OBLICZA CARAVANINGU

9 dni temu  12.01.2018, ~ Rafał Dobrowolski   

Strona 1 z 2

Peruwiańska pustynia nie oszczędza ani faworytów i najbardziej doświadczonych zawodników. W środę na własnej skórze odczuł to Rafał Sonik, kiedy spadł z wydmy razem z quadem i doznał złamania, które wykluczyło go z dalszej rywalizacji w Rajdzie Dakar.

Jubileuszowy, dziesiąty w karierze start Rafała Sonika w Rajdzie Dakar znalazł swój finał na mecie piątego etapu. Polak walcząc z potężnym bólem dotarł na biwak w Arequipie, ale badanie lekarskie wykazało złamanie dwóch kości podudzia i zamiast na kolejny odcinek specjalny, jeszcze tej samej nocy rajdowiec został przetransportowany samolotem do specjalistycznego szpitala w Limie. W najbliższych dniach wróci do Polski, by poddać się operacji.

- Ból był ogromny. Wywoływał go każdy ruch. Nie byłem w stanie nawet przesunąć stopy, nie mówiąc już o tym, żeby wstać i przenieść na nią ciężar. Jadąc dojazdówką musiałem zmieniać biegi ręką, więc domyślałem się, że niestety nie jest to tylko mocniejsze stłuczenie – przyznał quadowiec. 

Kontuzjowany, ale nie jest załamany

Lewe kolano krakowianina, to samo, które ucierpiało podczas wypadku na Rajdzie Sardynii, tym razem okazało się złamane. Lekarze w rajdowym ambulatorium stwierdzili uszkodzenie dwóch kości podudzia – piszczelowej i strzałkowej. Tego samego wieczoru, samolot zabrał sześciokrotnego zdobywcę Pucharu Świata do Limy, gdzie diagnoza została potwierdzona.

- Organizatorzy Rajdu Dakar zawsze pomagają wrócić do domu uczestnikom, którzy nie ukończyli zmagań z powodu kontuzji. Jestem już w kontakcie z lekarzami w kraju i za kilka dni wrócę by poddać się operacji. Dopiero wtedy dowiemy się, jak długo potrwa rehabilitacja, ale ze wstępnej oceny wynika, że wcześniej czy później wrócę na quada – zakończył z uśmiechem. 

Sonik Team nie ustępuje

Tymczasem, pod nieobecność swojego lidera, Sonik Team ruszył w dalszą drogę. Kamil Wiśniewski na trasie z Arequipy do La Paz uzyskał 15. czas, tracąc do zwycięzcy Jeremiasa Gonzaleza Ferioli 14 minut. To oznacza, że podczas dnia przerwy w najwyżej położonej stolicy świata, Kamil wygodnie rozsiądzie się na 21. miejscu – u wrót drugiej „dziesiątki”. Liderem pozostaje Ignacio Casale. 

Piątek to w tegorocznym Dakarze dzień przerwy – odpoczynek dla zawodników i wytężony dzień pracy mechaników, którzy muszą przygotować pojazdy na etap maratoński i drugą część rywalizacji.  

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 2

  • 1
    ZADOWOLONY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 0
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 1
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (0)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony