PODRÓŻE

5 miesięcy temu  10.03.2019, ~ Administrator   

Kempingu jako takiego w Zieleńcu nie uświadczymy, jednak potencjalnych miejsc postojowych nie brakuje

Kempingu jako takiego w Zieleńcu nie uświadczymy, jednak potencjalnych miejsc postojowych nie brakuje fot. Bartłomiej Ryś

Cudze chwalicie, swego nie znacie – taka myśl nam przyświecała, gdy na zimowy test kampera ruszaliśmy w kierunku Zieleńca. To była dobra decyzja z kilku powodów: klimat tego miejsca jest niesamowity, a infrastruktura narciarska – zadowalająca. Na plus zasługuje również cała otoczka. Mamy tu na myśli chociażby dobrą i ujednoliconą promocję Zieleniec Ski Arena przez wszelkie profile social media. To z pewnością dodatkowa zachęta dla najmłodszych, najaktywniejszych użytkowników internetu.

Zieleniec leży na wysokości 800-1025 metrów, na zboczach Gór Orlickich, od północy sąsiadując z Górami Bystrzyckimi. Dojazd kamperem nie stanowi żadnego problemu. Ruszyliśmy z Wrocławia międzynarodową drogą numer E67, następnie skręciliśmy w drogę nr 389. 8 kilometrów i już byliśmy w narciarskim sercu naszego kraju. Droga była odśnieżona i posypana solą, więc o poślizgach nie było mowy. 

Co prawda kempingu w Zieleńcu nie uświadczymy, ale wokół jest multum miejsc, gdzie można się ustawić. Wystarczy najzwyczajniej w świecie „dogadać się” z właścicielem wypożyczalni, hotelu, pensjonatu bądź leśniczówki (tam właśnie stacjonowaliśmy), a za niewielką opłatą podłączymy się do zewnętrznego źródła prądu. Zalet takiego rozwiązania jest kilka. Co oczywiste, sporo oszczędzamy na noclegu. Mamy również przysłowiowy „rzut beretem” do restauracji, barów, pubów, sklepów, wypożyczalni sprzętu narciarskiego i wyciągów. Nie stacjonujemy daleko od głównej drogi, więc w razie potrzeby możemy w kilka chwil ruszyć w dalszą podróż. 

Zieleniec to również doskonałe warunki zimowe i „pewność śniegu”, jak mówią jego goście. Dzięki położeniu tras narciarskich wzdłuż północnych stoków Gór Orlickich i ponadprzeciętnej ilości opadów w okresie zimowym (1300 mm w ciągu roku, z czego 40% przypada na okres od listopada do marca) sezon narciarski trwa w Zieleńcu nawet przez 150 dni w roku. Zaczyna się zwykle z początkiem grudnia, a kończy nawet w połowie kwietnia. Tak było i w naszym przypadku. Śnieg prószył wielokrotnie, co bardzo cieszyło narciarzy. 

No właśnie, a co z infrastrukturą narciarską? 29 wyciągów, na które składa się 5 nowoczesnych kanap, w tym jeden wyciąg kanapowo-gondolowy i 4 wyciągi taśmowe. Na wszystkie obowiązuje jeden wspólny karnet, który można kupić również w sklepie internetowym. Liczba kas stacjonarnych jest bardzo satysfakcjonująca, a kolejki są niewielkie (jeżeli w ogóle).

Same trasy o łącznej długości 22 kilometrów były bardzo dobrze przygotowane. Większość z nich jest oświetlona, więc w ramach tzw. nocnej jazdy narciarze mogą (po przerwie obiadowej) wrócić na stok i aż do godziny 22.00 oddawać się śnieżnemu szaleństwu. Jedynie na bardzo mocno obleganych trasach po kilku godzinach jazdy był wyczuwalny lód pod nartami. Trasy są bardzo zróżnicowane, dostosowane do najmłodszych, początkujących i tych, którzy na nartach jeżdżą od lat. Warto zaznaczyć, że wszystkie są ze sobą połączone, nie musimy więc ruszać kamperem przez cały pobyt.

Warto zwrócić uwagę również na widoki – te są niesamowite i z pewnością potwierdzają, że Polska jest pięknym krajem. Po prostu trzeba pojechać najdłuższym wyciągiem na szczyt Serlich (1025 m n.p.m.) i zobaczyć przepiękny, zimowy las, którym możemy przejść do Masarykovej Chaty. To górne schronisko położone już po czeskiej stronie, serwujące pyszne jedzenie regionalne. Co ważne, nie ma potrzeby wymiany pieniędzy – obsługa akceptuje złotówki. Wygodne!

Zjeść można również w samym Zieleńcu – oczywiście dobrze i tanio (co za często się nie zdarza). Dobrym rozwiązaniem jest możliwość zjazdu wprost ze stoku pod same drzwi do restauracji. Cały Zieleniec Ski Arena jest tak sprytnie zbudowany, że praktycznie po naszej stronie pozostaje wyłącznie rozrywka i... #szusowanko!

O właśnie, na koniec wspomnijmy, że Zieleniec Ski Arena jest świetnym miejscem pod względem marketingowym.Jego oficjalne profile znajdziemy na Facebooku i Instagramie, odpowiednie plakaty informują o wspólnym hasztagu (#), a co tydzień wybierana jest #MissZieleńca. Cieszy fakt, że to właśnie miejsce w Polsce wyznacza standardy, które powinny być czymś normalnym chociażby w Alpach. To z pewnością działania, które przyciągają amatorów białego szaleństwa. Na pewno jeszcze nie raz odwiedzimy Zieleniec Ski Arena!

Artykuł pochodzi z numeru 2(81) 2018 Polskiego Caravaningu

Zdjęcia i tekst: Bartłomiej Ryś 

GALERIA ZDJĘĆ

Stok W5 Winterpol z mostkiem nad drogą
Stok Mieszko z kościołem św. Anny
Kanapa 4-osobowa W5 Mieszko i widok na schronisko PTTK Orlica
Górna stacja kanapy 4-osobowej Mieszko M1

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 2

  • 1
    ZADOWOLONY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 1
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (0)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony