
Słowa „wakacje” i „odpoczynek” są wieloznaczne i różnie rozumiane. Podobnie jest ze słowem „podróż”, które – mimo iż z grubsza jednoznaczne – wciąż pozostawia wiele niedopowiedzeń. Podróż po kraju, świecie, do pracy i z pracy, samolotem, rowerem czy też w głąb wyobraźni czy wspomnień. Kluczem do podróży niekoniecznie jest jej cel, długość czy sposób, tylko jej charakter. W końcu to nie kilometry są wyznacznikiem podróży.
Nie ma co ukrywać, że niezwykle istotnym elementem podróży jest sam pojazd. Każdy z nas przywiązuje się do swojego autka, nierzadko nadaje mu też imię czy traktuje jak pełnoprawnego członka rodziny. Bez naszego pojazdu nie byłoby naszych podróży. Nieważne, czy to kamper, czy osobówka z przyczepą lub z namiotem, auto ma niezwykle ważny wpływ na to, jak bezpiecznie czujemy się w danym miejscu czy jak przemieszczamy się po danym kraju – poniekąd wpływa chociażby na styl naszej podróży. Jest czymś na wzór schronienia, jedynym stałym elementem w trakcie wyprawy. Spora część wspomnień będzie częściowo związana z samochodem – jeśli jest to kamper, zarówno się w nim jedzie, jak i śpi, jeśli przyczepa – spędza czas poza jazdą, a jeśli namiot, to samochód będzie suchym i najbezpieczniejszym schronieniem, a przy tym wciąż głównym sposobem transportu.

Dużą rolę odgrywają drobiazgi – u nas z przodu jeździ żabka z Gdańska
Drugi punkt? Muzyka! Spora część naszej caravaningowej braci, nawet na wyjazdach w najdalsze zakątki naszego globu, pozostaje wierna swojej ulubionej muzyce – czy to polskiego, amerykańskiego, czy jakiegokolwiek innego pochodzenia. Jednak równie wiele osób, jadąc w dane miejsce, region czy kraj, chce posłuchać przebojów powstałych właśnie tam, dzięki czemu może poznać nowych wykonawców śpiewających w innym języku. Pomoże w tym też radio, które – oczywiście w zależności od wybranego kanału – może pomóc zachować balans między hitami znanymi na całym świecie i tymi z danego kraju.
Często poprzez dźwięki można zapamiętać lub przypomnieć sobie jakąś sytuację. Kiedy kilka miesięcy temu jeździliśmy po ormiańskich wertepach, nasz lokalny kierowca puścił swoje ulubione przeboje, które idealnie zgrały nam się z szalonymi okolicznościami tego wypadu nad okoliczny wulkan. Do dzisiaj, kiedy myślimy o tamtej sytuacji, od razu słyszymy te dźwięki. To działa w dwie strony – jeśli kiedykolwiek usłyszycie podobną linię melodyczną, jest duża szansa, że pomyślicie o danej sytuacji. Stąd dźwięki są niezwykle ważnym aspektem podróży. Na mnie podróżniczo największy wpływ miała muzyka Sanah, która już na zawsze będzie mi się kojarzyć z Turcją. Przez niemal cały wyjazd słuchaliśmy w zapętleniu dwóch jej płyt i tak mocno kojarzą mi się z tureckim krajobrazem, że gdy tylko poleci jeden z jej kawałków, automatycznie przenoszę się myślami nad Morze Egejskie.

Jedni słuchają swoich ulubionych kawałków, a inni poznają nową, regionalną muzykę – my w drodze na wulkan mieliśmy okazję poznać ormiańskie przeboje
Podobnie charakter i wspomnienia z podróży można kształtować za pomocą słowa pisanego, mojego faworyta. Niektórzy czytają przewodniki turystyczne lub – coraz popularniejsze – wpisy na blogach internetowych, by dowiedzieć się czegoś więcej o miejscu, które odwiedzili lub zamierzają odwiedzić. Inni skłaniają się bardziej ku książkom o kulturze czy tradycjach danego państwa – kiedy pojechaliśmy do Szwecji, moja mama czytała pozycję, w której wymienione państwo było opisane wzdłuż i wszerz. W jej polskim odpowiedniku można by przeczytać o schabowym, Zamku Królewskim i tradycyjnym polskim narzekaniu. I to też niesamowicie dodało klimatu – nagle postrzegaliśmy Szwedów i ich sposób wychowania w zupełnie inny sposób, z większym zrozumieniem. A kiedy planujemy zwiedzać antyczne ruiny, warto sięgnąć po „Mitologię” Parandowskiego czy serię książek „Percy Jackson” – nagle się okaże, że nasze ruiny mają duszę, od razu dowiemy się też co nieco o bogach greckich i nasze zwiedzanie nabierze mistycznego klimatu. Sprawdzony sposób!
Czytanie w podróży jest też trochę jak przeżywanie dwóch podróży naraz, pozwala też na zapamiętanie wojaży w charakterystyczny sposób. Jest też opcja, choć znacznie mniej popularna, że z danym miejscem będzie się Wam kojarzył konkretny fragment książki lub bohater, albo w ogóle zapomnicie o otaczającym Was świecie i bardziej zapamiętacie fabułę książki niż dany dzień (zdarzyło mi się, przyznaję).

Więź z pojazdem – niektórzy nawet nadają im imiona
W podróży dużą rolę odgrywają drobiazgi. Sweter, który założyło się danego dnia, stanowiący teraz swoisty portal do podróży w czasie. Czapka, która pojawia się na milionie zdjęć. Albo zakupiona pamiątka, która raz po raz przypomina o miejscu, skąd się ją przywiozło. U nas w vanie na nawigacji wisi żabka, którą zakupiliśmy przy okazji zwiedzania Gdańska. A jako że wisi ona na sprężynie, to cały czas się huśta i jest swego rodzaju kontrolerem jakości drogi (gdy ta jest niezwykle wyboista, żabcia zaczyna odkrywać granice troposfery). Takim drobiazgiem mogą być nawet głupie sztućce obijające się w szafce w trakcie jazdy. Dla jednych może to być irytujące i stanowić minus kamperowej podróży, ale… poniekąd jest to uspokajające. Dla mnie jest to już tak charakterystyczny dźwięk, tak bardzo kojarzący się z podróżami, że nawet nie zwracam na niego uwagi – to stały element podróży, wręcz dziwnie byłoby nagle podróżować w ciszy.

Najważniejsi w podróży są ludzie
Na sam koniec pozostawiłam ludzi, czyli w zasadzie to, co najważniejsze w podróży. Nie mówię, że trzeba podróżować z kimś – chodzi o ludzi, których spotykamy, nawet na chwilę, choćby na wymianę spojrzenia. Tych, którzy się do nas uśmiechną, gdy zagubieni nie będziemy wiedzieli, dokąd dalej iść. Tych, z którymi dobijemy niezłego targu, a także tych, którzy wskażą nam drogę.
Myślę również o tych, z którymi dzielimy jakże małą przestrzeń naszego namiotu, przyczepy czy kampera. Spędzamy z nimi każdą chwilę – jemy, śpimy, zwiedzamy, odpoczywamy. Ze wszystkimi trudnościami mierzymy się razem i wszystkie przeszkody pokonujemy wspólnie. Dla mnie od małego nieodłącznymi towarzyszami podróży byli rodzice i starsza siostra. Jako najmłodsza w rodzinie często bywałam traktowana ulgowo, a moje popołudnia na kempingach wypełniała zabawa. Stopniowo dochodziły mi też obowiązki, ale mimo konieczności zmywania naczyń czy pomocy we wszelkich kempingowych czynnościach nigdy nie widziałam podróży w negatywnym świetle. To właśnie ludzie, którzy są wokół nas, mają największy wpływ na to, jak będziemy postrzegać podróż. Czy będzie to – jak w moim przypadku – przygoda, czy raczej nieprzyjemnie spędzony czas, który pozostawi po sobie nienajlepsze wspomnienia.
Prawda jest jednak taka, że sami najlepiej wiecie, co jest u Was wyznacznikiem podróży i co nadaje jej charakter. Wiecie, jaka muzyka gra Wam w głowach, gdy tylko pomyślicie o ostatniej podróży, albo jaka książka przywodzi na myśl podróż życia. Każdy z nas tworzy swoje własne historie, skojarzenia i niepowtarzalne wspomnienia. A potem dzieli się nimi z innymi, tym samym powiększając i ubarwiając naszą podróżniczą społeczność. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze.

Każdy sam najlepiej wie, co kształtuje charakter jego podróży – i u każdego jest to coś innego
Zuzanna Szewczyk
Artykuł pochodzi z numeru 1 (127) 2026 r. magazynu „Polski Caravaning”.
Chcesz być na bieżąco? Zamów prenumeratę – teraz jeszcze taniej i szybciej.