PODRÓŻE

22 dni temu  27.05.2018, ~ Administrator   

Tirana - bunkier Postbllok-Checkpoint

Tirana - bunkier Postbllok-Checkpoint

Strona 1 z 6

Kiedy w okresie „błędów i wypaczeń”, czyli wyjazdów wakacyjnych osobówką, a nie kamperem, w 2008 r. byliśmy w Czarnogórze, wybraliśmy się na jednodniowy objazd Jeziora Szkoderskiego, wjeżdżając do Albanii. Na pokonanej trasie widzieliśmy co chwilę słynne albańskie bunkry – spuściznę po komunistycznym władcy Enverze Hodży i jego obsesji przed agresją ze strony innych państw.

Od tamtej pory minęło ładnych parę lat. Z relacji innych załóg wiedzieliśmy, ze Albania bardzo się zmieniła i zmienia nadal. Gnani więc chęcią poznania tych zmian, a także ciekawi, co stało się ze słynnymi bunkrami, obraliśmy kierunek na Albanię. I tak chłonąc pejzaże, zabytki, drogi i inne atrakcje tego „bałkańskiego dzikiego zachodu”, tropiliśmy jednocześnie ślady bunkrów. 

1 sierpnia – Słowacka kontrola trzeźwości 

Granice Warszawy opuszczamy o 12.00. Pierwszy postój robimy w Częstochowie, który, niestety, przedłuża się o ponad godzinę, gdyż okazuje się, że musimy wymienić wentyle w oponach i je dopompować. Wulkanizację opuszczamy o 17.00 i gnamy w kierunku granicy ze Słowacją przez Bielsko i Zwardoń. W Bielsku zjeżdżamy na S69 w kierunku Żywca. W Pietrzykowicach lądujemy w 2,5-kilometrowym korku (roboty drogowe) i tracimy na niego ok. godzinę. Wreszcie jedziemy do granicy. W okolicach Zwardonia wjeżdżamy na gigantyczny most, a chwilę potem jesteśmy w jedynym w Polsce tunelu wykutym w skale. Śmigamy przez granicę i wpadamy na słowacką drogę – okolica wyludniona, droga wąska, jak pojawiają się domy to raczej z ciemnymi oknami. Żałujemy, że nie pojechaliśmy na Cieszyn i stamtąd na Żylinę. 

Po drodze zatrzymuje nas słowacka policja i komunikuje: „kontrola trzeźwości” (oczywiście po słowacku, ale nie jestem w stanie tego napisać). Jednak po obejrzeniu dokumentów każą nam jechać dalej bez dmuchania w balonik. Zdumienie ich zachowaniem opuszcza nas dopiero po minięciu Żyliny, bo skupiamy się na znalezieniu noclegu. Śpimy na pierwszym parkingu autostradowym (bez WC, tylko mała knajpka). 

2 sierpnia – Spotkanie na granicy węgiersko-serbskiej 

O 8.00 opuszczamy parking i ruszamy do Szegedu – ostatniej węgierskiej miejscowości przed granicą z Serbią. Przed nami prawie 500 km. W Szegedzie jesteśmy ok. 18.00. Znajdujemy kemping z basenami, ale nie bardzo nam się tu podoba. Zanim decydujemy, co robić dalej, zaczyna się wielka ulewa, momentami nawet z gradem. Czekamy w kamperze, jedząc kolację, a wokół nas drogą płynie woda. Wreszcie przestaje padać. Jedziemy w kierunku granicy z Serbią i znajdujemy stację paliw OMV – tu będziemy nocować. Salut wychodzi na spacer po stacji i widzi dwa znajome kampery – to załogi z Karawany Młodych Wilków, czyli Darboch i Kalliope. Jadą do Grecji, a tu zatrzymali się tylko po to, aby wymienić żarówkę. Niechcący zmieniamy ich plany, gdyż zostają z nami i spędzamy wieczór przy wspólnym stoliczku aż do 2.00 w nocy. 

GALERIA ZDJĘĆ

Bośnia i Hercegowina - most w Wiszegradzie
Czarnogóra - kanion Pivy
Czarnogóra - rzeka Tara
Ołowiany meczet w Szkodrze
Tirana - wnętrze meczetu Ethem Beja
Czarnogóra - jeden z wielu tuneli w kanionie Pivy
Camping Kljajevića Luka nad Tarą
Widok na Szkodrę
Tirana
Tirana - piramida Envera Hodży
Molo i wysepka na campingu Pa Emer
Camping Pa Emer - na szczycie bunkier

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    ZADOWOLONY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 0
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (0)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony