od myśli kupienia czegoś lepszego, najlepiej prawdziwego, używanego auta kempingowego.



Wycinanie luku dachowego.



Wiele pracy wymaga wstawienie nowoczesnych okien. Po wycięciu dokładnych otworów w blasze, trzeba przykleić mocną, drewnianą ramę. Tu wymagana jest precyzja i solidność (z klejem włącznie).


Kupić nie problem. W Internecie wybór duży. Do sumy 15 tys. euro jest wiele zadbanych pojazdów z lat dziewięćdziesiątych. Niestety, polskie przepisy celne i fiskalne w XXI wieku nie znają jeszcze pojęcia ,,samochód kempingowy”… Przyczepy tak. Nie ma za nie żadnych opłat. Za auto kempingowe trzeba płacić akcyzę. Wiadomo, że za używane ponad 7 lat wysokość akcyzy wyniesie 65% od ceny zakupu, czyli kilkadziesiąt tysięcy złotych! Dziękuję, nie skorzystałem. Przy okazji, ze zdziwieniem dowiedziałem się, że za samochody ciężarowe nie ma żadnych opłat. Decyzja nasunęła się sama: sprzedaję Mazdę, kupuję w Niemczech dostawczy w wersji długi, wysoki i przerabiam na kempingowy. Trzy dni buszowania w Internecie i jest!!! Citroen Jumper 2,8 HDI z 2003 roku po małej stłuczce z przodu i w atrakcyjnej cenie. Nie ma to jak mały unfall… Za trzy dni wracałem do Polski ładnym, białym Citroenem.
Chciałem kupić używany, prawdziwy, fabryczny, wygodny samochód kempingowy a niespodziewanie stanąłem przed problemem kolejnej, trzeciej adaptacji blaszaka na auto kempingowe. Problem to tylko finanse. Wszystkie elementy i akcesoria potrzebne do zabudowy można bez najmniejszego kłopotu kupić w Polsce. Są specjalistyczne sklepy. Być może wrodzone lenistwo, duża ilość muzycznych zajęć, terminy koncertów i zdobyte przez lata doświadczenia, skłoniły mnie do zlecenia zabudowy wnętrza profesjonalnej firmie. Wybór padł na Centrum Kempingowe Smolicz pod Poznaniem. Firma od lat zajmuje się sprzedażą, naprawami uszkodzonych przyczep kempingowych, a co ważniejsze – jest autoryzowanym przedstawicielem i serwisantem niemieckiego superproducenta HOBBY. To była dla mnie gwarancja jakości. Chciałem mieć wreszcie oryginalne meble, akcesoria, wyposażenie takie, jak w fabrycznych pojazdach. Jak to mówią młodzi: pełny wypas!



Podobnie jak na podłodze, trzeba było wzmocnić listwami dach, by móc do nich mocować dalsze elementy szafek, półek i ścian. Widzimy już wycięte otwory na dwa wywietrzniki 40x40cm i 20 mm warstwę ocieplającego styropianu.



Na tym zdjęciu widać też wycięty otwór na obsługiwany z zewnątrz toalety pojemnik na fekalia.


W marcu dostarczyłem Jumpera do Paczkowa. Wspólnie ze specjalistami rozrysowaliśmy układ wnętrza, wymiary okien, wywietrzników i rodzaj wyposażenia: wielkość lodówki, zbiorników na wodę, rodzaj bojlera, klimatyzacji i instalacji gazowo--elektrycznej. Po trzech godzinach rozmów wiedziałem, że mam do czynienia z fachowcami najwyższej klasy i już ze spokojem wracałem Intercity do Warszawy.



Tak wygląda łazienka.



Rama okna przyklejona. Teraz czas na dobrą warstwę izolacyjną z lekkiej wełny mineralnej. Tak samo ocieplono boczne rozsuwane drzwi, w których wycięto otwór na kolejne okno.


W ciągu trzech miesięcy trudnych prac związanych z zabudową wnętrza konieczne konsultacje odbywały się telefonicznie. W Centrum Kempingowym Smolicz byłem tylko trzy razy. Za każdym razem utwierdzałem się w przekonaniu, że nawet najdrobniejsze prace wykonywane są z wyjątkową solidnością, pomysłowością i twórczą inwencją, jakiej tylko mogą pozazdrościć specjaliści z zachodu, wychowani na gotowych, fabrycznych podzespołach. Śmiesznym też był fakt, że tylko niemieckim dostawcom czasem brakowało dawnej, przysłowiowej solidności i przysyłali część niezgodną z zamówieniem, albo zwlekali tygodniami z dostawą.



Na lewej stronie, pod ławą przedniego siedziska, znalazło się miejsce na agregat klimatyzacji. Chłodne powietrze trzeba było rozprowadzić rurami jeszcze przed układaniem wełny mineralnej. Mniejsze okno to łazienkowe.



Oryginalny fotel kierowcy został zaopatrzony w mechanizm obrotowy. Zarezerwowała to miejsce żona i przy tym stoliku z przodu jemy posiłki, a na opuszczonym, większym stole z tyłu pojazdu mamy gotowe, zawsze leżące miejsce do wypoczynku i spania.



Do typowych samochodów kilka firm produkuje pasujące co do centymetra akcesoria. Tak jest ze zbiornikami wody. Ten 70 litrowy jest przeznaczony na brudną wodę z kuchni i łazienki. Na czystą wystarcza 50-litrowy.



Materiał na pokrycie materaców łatwo kupiłem w pobliskim królestwie meblowym w Swarzędzu, a kolor ładnie pasuje do brązu drewnianej zabudowy z Hobby. Przy ścianie łazienki jest większa półka na telewizor i odbiornik satelitarny. Przy podniesionym stoliku i złożonych materacach jest wygodne miejsce dla czterech osób.


Na początek czerwca jednak wszystko było gotowe i pięknym samochodem kempingowym, w niekończących się kolumnach ciężarowych tirów wracałem poznańską „drogą śmierci” do Warszawy. Bez większych problemów przekwalifikowałem auto ciężarowe na „specjalny-kempingowy” i to byłby koniec mojej opowieści. Z pewnością będzie to nasze ostatnie auto kempingowe i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że znane powiedzenie „do trzech razy sztuka” znalazło swój szczęśliwy koniec…



Kiedy stolik jest opuszczony, widać wygodne miejsce do spania (dla osób, które nie przekraczają 180 cm wzrostu). Pod stolikiem i podwójną podłogą jest wystarczające miejsce na dodatkowy stolik zewnętrzny z dwoma krzesłami, narzędzia, dwa najazdy do wyrównywania poziomu auta na kempingu i inne drobiazgi. Pojemne skrzynie-siedziska po lewej i po prawej stronie mieszczą butle z gazem, 40 m elektrycznego przewodu, złącza euro do podłączenia się do prądu i inne drobiazgi. Po lewej stronie na nadkolu koła zamocowany jest bojler ciepłej wody. Po prawej jest miejsce na całą pościel. Jeśli jeszcze czegoś do szczęścia potrzeba, to tylko zdrowia i pieniędzy na podróże…

Andrzej Dąbrowski


03.03.20090