
Tak mawiała Tatiana Gardzielewicz, właścicielka Kampery Gorzów, kiedy w ofercie firmy była jedna marka, a cała reszta istniała wyłącznie w planach. Nie martwić się na zapas, wierzyć we własne możliwości, robić swoje krok po kroku, a zmartwieniami zająć się dopiero wtedy, gdy będzie z czego się cieszyć.
Udało się na tyle, że dziś pod Gorzowem na osiedlu Bermudy mieści się centrum caravaningowe z siedmioma markami w ofercie, z czego cztery to liga premium. Pod jednym dachem stoi tam dziś kamper za 350 tys. zł i landyacht za 9 mln zł. Na jednego i drugiego znajdują się w Polsce klienci.
Kiedy Kampery Gorzów debiutowały w branży caravaningowej, całość oferty związana była z jednym producentem. Benimar, hiszpańska marka, to klasyczny „entry level”: sensowny układ wnętrza, przewidywalna jakość i cena. W caravaningu jest tym, czym w żeglarstwie pierwsza własna łódka. Wypływa się nią naprawdę i to na niej człowiek uczy się wszystkiego, co potem procentuje na większych pokładach. Idealna marka na początek przygody, która do momentu poznania oznacza wielką niewiadomą.
Minęło kilka lat, w ofercie firmy z Wawrowa przybyło sześć marek, a Benimar nadal jest bestsellerem. Nie z sentymentu. Ceny nowych kamperów zaczynają się dziś od 350 tys. zł, a za te pieniądze klient otrzymuje gwarancję producenta, krajowy serwis oraz dokumentację, której nikt nie musi tłumaczyć z ogłoszenia sprzed 10 lat. „Entry level” w caravaningu nie jest etapem, który się porzuca. Dla większości użytkowników to właściwy wybór, dominujący podczas przygody z tą formą podróżowania.
__BAN828
Pod koniec zeszłego sezonu właściciele Kampery Gorzów otrzymali propozycję od firmy Dembell. Węgierski producent, kojarzony z produkcją pojazdów kempingowych najwyższej klasy, które dla wielu pasjonatów pozostają głównie z racji ceny w strefie marzeń, sam odnalazł dilera spod Gorzowa, składając propozycję współpracy. Pierwsza reakcja była dokładnie taka, jaką można sobie wyobrazić: ktoś tu chyba żartuje?
Nie żartował. Zaproszenie do fabryki pod Budapesztem okazało się prawdziwe, wizyta się odbyła i tak zaczęła się współpraca, która włączyła Kampery Gorzów w szereg nielicznych autoryzowanych dilerów w Europie.
Warto wiedzieć, jaka jest filozofia tej marki. Dembell nie nazywa swoich pojazdów kamperami. Nazywa je landyachtami i konsekwentnie podtrzymuje frazeologię, bo punktem odniesienia dla wnętrza jest tu jacht, a nie samochód. Największe modele powstają na podwoziu Mercedes-Benz Actros, czyli na ciężarówce, a każdy egzemplarz kampera jest projektowany od nowa zgodnie z wymogami zamawiającego. Marka reklamuje się hasłem „Yes we can… and more”, które w praktyce oznacza, że rozmowa o wyposażeniu nie kończy się na liście opcji. Ambasadorem Dembella jest Oliver Bearman, kierowca Formuły 1, który podczas europejskiej części sezonu mieszka w takim pojeździe na torze zamiast w hotelu.
Jeden z eksponowanych w Wawrowie egzemplarzy był modelem demonstracyjnym, wycenionym na 9 mln zł. Górny pułap możliwości marki znajduje się jednak wyżej, a jak wysoko, zależy w praktyce od wyobraźni zamawiającego. Sufitu w tej kategorii po prostu nie ma…


Pojazdy Dembell nie czują się tymczasem w Wawrowie osamotnione. Centrum ma dziś w ofercie siedem marek i produkty każdej z nich można dopasować do innego etapu życia kupującego.
Wejście w caravaning to Benimar i Carado, marki „entry level”, od których zaczyna większość pierwszych właścicieli. Kto zamiast kampera myśli o przyczepie, trafia najczęściej na Dethleffsa, który swoją pierwszą przyczepę zbudował w 1931 r. i od tamtej pory jest na rynku stałym punktem odniesienia. Ta marka ma w swojej ofercie również kampery.
Cztery kolejne to liga premium: Eura Mobil (łącznik między „entry level” a najwyższą klasą), Niesmann+Bischoff, Concorde i Dembell. Wybór między nimi rzadko sprowadza się do rozważań klienta nad wysokością budżetu. To kwestia designu, podwozia i konkretnych oczekiwań, z którymi zainteresowany przychodzi do salonu. Każda z nich ma coś unikatowego do zaoferowania. Kupujący nie musi już pytać, czy w Polsce można kupić kampera z górnej półki, tylko która z czterech półek jest dla niego.
Osoba, która wchodzi do salonu po pojazd premium, z reguły nie szuka podstawowej wiedzy. Zwykle ma za sobą spore doświadczenie caravaningowe, kilka pojazdów we własnej historii podróży, ma konkretne preferencje. Jest dodatkowo zaznajomiona z recenzjami i opiniami użytkowników, zna wymiary własnego garażu. Rozmowa zaczyna się w miejscu, w którym w innych branżach zazwyczaj się kończy, a handlowiec musi być na to przygotowany lepiej niż klient.
To kontakt z pasjonatami, którzy poza domem nie chcą negocjować z własnym standardem życia. Nie zgadzają się na to, że skoro jest się w podróży, to prysznic ma być kompromisem, łóżko może być za krótkie, a kuchnia symboliczna. Caravaning reaguje na potrzeby konkretnie: pełnowymiarowa sypialnia, garaż na motocykl albo „smarta”, klimatyzacja pracująca na postoju bez prądu z zewnątrz, przestrzeń, w której dwie osoby mogą się minąć bez wcześniejszej gimnastyki.



W Wawrowie powtarza się zdanie, które warto zapamiętać przy każdym zakupie w tej branży: pierwszego kampera sprzedaje handlowiec, każdego następnego sprzedaje serwis. Odbiór kluczyków nie zamyka relacji, tylko ją otwiera, bo kamper jest jednocześnie pojazdem i mieszkaniem, a obie te rzeczy potrafią wymagać uwagi w najmniej wygodnym momencie sezonu.
Zaplecze techniczne firmy działa na rynku od blisko 20 lat i ma autoryzację producentów. Tutaj za wysoką jakość i rzetelność napraw odpowiadają nie tylko doświadczenie, ale też w równym stopniu dostęp do dokumentacji technicznej, szkolenia u producentów i oryginalne części zamiast zamienników z niepewnego źródła. Przeglądy gwarancyjne, przygotowanie do sezonu, zimowanie, doposażanie, naprawy instalacji i naprawy powypadkowe odbywają się w jednym miejscu. Przy pojeździe za 9 mln zł to nie jest dodatek do oferty. To jej część.
__BAN829
Pięć tysięcy metrów kwadratowych ekspozycji w Wawrowie pod Gorzowem pozwala obejrzeć w jeden dzień to, po co jeszcze niedawno jeździło się na targi. Poza sprzedażą nowych kamperów i przyczep mieszczą się tutaj serwis, wypożyczalnia oraz sklep Kampertarg, stacjonarny i internetowy. Kampery z górnej półki najlepiej oglądać bez pośpiechu, dlatego wizytę warto umówić z wyprzedzeniem, kontaktując się z działem sprzedaży. Wtedy pojazd czeka przygotowany wraz z handlowcem potrafiącym odpowiadać na zadawane pytania.Żadna z wymienionych wyżej marek nie jest w Polsce zarezerwowana dla wybranych. Droga od pierwszego kampera do landyachtu zamyka się dziś na jednej posadzce pod Gorzowem i każdy może ją przemierzyć, sprawdzając, która marka odpowiada preferowanemu stylowi… podróżowania i życia.

Joanna Pocztowa
Head of Marketing w Kampery Gorzów, odpowiedzialna za marketing, media społecznościowe i kreatywną część firmy. Stoi za większością tego, co marka pokazuje w sieci.
Artykuł pochodzi z numeru 4 (130) 2026 r. magazynu „Polski Caravaning”.
Chcesz być na bieżąco? Zamów prenumeratę – teraz jeszcze taniej i szybciej.