PODRÓŻE

9 dni temu  08.07.2018, ~ Administrator   

Płaskowyż Burren to spory, kompletnie niezamieszkany i niemal pozbawiony roślin obszar, składający się z płaskich, popękanych kamiennych płyt.

Płaskowyż Burren to spory, kompletnie niezamieszkany i niemal pozbawiony roślin obszar, składający się z płaskich, popękanych kamiennych płyt.

Strona 1 z 2

Polakom Irlandia kojarzy się przede wszystkim z pracą. My postanowiliśmy sprawdzić, czy ten kraj to dobry pomysł na wyprawę kamperową i czy uda się przeżyć ciekawe wakacje na tej pięknej wyspie, szczególnie na jej dzikim, zachodnim wybrzeżu.  

Po pokonaniu Kanału św. Jerzego i opuszczeniu pokładu promu przywitała nas wszechobecna zieleń, wygodna dla kamperowców umiarkowana temperatura oraz nadzwyczaj jednostajna, ale ładna i zadbana architektura. Dość szybko zorientowaliśmy się, że Irlandia to raj dla turystów, którzy lubią spacerować. Pierwszego dnia wybraliśmy się na spacer piaszczystą plażą, która ciągnie się bez końca, jest bardzo malownicza i obfituje w duże i ciekawe muszle, co dla dzieci (dla mnie też) było wyjątkowo atrakcyjne. 

Wild Atlantic Way 

Kiedy dotarliśmy na zachodnie wybrzeże, ruszyliśmy na północ piękną Wild Atlantic Way. Pierwszą atrakcją był trekking na Baranią Głowę, która nie jest bardzo wysoka, ale odsłania ciekawe widoki na poszarpane, skaliste wybrzeże i rozgniewany ocean, którego fale zwiastowały pogorszenie pogody. Rzeczywiście, zrobiło się dżdżyście i wietrznie, ale tylko na półtora dnia, dzięki czemu kiedy dotarliśmy na Ring of Beara, jedną z popularniejszych tras widokowych w Irlandii, słońce wygrało z chmurami i pozwoliło nam podziwiać  piękny, typowo irlandzki krajobraz. 

Jedyne co nam przeszkadzało – głównie kierowcy oczywiście, to wyjątkowo wąskie drogi. Jakby tego było mało, wzdłuż asfaltu posadzone są żywopłoty lub ustawione kamienne murki, co dla kampera z kierownicą po lewej stronie, próbującego minąć się z innym samochodem, jest prawdziwym wyzwaniem. Trochę narzekaliśmy, ale prawdziwe problemy zaczęły się dopiero następnego dnia, kiedy zaplanowaliśmy okrążenie kolejnego półwyspu po widokowym Ring of Kerry. Okazało się, że tego dnia odbywała się jakaś impreza rowerowa i tą samą trasą co my, tylko w przeciwnym kierunku, jechało... 12 000 cyklistów. Bardzo ciężko było się koło nich przeciskać, a o podziwianiu pięknych widoków w trakcie jazdy nawet nie było co marzyć, bo chwila dekoncentracji mogła się skończyć tragicznie. Oczywiście pasażerowie rozglądali się nieco na boki, tak że udało nam się dostrzec urokliwe, bezludne krajobrazy i typowe irlandzkie wioski. Niemniej w końcu zatęskniliśmy wszyscy za pustą drogą, choćby i wąską, i postanowiliśmy więcej nie ryzykować. Zrobiliśmy sobie przerwę w podróży i to był naprawdę bardzo dobry pomysł! Zjedliśmy obiad i pospacerowaliśmy piękną plażą wzdłuż klifów, podziwiając po drodze niewielkie stado fok baraszkujących w wodzie blisko brzegu. 

GALERIA ZDJĘĆ

Ring of Beara to jedna z popularniejszych tras widokowych w Irlandii
Barania Głowa nie jest bardzo wysoka, ale odsłania ciekawe widoki
Widokowe Ring of Kerry
W pobliżu miejscowości Kilkee wybrzeże unosi się coraz wyżej nad wodę, a skaliste urwiska budzą grozę i zachwyt równocześnie
Moherowe Klify to największa atrakcja Irlandii
Wzdłuż wybrzeży, krawędziami klifów, poprowadzone są ścieżki spacerowe, z których można rozkoszować się niesamowitym spektaklem natury
Przyjemna, nie za ciepła pogoda, długie, piaszczyste lub kamieniste plaże oraz całe mnóstwo ścieżek poprowadzonych wzdłuż klifów i przez pastwiska, umożliwiają spacery zarówno dzieciom, młodym, jak i starszym

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    ZADOWOLONY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 0
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (0)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony