ReklamaBilbord  - CSP 2020 31.08-05.10 Sebastian Bartek

OBLICZA CARAVANINGU

15 dni temu  07.09.2020, ~ Administrator   

Kempingi miejskie (jak ten w Malborku) cechują się bliskością do atrakcji i zabytków

Kempingi miejskie (jak ten w Malborku) cechują się bliskością do atrakcji i zabytków

Ponad dwa tysiące kilometrów, kilkadziesiąt odwiedzonych kempingów i trasa prowadząca od Trójmiasta po Świnoujście – tak w wielkim skrócie wyglądała nasza „objazdówka” wzdłuż polskiego wybrzeża. Na waszą prośbę postanowiliśmy sprawdzić, jak wyglądają miejsca postojowe dla kamperów i przyczep kempingowych, co oferują i jak zmieniły się na przestrzeni kilku ostatnich lat.

Dlaczego akurat polskie morze? Odpowiedź jest bardzo prosta: w dalszym ciągu jest ono szalenie popularne wśród polskich caravaningowców. Nie zrażają ich wysokie ceny, zmienna pogoda, tłumy, parawany na plaży i zimna woda w Bałtyku. Każdego roku tysiące osób (szczególnie rodziny z dziećmi) ruszają na północ naszego kraju, by tam spędzić tydzień lub dwa swoich wymarzonych wakacji. A co z kempingami?
Jeszcze kilka lat temu panowała powszechna opinia, że pobyt na kempingu to coś taniego i o wiele gorszego niż wynajem domku, apartamentu lub pokoju. Niestety, takie głosy dość często słyszy się również dziś, choć zarówno caravaning, jak i kempingi zmieniły się diametralnie. Podróżowanie kamperem lub przyczepą kempingową to najdroższa forma turystyki, ale dająca możliwość swobodnego przemieszczania się tam, gdzie tylko chcemy. Mamy wybór, a za to się płaci. Dziś przyczepy kempingowe to luksusowe, jeżdżące „domy na kołach”, oferujące często o wiele wyższy standard aniżeli większość pokojów do wynajęcia.
Do tych standardów dostosowały się również kempingi. Te najtańsze, oferujące tak naprawdę jedynie miejsce postojowe w dobrej lokalizacji (ta jest kluczowa – nad polskim morzem najważniejszy jest swobodny dostęp do plaży), dbają o czystość, zalesienie, możliwość postoju w cieniu, sanitariaty (nawet jeżeli widać, że są nieco wiekowe, muszą być sprzątane na bieżąco). Te nieco droższe, ale zarazem najpopularniejsze, to już prawdziwe resorty, mówiąc prościej – małe miasteczka. Na swoim terenie oferują restauracje, baseny, gigantyczne place zabaw, świetlice, zajęcia i animacje dla najmłodszych, boiska, siłownie pod chmurką... Tak, im dalej na zachód naszego kraju, tym więcej klientów z Niemiec, ale w dalszym ciągu nawet na najdroższym kempingu znajdziemy kilkanaście załóg z Polski. To pokazuje, że podobne miejsca są potrzebne, a Polaków stać na takowy wypoczynek.

Kemping a miejsce postojowe
Podczas naszej ponad dwutygodniowej podróży odwiedzaliśmy przede wszystkim kempingi, które są skategoryzowane i takiego nazewnictwa używać mogą. To szalenie ważne zwłaszcza w kontekście tych osób, które dopiero planują swój pierwszy wypoczynek za pomocą kampera lub przyczepy. Jeżeli widzimy, że dane miejsce posługuje się słowem „kemping” lub „camping”, ma nadany unikalny numer i chwali się gwiazdkami, to możemy być wręcz pewni, że wypoczynek będzie przyjemnością. Dlaczego?
Słowa kemping (podobnie jak chociażby hotel) mogą używać tylko te miejsca, które zostały sprawdzone i skategoryzowane. By uzyskać taki status, trzeba spełnić szereg zaleceń, które pojawiają się w konkretnej ustawie. Jadąc więc na kemping z prawdziwego zdarzenia, możemy być pewni, że miejsce będzie czyste, wyposażone w wodę i prąd, bezpieczne (nocny stróż to podstawa!), a sanitariaty będą spełniać podstawowe zasady czystości i higieny. Co oczywiste, kategoryzowanie obiektu i doprowadzenie go do odpowiedniego stanu kosztuje, więc nie ma się co dziwić, że kempingi „z prawdziwego zdarzenia” są zazwyczaj droższe.

Coś za coś.
Niestety, w dalszym ciągu można spotkać nad polskim morzem miejsca, które używają słowa „kemping” niezgodnie z prawem. To często z takich miejscówek otrzymujemy sygnały, że oferowany standard jest „poniżej wszelkiej krytyki”. Nocne imprezy, porozrzucane śmieci, brudne sanitariaty, brak możliwości podłączenia prądu lub wody i opłaty dosłownie za wszystko. Co cieszy, to na pewno to, że kontrole są faktem i cały proceder chyli się ku upadkowi. Właśnie dlatego wiele „kempingów” to dziś „pola namiotowe”, „pola caravaningowe”, „camperparki” itd.

Jak jest? Dobrze!
Mówiąc krótko, jesteśmy bardzo zadowoleni z poziomu, jakie prezentują poszczególne, odwiedzone przez nas kempingi. Co ważne, na każde z tych miejsc wjeżdżaliśmy bez wcześniejszego umawiania się, planowania. To ważne, chcieliśmy poczuć się jak „zwykli” goście, którzy po prostu przyjeżdżają na wymarzony urlop/weekend/wakacje. Sprawdzaliśmy dosłownie wszystko: jak wygląda recepcja, w jakich językach można porozumieć się z obsługą, czy jest ona miła, przyjazna, chętna do wytłumaczenia, co gdzie jest, co warto odwiedzić. Po przekroczeniu bramy/szlabanu patrzyliśmy na rozmiar całego kempingu, liczbę załóg polskich i tych z zagranicy, jak wyglądają sanitariaty, ile ich jest, czy można skorzystać z usług dodatkowych (pralnia, restauracja, suszarnia), ile kosztują. Bardzo miłym zaskoczeniem były swoiste resorty, które do tej pory znaliśmy z podróży po zagranicy. Oferują nie tylko przestronne parcele, ale też multum usług dodatkowych, jak baseny, wypożyczalnie rowerów, skuterów wodnych, kajaków. Zawsze docenialiśmy bary i restauracje ulokowane na terenie kempingu. W ten sposób nie tylko było to miejsce, gdzie można zjeść śniadanie, obiad i kolację, ale także część kempingu, w której możemy posiedzieć nawet do późnych godzin nocnych bez przeszkadzania innym, którzy po prostu chcą się wyspać.
Co ważne, nawet te największe kempingi tak ustawiają kampery i przyczepy, że nikt nikomu nie przeszkadza i nie wchodzi „w drogę”. Często komentujecie nasze zdjęcia, pisząc, że takie kempingi to kompletny brak prywatności. Błąd! Wydzielone parcele jasno i wyraźnie wskazują granice dla każdej z załóg, a jednocześnie niewysoki żywopłot w żadnym stopniu nie przeszkadza w nawiązywaniu relacji sąsiedzkich. Podczas całego dnia kempingi żyją, dzieci świetnie się bawią (wspólnie!), a dorośli grillują, rozmawiają, czytają książki, odpoczywają. Wszystko gaśnie zazwyczaj po godzinie 23:00-24:00, kiedy to ochrona czuwa, by nikt nikomu spokojnego snu nie zakłócił. Takie nocne patrole to dziś standard na większości kempingów, które odwiedziliśmy. Z pewnością wielu z was bardzo to doceni. Wszakże ochrona nie tylko czuwa nad naszym spokojnym snem, ale pilnuje także wartościowych pojazdów i rzeczy w nich pozostawionych.

A co z cenami?
Rozstrzał cen pomiędzy poszczególnymi polami jest bardzo duży. Pierwsze skrzypce gra lokalizacja – im popularniejsza miejscowość, tym wyższe ceny. Jeżeli kemping ulokowany jest nad samym morzem, a z drugiej strony oferuje bezpośrednie wyjście do miasta, to logiczne, że ceny pobytu na nim będą również wyższe. Jeżeli nie interesują nas nadmorskie kurorty, możemy zdecydować się na miejsca cichsze, oddalone od głównych dróg i deptaków. Pobyt tam jest zdecydowanie spokojniejszy, ale i odległość do wspomnianej plaży większa.
Bardzo wielu menedżerów i właścicieli kempingów mocno inwestuje w swój teren. Powstają kolejne atrakcje, baseny, place zabaw. To wszystko kosztuje, więc cena również jest zależna od tego, czego od kempingu oczekujemy. Na szczęście, zawsze mamy wybór, nikt nikogo nie zmusza do pobytu na miejscach najtańszych i (analogicznie) najdroższych.
Po zapoznaniu się z kilkudziesięcioma cennikami możemy wymienić jedną wadę, która powtarza się dość często. Chodzi mianowicie o komplikację cen. Na jednym z kempingów czuliśmy się jak podczas tankowania samochodu na jednej ze stacji paliw (faktura, paragon? punkty Pan zbiera? może batonika w promocji? to może napój?). Nasza rozmowa wyglądała następująco:

  • kamper, bus?
  • jakiej długości?
  • z przedsionkiem?
  • z wiatą ogrodową?
  • z prądem? z wodą?

... i tak dalej, i tak dalej.
Patrząc na cennik zajmujący niekiedy dwie strony A4, ciężko doliczyć się, ile w sumie będzie nas ten pobyt kosztować. Czy nie można prościej? Tylko jeden kemping oferował cenę za parcelę (a co już na niej ustawimy, to nasza sprawa), podłączenie do prądu, koszt za osobę dorosłą i dziecko. Można prościej? Pewnie, wystarczy chcieć.

Czy niezbędna jest rezerwacja?
Caravaning w tym roku strasznie „wystrzelił”, liczba kamperów i przyczep kempingowych jest wręcz gigantyczna. Część caravaningowców na okres letni wyjeżdża za granicę, ale nadal gros z nich zostaje w Polsce. Czy kempingi temu podołają? Może być problem. Już w tym sezonie niezbędne były rezerwacje na okres stricte wakacyjny (zwłaszcza gdy wybieraliśmy się na tydzień lub dwa). Jedna z właścicielek pokazała nam tablicę rezerwacji na 2020 rok – ponad 1/3 miejsc była już zajęta na okres od tygodnia do dwóch. Co ciekawe, był to najdroższy kemping, jaki odwiedziliśmy. To pokazuje, że Polacy chcą jechać do miejsc, które spełniają określony, wysoki, standard.
Caravaning będzie rósł w siłę, to pewne. Za rozwojem tej formy turystyki pójdą kempingi, które (chcąc być nadal w czołówce) będą musiały zwiększać swoje rozmiary i inwestować w kolejne, dodatkowe atrakcje. W przyszłym roku nad polskim morzem może być naprawdę gorąco – mówimy tutaj zarówno o niezbędnych rezerwacjach, jak i o korkach na drogach, które już w tym roku dały o sobie mocno znać.
A skoro o drogach mowa, to na sam koniec powiedzmy to wprost: drogi nad polskim morzem są tragiczne. Przejazd z Trójmiasta do Świnoujścia oznacza wąskie przesmyki, ciasne zakręty, brak poboczy, koleiny i wyboje, łaty w asfalcie, które już od dawna nie spełniają swojej roli. Wstyd, zwłaszcza wobec zagranicznych turystów, którzy przekraczając granicę, czują, jakby cofnęli się o kilkanaście lat. Podróżując po takich drogach, narażamy nie tylko zawieszenie, ale również całe wyposażenie przyczepy i kampera. Czas na zmiany.

Wszystkie materiały multimedialne dotyczące naszej wyprawy można znaleźć na facebookowym profilu i kanale „Polskiego Caravaningu” na YouTube po wpisaniu frazy: „PolskiCaravaningOnTour”.

Tekst i fot. Bartłomiej Ryś

Artykuł pochodzi z numeru 5(90) 2019 Polskiego Caravaningu

GALERIA ZDJĘĆ

Na wielu kempingach znajdziemy podział na teren otwarty i ten, gdzie wyznaczone są parcele
Dzika Plaża oferuje nie tylko dostęp do morza, ale też możliwość spróbowania swoich sił w wake’u
Kempingi nad samym morzem są oblegane przez cały sezon wakacyjny
Basen to już dziś standard, choć czasem dodatkowo płatny
Każdy z sześciu kempingów odwiedzonych przez nas w Łebie prezentował wysoki poziom
Im większy basen, tym większy koszt dla właściciela pola
W Mielnie na kempingu „Na granicy” mamy możliwość zatrzymania się na kempingowym „stellplatzu”
Małe kempingi cechują się zazwyczaj świetną lokalizacją
Na polach blisko Świnoujścia dominuje klient niemiecki, więc i ceny są nieco wyższe
Opel Movano Camper towarzyszył nam przez całą objazdówkę po polach kempingowych
Kemping w Świnoujściu nie zna pojęcia „poza sezonem”, zawsze stacjonuje tu kilkanaście załóg
Hulajnogi do wynajęcia na kempingu? W Sopocie to normalne

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 5

  • 3
    ZADOWOLONY
  • 1
    ZASKOCZONY
  • 0
    POINFORMOWANY
  • 1
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (0)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony