artykuły

abc-caravaninguABC CARAVANINGU
Reklama

Ciągle ten gaz. Ale czy tylko gaz...?

Ciągle ten gaz. Ale czy tylko gaz...?

Instalacja gazowa w przyczepie i kamperze była już kilkakrotnie tematem poruszanym na łamach magazynu. Jak widać jednak, niewielu z nas, użytkowników, to obchodzi. Generalnie: nie obchodzi, bo nas nie dotyczy, bo nam się do tej pory nic nie stało.

A że nie ma w Polsce przepisów nakazujących obowiązkowe przeglądy takich instalacji (nie mylić z instalacją napędu na gaz w samochodach), to tym lepiej, bo taniej. Taki istnieje w caravaningu stereotyp. Otóż, nic bardziej mylnego. Sami musimy zadbać o bezpieczeństwo swoje oraz sąsiada, który obok nas przebywa. Nie możemy liczyć na „swój nos” albo wszechobecne zdolności majsterkowicza.

Nie tylko bezpieczeństwo
A właściwie: po co takie zamieszanie „w tym temacie”? Pomijając kwestię własnego bezpieczeństwa przestrzegam, że są w niektórych krajach europejskich (np. w Finlandii) wewnętrzne przepisy nakazujące instytucjom kontrolnym, np. na granicy, sprawdzanie certyfikatów bezpieczeństwa szczelności instalacji. Podobne regulacje stosują też w portach linie promowe. Poza tym, za granicą nie jest to problem, bo tam nikt nawet nie pomyśli, aby przy przeglądzie nie uzyskać takiego certyfikatu i naklejki... Całe szczęście, że dzisiaj caravaning zaczyna uprawiać coraz więcej świadomych użytkowników, którzy wręcz upominają się (grupa kamperowców z Bydgoszczy na zlocie w Zdworzu zleciła mi zajęcie się tą sprawą) i domagają się od organizacji ogólnopolskich ich reprezentujących (jak np. PZM), aby wpłynęły na USTAWODAWCÓW, by wprowadzić takie regulacje jak najszybciej także w naszym kraju.

Dopiero na Euro 2012?
A dlaczego do tej pory nikt z naszych władz się tym nie interesował? Po prostu skala naszego polskiego caravaningu jest do tej pory „niszowa” i nawet o tym nie pomyślano. Niestety, wiele jest jeszcze takich spraw, na które Polska ma czas do 2012 roku, by dostosować się do zaleceń UE. A jak dziś jest w Unii? Takie uregulowania, np. w Niemczech, są w gestii producentów sprzętu, a w Polsce takich organizacji po prostu nie ma. CIV – Caravaning Industrie Verband e.V. (Związek Niemieckich Producentów Sprzętu Campingowego) upoważnił producentów do przeprowadzania kontroli i wydawania certyfikatów (na zdjęciu) wraz z naklejką DVGW (organizacje odpowiadające w Niemczech za instalacje gazowe). W Niemczech działa to na podstawie rozporządzenie EU 201/56/EG i 204/78/EG – Rozporządzenie DWGW -Arbeitsblatt G 607.Wszystko odbywa się na podstawie odpowiednich norm i procedur ustanowionych przez jednostki rządowe nadzorujące producentów. Przeglądy takie odbywają się raz na 2 lata.




Nie tylko gaz
Tak jest z gazem. Czy pamiętamy, że w przyczepie mamy także prąd? Czy nie jest on równie ważny? Tutaj sytuacja jest analogiczna. W Niemczech na przykład za kontrolę instalacji elektrycznej odpowiada ta sama instytucja, która kontroluje instalacje gazowe – organizacja producentów przyczep i kamperów. Zapewne z instalacją wodną będzie podobnie, bo na to są w Europie także normy i przeglądy sanitarne. To też jest ważne: jaką wodą się myjemy, ponieważ większa część caravaningowców – co wiem z doświadczenia – wodę pije przynoszoną z kanisterku lub kupowaną mineralną.

Kto w Polsce?
Czy są w Polsce uprawnieni do dokonywania takich kontroli? Czy są to autoryzowani dilerzy sprzętu caravaningowego, czy ich pracownicy są już przeszkoleni przez producentów, czy mają prawo wydawać certyfikaty i naklejki? W czyim działają imieniu? Myślę, że tak jeszcze nie jest. Liczę, że będzie takich osób coraz więcej i że będą „umocowani” polskimi normami i przepisami. Pozwólmy im pracować zgodnie z prawem. Ale kto takie przepisy zechce u nas wprowadzić? Najbliżej chyba do tego Urzędowi Nadzoru Technicznego czy Transportowemu Dozorowi Technicznemu. Czy tego chcemy czy nie, musimy domagać się wprowadzenia w Polsce odpowiednich przepisów, abyśmy w Europie nie byli narażeni na niepotrzebne problemy z powodu innych niż europejskie przepisów. Ważne, abyśmy za jednym dokumentem załatwili sprawy gazu, prądu i wody!

PZM i dilerzy
Polski Związek Motorowy chętnie włączy się do tego procesu – mamy sieć serwisów samochodowych oraz rzeczoznawców, którzy mogą uzupełnić kadrowo (po przeszkoleniu) w całym kraju serwisantów dilerów marek sprzętu caravaningowego. Nie wiemy jak to ustali nasz ustawodawca, ale to siedziby autoryzowanych dilerów marek powinny (na wzór niemiecki) być głównymi punktami takich przeglądów. Kolejnym etapem będą nasze starania o przygotowanie specjalnej oferty Auto Casco przez towarzystwa ubezpieczeniowe na nasze coraz droższe, ale certyfikowane i bezpieczne przyczepy i kampery.

Warto upominać się o nasze bezpieczeństwo, pomimo dodatkowych z nim związanych obciążeń finansowych. Pokażmy także w tym przypadku, że jesteśmy częścią międzynarodowej grupy caravaningowej.



Cezary Kasprowicz, prezes PZM-Travel


03.03.20090